polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Polska, tak jak dotychczas, nie godzi się na obowiązkową relokację uchodźców; rozwiązaniem problemu nie jest relokacja, tylko uszczelnienie granic - mowi najnowszy komunikat MSWiA. Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo Polski i Polaków. Nie będziemy ulegać szantażowi i naciskom - podkreślono w komunikacie. * * * AUSTRALIA: Potężny cyklon Debbie z ulewnymi deszczami i podmuchami wiatru o prędkości 270 km na godzinę dotarł we wtorek do północno-wschodnich wybrzeży Australii, w stanie Queensland. * * * SWIAT: Premier Wielkiej Brytanii Theresa May podpisała historyczny list, który formalnie rozpocznie wyjście Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej.
EVENTS INFO: Koncert Zespolu "Lajkonik" - Sala Jana Pawla II, Marayong, 9.04, godz. 13:00

piątek, 6 lutego 2015

Przed Konferencją Bezpieczenstwa w Monachium. Wojna czy pokój?

Monachijski hotel Bayerischer Hof - miejsce dorocznych
konferencji  MSC. Fot. H.Dettenborn/Wikimedia
Dzisiaj, 6 lutego rozpoczyna się w monachijskim hotelu Bayerischer Hof - kolejna 51. Konferencja Bezpieczeństwa (Munich Security Conference - MSC). Kluczowymi tematami konferencji [1] będą: „upadek ładu międzynarodowego w związku z kryzysem na Ukrainie i jego implikacje dla europejskiej architektury bezpieczeństwa” oraz sytuacja na Bliskim Wschodzie. Wśród najważniejszych kwestii, będzie poruszana kryzysowa sytuacja z uchodźcami na świecie oraz  walka z terroryzmem.
Konferencji towarzyszy eskalacja wojny domowej na Ukrainie i przyznanie się USA do udziału w obalaniu rządu i prezydenta w tym kraju.


Przewodniczący konferencji, ambasador Wolfgang Ischinger powita m.in. przylatująca prosto z Moskwy kanclerz Niemiec Angelę Merkel, którą wspierać będą szef niemieckiej dyplomacji Walter Steinmeier, minister obrony - Ursula von der Leyen oraz minister rozwoju - Gerd Müller, razem kanclerz Merkel, prosto z Moskwy przyleci też prezydent Francji – Francois Hollande. Do Monachium ponad przybędą: prezydent Finlandii - Sauli Niinistö, Litwy - Dalia Grybauskaite i Estonii - Toomas Hendrik Ilves, wiceprezydent USA Joe Biden, oraz premierzy Iraku - Haider Al-Abadi i Libanu - Tammam Salam, sekretarza generalny NATO - Jens Stoltenberg, przewodniczący Parlamentu Europejskiego - Martin Schulz, Wysoki Przedstawiciel UE do Spraw Zagranicznych i Polityka Bezpieczeństwa - Federica Mogherini. W gronie prestiżowych gości konferencji zobaczymy członka rady państwa Chińskiej Republiki Ludowej - Yanga Jiechi, rosyjskiego szefa dyplomacji - Siergieja Ławrowa i jego kolegę z Korei Południowej - Yuna Byung-se’a. W sumie do Monachium przyjedzie ok. 20 szefów państw i rządów, ok. 60 ministrów spraw zagranicznych i obrony, 30 prezesów dużych firm globalnych, jak i tradycyjnie silne delegacje parlamentarne zwłaszcza z USA i Indii. Ponad to na konferencji zjawią się b. sekretarz generalny ONZ - Kofi Annan, sekretarz generalny Amnesty International - Salil Shetty, dyrektor Human Rights Watch - Kenneth Roth i dyrektor wykonawczy Greenpeace - Kumi Naidoo.

Podczas konferencji zostanie zaprezentowany specjalny, coroczny raport, pt.:Collapsing Order, Reluctant Guardians?[2] omawiający problemy i aktualne trendy w polityce bezpieczeństwa na świecie. Stanowi niejako bazę dyskusji prowadzonych podczas konferencji.

"Kryzys na Ukrainie, ciągłe konflikty i procesy rozpadu na Bliskim Wschodzie, a także nowe zjawiska terroryzmu, jak powstanie Państwa Islamskiego - stwierdza Wolfgang Ischinger, przewodniczący konferencji, - wykazały jasno, że podstawowe zasady międzynarodowego systemu bezpieczeństwa są przedmiotowe. Biorąc pod uwagę tę sytuację, oczekuje z nadzieją, że 51 MSC da impulsy do wygaszenia konfliktów oraz do wzmocnienia i rozwoju globalnego systemu bezpieczeństwa."

Parcie do wojny

Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa odbywa się w ekstremalnych warunkach politycznych.

Flanka amerykańska

Nieoczekiwanie tydzień przed konferencją (31 stycznia br.) prezydent Obama szczerze przyznał w czasie wywiadu dla amerykańskiej stacji, CNN·, że USA przyczyniło się w lutym 2014 r. do … niekonstytucyjnego obalenia prezydenta Ukrainy i zmiany władz tego kraju. „Byliśmy pośrednikiem w przekazaniu władzy na Ukrainie” - przyznał przed kamerami CNN prezydent Obama. Przyznał również, że realny konflikt zbrojny między USA a Rosją nie byłby mądrą decyzją, jednak zagroził „podjęciem działań wojskowych w celu obrony sojuszników”. