polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan przyjechal z oficjalną wizytą do Polski. Rozmowy z preydentem Andrzejem Dudą dotyczą przede wszystkim współpracy w ramach NATO oraz kluczowej roli Turcji w powstrzymywaniu fali uchodźców z Bliskiego Wschodu. Polska jest pierwszym krajem Unii, jaki Erdoğan odwiedza po puczu w 2016 roku.* * * AUSTRALIA: Australia zmaga się z kryzysami w dostawach energii elektrycznej. Minister energetyki, Josh Frydenberg ogłosił nowy plan dla Nowej Południowej Walii. Tysiące gospodarstw domowych będą mogły dobrowolnie zmniejszyć swoje rachunki za prąd dzięki premiom finansowym, które otrzymają za zmniejszenie zużycia prądu w godzinach szczytu. * * * SWIAT: Zastępca ambasadora Korei Północnej, zwracając się do zgromadzenia generalnego ONZ, powiedział, że wobec jego kraju USA zastosowały "ekstremalną i bezpośrednią groźbę nuklearną". Ostrzegł, że sytuacja na Półwyspie Koreańskim osiągnęła stan krytyczny i "wojna nuklearna może wybuchnąć w każdej chwili".
EVENTS INFO: Koncert Organowy z okazji Swięta Niepodleglosci - St.Andrew's Cathedral, Sydney, 10. 11, godz. 18:30 * * * Polski Festiwal - Klub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 3.12, godz. 11:00- 18:00

poniedziałek, 12 września 2016

Jak po piętnastu latach czytać „Wściekłość i dumę”?

Jak po piętnastu latach czytać „Wściekłość i dumę”? Jako polityczny pamflet? Głos „wołającej na puszczy”? Kazanie? Oto przed nami zapis osobistych przeżyć autorki, która – według własnych deklaracji – przez dwanaście dni po 11 września 2001 roku nie spała i nie jadła. Wyrywając się z objęć Morfeusza z pomocą kawy i kartonów tytoniu, napisała... no właśnie, co?

Przerażenie. Rozgoryczenie. Wściekłość. Przemożna żądza rewanżu. Czytany po upływie półtora dekady tekst Oriany Fallaci wciąż ocieka emocjami. Napisany w stanie szoku, doświadczonego naocznie, z perspektywy Manhattanu 11 września 2001 roku. Autorka, pretensjonalnie stosując autoidentyfikację „uchodźcy politycznego”, zamieszkała na drugiej półkuli (nigdy jednak nie przyjmując amerykańskiego obywatelstwa). Napisany prosto z serca tekst, we włoskiej prasie, z oczywistych względów, straszliwie okrojony, w wersji książkowej poprzedzony jest przedmową autorki, utrzymaną w analogicznym tonie żalu, gniewu, frustracji własną bezsilnością. Widzimy kobietę, deklarującą gotowość „stania się morderczynią” w obronie cywilizacji, której recenzowana praca jest także apologią. Co istotne – pisaną z perspektywy ateisty, i to nie tego „ateisty” z nieprzeczytaną Biblią i Koranem, ale kogoś, kto świadomie uważa religię za zło. Każdą.

Już pierwsze stromy zdradzają pisarski „amok” autorki. Fallaci nigdy nie zakładała tłumika, zawsze przekazując swój punkt widzenia w bezkompromisowy, apodyktyczny, czy wręcz brutalny sposób. „Wściekłość i duma”, pisana w stanie „szoku pourazowego”, należy jednak do dzieł ponadczasowych.

Fallaci, twarda i nieustępliwa korespondentka wojenna, jedna z tych osób, o których można z podziwem stwierdzić, iż była dziennikarzem, nie zaś robotnikiem medialnym, miała w życiu solidne grono wrogów, rosnące wykładniczo. Przez dziesięciolecia lżona, wyszydzana, oblewana kubłami pomyj, jako „chrześcijańska ateistka” z żelazną konsekwencją odpłacała pięknym za nadobne. Jej adwersarze to – w najlepszym przypadku – „cykady”, rzadziej - „nadąsane pijawki”, „wytworne dziwki”, „robactwo”.

Na przestrzeni lat próbowano to tłumaczyć w rozmaity sposób. Zwracano uwagę na szczególne nagromadzenie potwarzy i oszczerstw w stosunku do autorki, oskarżanej a to o łóżkowe ekscesy ze swoimi rozmówcami, przywódcami państw i rządów, a to o starczy odlot w wyniku postępującego nowotworu (Fallaci zmarła w 2006 roku). Prym wiódł wszakże nieśmiertelny argumentum ad hitlerum, szczególnie osobliwy wobec persony, która pierwszą młodość poświęciła walce z brunatnym totalitaryzmem.

Temperament Fallaci nie znał ustępliwości, nie wspominając o miłowaniu nieprzyjaciół. Czytając jej tyrady przeciwko ideologicznym przeciwnikom, aż ciśnie się na usta: Pani redaktor, inaczej się rozmawia z ludźmi. Nie przekona Pani kogokolwiek, zaczynając od wyzwisk. Fallaci pisała na gorąco, kiedy w miejscu, gdzie dumnie stały Dwie Wieże, nie ostygło jeszcze pogorzelisko. Później nie dokonała zmian w tekście, który pozostał, tym samym, ważnym świadectwem autorskim, a w uniwersalnej perspektywie – signum temporis u progu XXI stulecia.

„Wściekłość i dumę” wypełniają historie z życia autorki. Jest o urzędniku irańskiej ambasady, osłupionym i zgorszonym paznokciami Fallaci, pomalowanymi czerwonym lakierem. Jest o tym, jak Palestyńczycy dla zabawy zamknęli autorkę w szopie z dynamitem podczas izraelskiego nalotu. Jest o bestialskiej egzekucji trzech afgańskich kobiet, ukaranych za wizytę u fryzjera. Jest o innym fryzjerze, znajomym Irańczyku, który pozwolił dziennikarce umyć włosy w swoim lokalu, by niedługo później oglądać świat zza krat. Jest o pełnej łez nocy poślubnej trzynastoletniego Alego Bhutto i jego dwudziestokilkuletniej żony, skazanej następnie na dozgonną samotność. Pisze wreszcie Fallaci o rodzinnej Florencji i jej centrum, opanowanym przez ulicznych kramarzy, co jakiś czas obmacujących przechodzące kobiety.
Autorka w prosty sposób, powołując się na takie i inne przykłady, tłumaczy włoskiemu (i nie tylko) czytelnikowi nieusuwalną sprzeczność, jaką widzi pomiędzy „religią pokoju” a światem Zachodu. Poddaje miażdżącej krytyce ów wielki, metaspołeczny eksperyment, jakim od lat 60. pozostawała polityka multikulturalizmu. Jej wywody doczekały się nawet miana „huntingtonizmu dla ubogich”. Fallaci w życiu nie prowadziła badań naukowych, można jednak zaryzykować mniemanie, iż znacznie więcej, aniżeli Samuel Huntington, widziała na własne oczy. I jak w każdej jej relacji frontowej uderzał autentyzm, szczerość, emocje, tak „Wściekłość i dumę” obciąża ogromny ładunek afektywny, dla niektórych z pewnością odpychający. Oto przykład, jeden z wielu (s. 79):
Jestem ateistką, chwała Bogu. I nie mam zamiaru dać się ukarać tym niedorozwiniętym bigotom, którzy zamiast wnieść swój wkład w ulepszenie ludzkości, salamują i gdaczą modlitwy pięć razy dziennie.
Gdyby nie podobne, głupie i niepotrzebne wtręty, Fallaci ze swoim dorobkiem trudniej poddawałaby się wulgarnej reductio ad hitlerum, która w internetowej tradycji oznacza przyznanie się dyskutanta do porażki. Mniej także pasowałyby do niej kompletnie już dziś zużyte epitety propagandowe z arsenału wojującej lewicy. Znając temperament Włoszki, można tylko domniemywać, w jaki sposób opisałaby dzisiaj sylwestrową noc w Kolonii czy rzeczywistość „strefy bezprawia” w Calais.

Położenie, w jakim obecnie znajduje się Europa Zachodnia, gigantyczne przemieszczenia mas obcej kulturowo ludności, eskalacja muzułmańskiego terroryzmu – wszystko to z pewności utwierdziłoby Fallaci w przekonaniu o „apokalipsie spełnionej”. Spór, w którym włoska dziennikarka brała udział, przechodzi obecnie apogeum i z tego choćby powodu, niezależnie od światopoglądu, warto sobie przypomnieć jej publikację z roku 2001.

Łukasz Ścisłowicz
Histmag.pl

Łukasz Ścisłowicz:  W 2009 roku ukończył politologię na Wydziale Historyczno-Pedagogicznym Uniwersytetu Opolskiego. Autor opracowań i testów z historii dla uczniów szkół średnich, wieloletni korepetytor. Autor książki „Cesarstwo Rzymskie. Ograniczona monarchia czy autokracja? Pryncypat".

* * *

Zob. tekst Oriany Fallaci : "Wściekłość i duma" (wersja prasowa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy określenie, „małżeństwo dwóch osob tej samej płci” jest logiczne?

Promocja

Promocja