polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: - Mamy do czynienia z największą w dziejach polskiego leśnictwa klęską spowodowaną wiatrami o znamionach huraganu - powiedział dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. Dodał, że na terenach dotkniętych nawałnicami pokotem leży ok. 8,2 mln m sześc. drewna. * * * AUSTRALIA: Wicepremier Barnaba Joyce może stracić swoje stanowisko po tym jak rząd Nowej Zelandii potwierdził, że jest obywatelem nowozelandzkim według ustawy o obywatelstwie z 1948 r. Ojciec Joyce'a był Nowozelandczykiem. Australijska konstytucja zabrania osobom z podwójnym obywatelstwem zasiadać w parlamencie. * * * SWIAT: Do zamachu z wykorzystaniem furgonetki doszło na La Rambla w pobliżu placu Katalońskiego w Barcelonie. W ataku zginęło 14 osób, a ponad 100 jest rannych. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.
EVENTS INFO: Otwarcie wystawy Vitka Skoniecznego: "Portrety i kompozycje według Modiglianiego i Picassa" - Konsulat RP w Sydney, 8.09, godz. 18:30

środa, 29 lipca 2015

Jan Żyliński: Bycie Polakiem to wielki przywilej i wspaniała przygoda

Jan Żyliński, najbogatszy Polak w UK
 Fot. P.Fesyk
Jan Żyliński to postać doskonale znana brytyjskiej Polonii. Po tym jak stanął w obronie godności Polaków na Wyspach i wyzwał na pojedynek słynącego z antypolskich wypowiedzi lidera partii UKiP Nigela Farage, internauci okrzyknęli go „honorowym ambasadorem polskości” w UK.

Kilka tygodni temu został oficjalnym kandydatem w wyścigu o fotel burmistrza Londynu. Z Janem Żylińskim rozmawiają Kinga Plich i Kamila Hankiewicz z Pangea Magazine.

Ostatnio stało się o Panu bardzo głośno za sprawą wyzwania, rzuconego jednemu z polityków, który bardzo niekorzystnie wypowiada się na temat emigrantów. Czy należy w końcu powiedzieć STOP dyskryminacji w Wielkiej Brytanii?

Urodziłem się w Londynie i mieszkam tutaj całe życie. Odczuwam dyskryminację od samego początku – w stosunku do Polaków i innych obcokrajowców. Przez ostatnie lata to się pogorszyło, między innymi dlatego, że  przyjechał tu ponad milion Polaków.  Jest to wyzwanie dla ludności angielskiej, ponieważ jesteśmy bardziej wydajni, rzetelni, czasami taniej pracujemy i w sytuacji, gdy jest tu sto tysięcy rodzin brytyjskich, od trzech pokoleń bezrobotnych, na zasiłkach, to Polak, który przyjedzie i w przeciągu dwóch dni znajduje pracę, jest dla nich swego rodzaju zagrożeniem.

Natomiast wydaje mi się, że Polacy dość dobrze się integrują, nie robimy rozruchów. Zyskujemy sympatię poprzez naszą ciężką pracę, grzeczność, uśmiech i nasze śliczne Polki.

Jakiś czas temu zamieścił Pan film na YouTube, w którym wzywa pan Nigel’a Farage’a do pojedynku za jego komentarz odnośnie Polaków tutaj mieszkających. Jaki był odzew?

Odzew przekroczył moje oczekiwania – ten 90-sekundowy film obejrzało ponad pół miliona osób na całym świecie. Pan Farage odmówił pojedynku, jednak jestem pełen nadziei, bo zostały nam jeszcze dwa tygodnie do wyborów, a jego partia traci na popularności, więc musi zrobić coś, co zwróci na nią uwagę. (Nigel Farage przegrał wybory parlamentarne i zrezygnował z przewodzenia antyimigracyjnej partii UKiP – przyp. red.)

Jest Pan postacią znaną i bardzo szanowaną w środowisku londyńskim. Robi Pan wiele, by promować polską kulturę. Jakie ma Pan pomysły na przyszłość?

Tutaj się urodziłem, znam społeczność brytyjską, wiem jaki jest pisany i niepisany stosunek do nas. Od 40 lat jestem biznesmenem, większość rzeczy mogę oddelegować, więc mam czas, by zająć się polskimi sprawami. Postanowiłem, że ten pojedynek, to pierwszy krok. W wywiadach obiecuję, że w przeciągu trzech lat zmienimy stosunek Brytyjczyków do Polaków. Będziemy mieli pozytywny wizerunek, zostaniemy uznani za skarb narodowy i klejnot – jeden z klejnotów w koronie Królowej. 

Jest Pan arystokratą. Z której części Polski pochodzi pańska rodzina?

Rodzina ojca pochodzi z Warszawy, miała kamienicę w centrum. Rodzina matki pochodzi spod Płocka, gdzie babcia miała pałac w Gozdowie – bywali tam sławni ludzie, odbywały się bale. Pałac został spalony po wojnie przez komunistów. Babcia przyjechała do Anglii i codziennie opowiadała mi o nim. Wyrosłem więc na micie Gozdowa i w wieku 6 lat obiecałem babci, że odbuduję jej pałac. Myślałem, że to zrobię w Polsce, ale całe życie mieszkam na Ealing’u i postanowiłem zrobić to tutaj.

