polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: „Miasto Opole wypowiedziało TVP umowę dotyczącą organizacji 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Powodem tej sytuacji jest niewywiązywanie się Telewizji z zapisów umowy” – napisał w specjalnym piśmie do prezesa TVP Jacka Kurskiego prezydent Opola Arkadiusz. Kurski odpowiada, że TVP wystąpi w tej sytuacji do prezydenta Opola o wysokie odszkodowanie i zapowiada, że Festiwal odbędzie się, ale w innym mieście. * * * AUSTRALIA: Michael Cranston, zastępca australijskiego Urzędu Podatkowego, oskarżony jest o zdefraudowanie środków publicznych w wysokości 165 mln AUD. Policja zajęła majątek jego rodziny: luksusowe samochody, 18 nieruchomości, 2 samoloty, ponad 100 kont bankowych i przynajmniej 1 mln AUD w depozycie. * * * SWIAT: Papież Franciszek przyjął na audiencji Donalda Trumpa wraz z żoną i córką. Wręczając pamiątkowy medal z gałązką oliwną, symbolem pokoju, papież zwrócił się do prezydenta USA: "Daję to panu, aby był pan narzędziem pokoju". "Potrzebujemy pokoju" - odparł Trump.
EVENTS INFO: Kabaret Vis-à-vis: „Wariacje na Trzy Kabarety” - Klub Polski w Bankstown, 28.05, godz. 15:00 * * * Teatr Fantazja: "BRANCZ" Juliusza Machulskiego - Klub Polski w Bankstown, 10.06, 17.06, godz. 18:00; 11.06, 18.06, godz. 15:00

wtorek, 1 marca 2016

FT: Jarosław Kaczyński polskim kingmakerem (cz.2)

"Prawicowy ideolog, najspokojniej dyktuje politykę prezydentowi i premierowi, oraz finalizuje wreszcie swoje nacjonalistyczne ambicje". Przedstawiamy drugą część artykułu o Jarosławi Kaczyńskim z weekendowego wydania Financial Times w tłumaczeniu red. Zofii Bąbczyńskiej-Jelonek.



Jarosław Kaczyński urodził się 45 minut przed swoim bratem bliźniakiem Lechem w czerwcu 1949 r. w Warszawie, mieście, które oczom mieszkańców pokazywało 85% zniszczonych budynków w czasie II wojny światowej, dorastał wśród świadectw horroru i coraz bardziej dusznych wpływów komunizmu narzuconego przez Moskwę. Jego matka była akademikiem a ojciec inżynierem, walczącym w powstaniu warszawskim, brutalnym buncie przeciwko nazistowskiej okupacji w 1944r, które stało się symbolem oporu Polski wobec zewnętrznego ucisku.

Urodziwi i inteligentni dwaj chłopcy wystąpili w 1962r. w popularnym polskim filmie dla dzieci „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Obaj, w 1970r. studiowali prawo w Warszawie, nim zaangażowali się w polski ruch antykomunistyczny – będący prekursorem związków zawodowych „Solidarność” pod przywództwem Lecha Wałęsy, który przygarną bliźniaków pod swoje skrzydła, gdzie pomagali zwalczać komunizm i wrócić Polsce demokrację.

 Lecz w chaosie i zamęcie nowej republiki, polska polityka podzieliła się wzdłuż ideologicznej przepaści, która istnieje do dzisiaj. Po jednej stronie stanęli ci, którzy w duchu jedności narodowej preferowali kompromis z władzami systemu komunistycznego, z drugiej strony stanęli ci, którzy nalegali na „czyste” (klarowne) zerwanie z przeszłością: obóz Kaczyńskiego.

„Był tak radykalny, że inteligencja warszawska odwróciła się od niego” mówi Igor Janke, wiodący konserwatywny publicysta i pisarz. „Był pierwszym człowiekiem, mówiącym o sieci postkomunistów, którzy odgrywali dużą rolę w gospodarce, w systemach bankowych, w służbach bezpieczeństwa… Jego oczy (spojrzenie) było tym skażone”. Zdaniem Kaczyńskiego, klasa robotnicza, bohaterowie patriotycznej walki, zostali wyprzedani kapitalistycznej przyszłości, zaaranżowanej przez korzystających na tym zdrajców, których już raz próbowali obalić. Z tym przekonaniem, Kaczyński od początku lat 1990-tych uważa, że jego stary mentor i bohater narodowy - Wałęsa współpracował ściśle z postkomunistami po 1989r. W tym miesiącu, polscy badacze (śledczy z IPN - przyp.mój)  stwierdzili, że mają dowody na to, że Wałęsa zgodził się być w 1970 r. podwójnym agentem komunistycznych tajnych służb. Wałęsa temu zaprzecza.

„Kaczyński nigdy nie był zaangażowany w szukaniu poparcia, w 'salonie', w środowisku, w myślenie o sobie, jako definiującym polską politykę”, mówi Bielecki, który po raz pierwszy spotkał Kaczyńskiego, gdy obaj dziali w „Solidarności”. „To środowisko bez żadnego prawdziwego politycznego ducha - oceniało go”.

W rewanżu, z pozostałości na pograniczu polityki - Kaczyński wraz z bratem zakłada w 2001 r. Prawo i Sprawiedliwość, który (Lech) w następnym roku zostaje wybranym burmistrzem Warszawy, dając im w ten sposób początek ogólnopolskiej platformy (politycznej). W 2005r. na jej bazie, Jarosław doprowadza partię do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych, a miesiąc później, jego brat Lech wygrywa prezydenturę. Wreszcie po dwóch dekadach, wzgardzone przez elitę Polski bliźniaki przejmują kontrolę nad krajem.

 Dwa lata rządu Kaczyńskiego były naznaczone podejrzeniami wobec liberalizmu i wpływów zewnętrznych, a także drogą wykorzeniania postkomunistów.  Opóźniany[1] program „lustracji”, wymyślony po to, by odsłonić komunistycznych kolaborantów, został przeprowadzony. Relacje z Niemcami pogorszyły się, mając w tle wznoszone chorągiewki z nazistowską przeszłością i Kaczyńskiego, który widział duży, niesprawiedliwy wpływ Berlina na Polskę. W 2007 r. Kaczyński domagał się od UE przyznania dodatkowej puli głosów na konto milionów zabitych Polaków przez nazistowskie Niemcy w czasie wojny[2]. „Domagamy się odzyskania tylko tego, co zostało na nas dokonane” – powiedział, wywołując westchnienie zdziwienia ze strony środowisk dyplomatycznych. W tym samym czasie, jego minister edukacji próbował wymusić zmianę lektur szkolnych, lansując biografię Jana Pawła i zakaz dla książki z homoseksualnym bohaterem. Inny urzędnik rządowy wyrażał obawy, że w „Teletubisiach”, programie dziecięcej telewizji, jedna z postaci ma torebkę i czasami jest ubrana w spódniczkę, co może przenosić ukryte treści homoseksualne.

 W 2007r. padła rządowa koalicja i w kolejnych wyborach Prawo i Sprawiedliwość traciło poparcie na rzecz Platformy Obywatelskiej, liberalnej partii pro-europejskie i pro-biznesowej, prowadzonej przez Donalda Tuska. Rewolucja polityczna Jarosława została ponownie udaremniona, jego brat zachował jednak swoją prezydenturę.

I wtedy, 10 kwietnia 2010 r. wydarzyła się katastrofa. Rano, w gęstej mgle, podchodząc do lądowania na lotnisku w Smoleńsku, w Rosji, samolot polskich sił lotniczych - Tupolew Tu -154 rozbił się w lesie, zginęły wszystkie 96 osoby znajdujące się na pokładzie, w tym prezydent RP Lech Kaczyński.

 Lech był drugą połową Jarosława. Bliźniacy rozmawiali ze sobą przez telefon, co najmniej 10 razy dziennie, często i więcej, (Lech) nigdy nie podjął decyzji bez konsultacji z bratem. Mąż, ojciec rodziny, bardziej otwarty i spokojny w relacjach publicznych, Lech był powszechnie postrzegany, jako ten, który wpływa uspokajająco i modernizująco na bardziej impulsywnego i politycznie agresywnego brata.

Natychmiastową reakcją Kaczyńskiego było przypisanie winy za tą tragedię jego politycznym przeciwnikom. Gdy minister spraw zagranicznych, Radek Sikorski poinformował go o katastrofie, odpowiedział: „To jest rezultat waszej złośliwej polityki”, gdy ten zapytał, czy chce dołączyć do premiera Donalda Tuska w rządowym przelocie na miejsce katastrofy, Kaczyński odpowiedział, wg biografii Krzymowskiego: „Nie, wolę być z moimi przyjaciółmi, nie z wrogami. Oni zabili mojego brata”. Później mówił dziennikarzom: „Urządzenia nie zadziałały, albo to była forma zamachu”.

Wiele śledztw potwierdziło, że katastrofa była wypadkiem lotniczym. Ale Kaczyński i jego zwolennicy wyjaśniają krótko z podejrzliwością spotęgowaną przez lokalizację katastrofy w Rosji, u starego wroga, i moskiewską odmową wydania wraku samolotu polskim śledczym.

W kraju największej narodowej tragedii od zakończenia wojny, wykreowane podziały polityczne i pęknięcia będą odczuwalne przez dziesięciolecia. Tak, jak wieloletnia debata na temat komunizmu po 1989r., tak obecna linia podziału została sporządzona między tymi, którzy chcą zaakceptować przeszłość i iść dalej, a tymi, którzy w dalszym ciągu żądają odpowiedzi i odwetu. Świeże dochodzenie zostało zlecone w tym miesiącu przez Antoniego Macierewicza, nowego ministra obrony, który już wcześniej twierdził, że bomba na pokładzie spowodowała upadek samolotu.

„Nie jestem pewien, czy Kaczyński uważa, że był to zamach” mówi Janke, pierwszy dziennikarz rozmawiający z Jarosławem po katastrofie.”Ale on rozumie, że 30-40% polskiego społeczeństwa nie jest pewnie, co się stało… I to są wyborcy”.

Wkrótce po katastrofie Kaczyński ogłosił, co godne uwagi, że szybko rusza po ostatnie sukcesy brata prezydenta, podejmując działania na rzecz jeszcze innej kampanii, na co inni  stracili już trzy miesiące. „On nie poddał się w ogóle żałobie. Nie miał czasu płakać. Po stracie najbliższej osoby, musiał uruchomić kampanię” – przypomina Janke. „Dla niego to było dziedzictwo, zobowiązanie.  Miał to”.

Po śmierci Lecha, Jarosław, każdej soboty odwiedza grób brata[3] w Warszawie, każdego 10-go miesiąca uczestniczy w ceremonii memorialnej[4] przed pałacem prezydenckim w Warszawie i odwiedza grób Lecha w Krakowie 17 dnia każdego miesiąca, w dniu jego pogrzebu. Stwierdził, że będzie w żałobie do końca życia.

Na zdjęciach z wakacji, na łodzi nad morzem widać go ubranego w czarną koszulę i spodnie, podczas gdy przyjaciele w pełni słońca noszą szorty i koszulki.

Wiele czynników spowodowało dramatyczny powrót Kaczyńskiego do władzy tej zimy, poczynając od zmęczenia wyborców 8-letnimi rządami partii Tuska i stawianych jej zarzutów, po szersze przestawianie się Europy na idee populistyczne i nacjonalistyczne. Ale najważniejszą była decyzja Kaczyńskiego, by wystawić swoich zastępców w majowych wyborach prezydenckich i jako kandydata na urząd premiera w październiku, co dało partii przyjazną twarz.

„Jak Wielki Wilk z ‘Czerwonego Kapturka’, udawał babcię, gdy wnuczka pukała do drzwi”, mówi Michał Kamiński, były doradca Kaczyńskiego, który jest obecnie w opozycji parlamentarnej. „Ale kiedy weszła do pokój, przestał udawać. I to się właśnie tutaj stało. On nie jest szalony. On jest sprytny. Wiedział, że musi zmienić oblicze swojej partii, by wygrać”.”Większość ludzi była przekonana, że może wycofać się z tej kampanii. Ale udało się” – mówi Janke.”Realizował ‘możemy wygrać, ale beze mnie’, potrzebował partii, rządu by zmienić kraj”.

Oficjalna głowa państwa, prezydent Andrzej Duda posiada prawo do podpisywania aktów prawnych lub odrzucenia decyzji parlamentu: jednak, do tej pory nie wyraził sprzeciwu wobec realizowanych planów Kaczyńskiego. W kręgach politycznych Warszawy żartują, że Kaczyński spytał Dudę, czy może mu potrzymać  kota. „Dziwne” mówi w żarcie Kaczyński, „podpisał go i mi oddał”. Taki wpływ rozciąga się też na polski gabinet (rząd). Kaczyński korzysta z publicznych przestróg lub pochwał ministrów, by trzymać wszystkich na baczność. „Tworzy między nimi niestabilność (wprowadza niepokój).  Jest to sposób zapewnienia sobie, że tylko on jest tym człowiekiem, który rządzi” – mówi pracownik jednego z ministrów. „Gra wszystkimi przeciwko wszystkim nie jest jego wyzwaniem, jest jego mocą”.

„Nie jest potworem, ani faszystą, lub autokratą, czy czymś takim”, mówi Michał Szuldrzynski, redaktor dziennika „Rzeczpospolita”, wiodącej gazety codziennej w Polsce. „On po prostu kocha czystą politykę. Teraz posiada cała siłę, jaką chciał posiadać i żadnych zobowiązań wobec biura politycznego”.

Sugerowano, że premier Beata Szydło, będąca na tymczasowym kontrakcie, zostanie zwolniona, gdy stanie się mało popularna lub zbyt popularna. Kiedy spytałem Kaczyńskiego, czy zechce ją zastąpić, odpowiedział: ”Wykonuje swoją pracę śpiewająco”.

„Krytykować go za to, że chce pozostać w cieniu, jest idiotyczne” uważa Bielecki. „On jest inspiratorem, przełożonym, liderem i ideologiem. Nie jest menaerem. Nie musi radzić sobie w pracy dzień w dzień”.

Kamiński mówi: „Wyciągnął błędne wnioski ze swojej pracy w poprzednim rządzie. Myśli, że głównym powodem jego klęski w 2007 r.  było to, że był zbyt miękki, zbyt wolny, i nie próbował wystarczająco ostro zakończyć swojej rewolucji. Teraz jest zdecydowany iść szybciej i głębiej”.

Ale agresywny zbiór reform, wprowadzanych w błyskawicznym tempie zaalarmował jego krytyków. Dziesiątki tysięcy ludzi wyszło na ulice polskich miast na znak protestu wobec wprowadzanych zmian. Kaczyński zareagował, nazywając swoich krytyków „najgorszym sortem Polaków” i zachętą swoich zwolenników do kontrmanifestacji, jako pokazu siły.

Konsternacja wokół Kaczyńskiego nadal rośnie. W Brukseli i w Berlinie politycy wyrazili zaniepokojenie jego działaniem. Unijną kontrolę, która przedstawi ocenię czy nowy rząd działa zgodnie z prawem, po wprowadzeniu zmian w Trybunale Konstytucyjnym, polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skomentował, porównując nadzór EU - do okupacji hitlerowskiej w Polsce podczas II wojny światowej.

Polska jest kluczowym członkiem bloku – największym odbiorcą funduszy strukturalnych UE, ponad 100 mld euro przyznano do wykorzystania w latach 2014- 2020, postrzeganym, jako reprezentant wzrostu jej wschodniej części od 2004r. Lecz w Brukseli, gdzie wielu starszych stażem dyplomatów i urzędników pamięta burzliwe lata jego pierwszego epizodu w rządzeniu, Kaczyński budzi uczucia niepokoju i pogardy, i są to uczucia odwzajemnione.

„To jest promocja tradycyjnego polskiego przywiązania do wolności, niekoniecznie widzianego z pozycji antyunijnej”, odpowiedział Kaczyński, gdy go spytałem czy jest eurosceptykiem. ”Nie jestem antyeuropejski. Wszystkiego, co chcę, jest dla Polski, która może się rządzić sama, jak duże państwo europejskie…, i dla prowadzenia własnej polityki, zgodnie z jej interesami, zwłaszcza rozwoju jej interesów… Jest argument, że postęp w sferze gospodarki i administracji musi wykreować zmiany w tym, jak ludzie żyją i myślą. I ja odrzucam taką propozycję.”

W przeciwieństwie, Węgry, których konstrukcja demokracji jest skrojona pod Viktora Orbana, przyjaciela Kaczyńskiego i który opisuje wzajemne relacje, jako Klub Old Boys (starych chłopców) – dają inspirujące porównanie, by polską wielkość i siłę, budowaną na szerokich planach nacjonalistycznych i eurosceptycznych, taktować poważniej, niż po prostu jako irytujące.

Choć niektórzy eksperci z Brukseli, prywatnie drwią i ośmieszają postać, której prywatne życie i tradycyjne poglądy wydają się im obce, to inni doskonale zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa izolacjonizmu Polski.

„Wszyscy”, zdaniem jednego z brukselskich dyplomatów, „pytają, jak możemy dotrzeć do Kaczyńskiego? Kanałów porozumienia już nie ma”.

Szczęśliwie ukryty w swoim biurze, zatrudniającym mniej niż 10 osób, Kaczyński jest zbyt zajęty w Warszawie, by męczyć się w Brukseli. Polityka Polski kręci się tylko wokół planów przekształcenia Polski w państwo jego marzeń sprzed 1989r. ” Jest bardziej niepokojący niż Orban” mówi dalej brukselski dyplomata, „ Orban jest przyjemnością w grze. Idzie do Brukseli, rozdaje w UE uśmiechy i uściski dłoni. Opowiada na presje sojuszników. Kaczyński nie widzi sensu w tym wszystkim”

Współpracownicy, koledzy, przyjaciele i dziennikarze zwracają się do niego „prezesie”, polskiego odpowiednika „ chief”, zamiast zwyczajowego „premierze”, najwyższego tytułu urzędowego, jaki posiadał. Uśmiecha się, gdy politycy opozycji odnoszą się do niego w parlamencie, jak do prawdziwego przywódcy rządu.

 „Aby uczynić Polskę inną, lepszą, by zaistniała dobra zmiana, którą obiecaliśmy, będziemy potrzebowali ośmiu lat, dwóch kadencji parlamentu”, mówi do mnie. ”Jednak nie jestem optymistą, że zadbam o to przez te osiem lat. Byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym mógł to oglądać osobiście”. W tych słowach nie jest trudno odnaleźć echo jego odpowiedzi dziennikarzowi w 1994r., który poprosił Kaczyńskiego o opisanie ambicji politycznych. Kaczyński uśmiechnął się krótko przed udzieleniem odpowiedzi i żartobliwie rzekł: „Chciałbym być emerytowanym zbawicielem narodu”.

Koniec cz. 2 i ostatniej

Tłum. Zofia Bąbczyńska-Jelonek
Kwadratura Koła Polityki
W tłumaczeniu pomijam umieszczone pod artykułem calendarium: 
„Powojenna polska polityka”
 


[1] Henry Foy użył określenia -  „zamiatany”.

[2] Sprawa dotyczy „Traktatu Lizbońskiego” podpisanym 13 grudnia 2007 roku w Lizbonie (obowiązującym kraje UE od 1.12.2009r.),  i systemu głosowania w Radzie UE. Zawarty w eurokonstytucji system podwójnej większości przy podejmowaniu decyzji unijnych został przesunięty na 2014 r. Do tego czasu dalej obowiązywał podział głosów zawarty w traktacie nicejskim, wedle którego cztery duże państwa, zamieszkane przez ponad 50 milionów obywateli (Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy) mają po 29 głosów. Hiszpanii (45 milionów) i Polsce (38 milionów) przysługuje po 27 głosów.  Polska domagała się  dołączenia do przeliczanej liczby mieszkańców Polski liczby mieszkańców-ofiar II wojny światowej. Od 1 listopada 2014 r. do końca marca 2017 r. przy głosowaniach będzie obowiązywał tak zwany system podwójnej większości w formie zawartej wcześniej w eurokonstytucji (55% państw członkowskich + jedno państwo, reprezentujących minimum 65% obywateli Unii Europejskiej). Traktat, z wyłączeniem „Karty Praw Podstawowych”, ze strony polskiej w Lizbonie podpisał prezydent Lech Kaczyński.
[3] Grób Lecha Kaczyńskiego w Warszawie jest atrapą wybudowana przez Jarosława, swoistym pomnikiem pamięci, Lech Kaczyński został pochowany na Wawelu w Krakowie.

[4] Tzw. miesięcznice, publiczne mitingi z udziałem Jarosława Kaczyńskiego ku czci jego brata.

  
 zob. Część1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

REKLAMA