Zawarł Pan w designie pałacu elementy muzyki, której jest Pan pasjonatem.

Tak, lubię muzykę klasyczną, większość elementów w moim domu jest pozłacanych, a jednym z nich jest między innymi złoty fortepian.

Kocha Pan złoto?

Myślę, że jestem trochę perwersyjny; to wynika z faktu, że pochodzę z dwóch kultur: polskiej i brytyjskiej. Wiem, że zawsze można inaczej, niż ludziom się wydaje. Złoto nie jest w modzie w dzisiejszych czasach. W Europie kojarzy się ono z Arabią Saudyjską i Azją, ale Łazienki Królewskie czy Zamek Warszawski mają w sobie nie mniej złota, niż ja tutaj.

Złoty Ułan jest pierwszym pozłacanym końskim pomnikiem w Europie, który postawiłem by uczcić pamięć mojego ojca, rotmistrza Andrzeja Żylińskiego, który 12 września 1939 roku wraz z 11 Pułkiem Ułanów Legionowych rozpoczął zwycięską bitwę pod Kałuszynem.

W jakiej sytuacji znalazła się Pana rodzina po przyjeździe do Anglii?

Mama miała 20 lat, przyjechała z moją babcią, która była po kacecie. Straciły wszystko i wszystkich bliskich, musiały zacząć od zera, nie znając języka. Wynajmowały pokój 3x3m z pojedynczym łóżkiem, na którym spała babcia, a mama na podłodze. Utrzymywała siebie i mamę pracą, która dziś już nie istnieje – wyłapywaniem oczek w pończochach.

W dzisiejszych czasach stale jesteśmy skupieni na sobie, to mnie boli, źle się czuję. W porównaniu z pokoleniem przedwojennym, które wyrosło w biedzie, jesteśmy wręcz inwalidami.

Anglicy zakładają, że Anglia jest najlepszym krajem na świecie i wszystko tutaj jest najlepsze. Przez 200 lat mieli same sukcesy, a my – sporo klęsk i to się odbiło na człowieku i społeczeństwie. Dlatego Polacy się tak łatwo kłócą, bo brakuje nadziei w ludzkich sercach. Ludzie sięgają po przemoc, po szable i pistolety, gdy tracą nadzieję. Wtedy dochodzą do wniosku, że trzeba posługiwać się innymi sposobami.

Ma Pan nietypową pasję, tańczy Pan balet. Od dawna?

Od dziesięciu lat. Miałem cukrzycę, ważyłem 125kg, groziła mi śpiączka. Trzeba było coś zrobić dla ciała, więc zacząłem chodzić na fitness, ale to okazało się nudne. Chciałem robić coś ciekawego, a jako że jestem otoczony klasycyzmem, taniec klasyczny był logicznym wyborem. Zrzuciłem 50kg. Teraz, niestety, trochę więcej ważę, ale dalej kocham balet, dalej na niego chodzę. Zwykle jestem jedynym mężczyzną w sali, w otoczeniu trzydziestu kobiet.

Tańczy Pan tylko dla siebie, dla przyjemności, czy też udało się Panu gdzieś wystąpić?

Nie, ale na YouTube jest filmik, jak tańczę balet, wtedy ważyłem 75kg. Wyznaczyłem sobie cel, żeby zostać najsłynniejszym tancerzem na świecie. Myślę, że mogę to osiągnąć dlatego, że będę najstarszym. Na pewno spełni się to w przyszłym życiu – wierzę w reinkarnację i w kolejnym wcieleniu chcę być tancerzem.

Większość naszego społeczeństwa to katolicy. Pan jednak wierzy w reinkarnację. Urodził się Pan jako chrześcijanin, prawda? Skąd taki zwrot?

Jak inaczej można wytłumaczyć fakt, że jest niesprawiedliwość w życiu? Jedno dziecko rodzi się w pałacu, a drugie na pustyni, czy w czasie wojny. To jest niesprawiedliwe. Jedyne wytłumaczenie dla istnienia sprawiedliwości to fakt, że coś ta istota musiała zrobić, żeby zasłużyć na swój los. To nie przypadek, tak mi się wydaje.

Jakie ma Pan przesłanie dla Polaków?

W nas siedzą tak zwane polskie kompleksy, ale być Polakiem, to wielki przywilej i – przede wszystkim – wspaniała przygoda.
Każdy Polak zna „Trylogię”. Sienkiewicz napisał ją „ku pokrzepieniu serc”. I ja to właśnie próbuję robić, bo serce jest najważniejsze. Gdy „zreperujemy” nasze serca, będziemy mogli podbić świat.

Dziękujemy za rozmowę!

Kinga Plich, Kamila Hankiewicz
Zdjęcia: Paweł Fesyk
------------------------------------------
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja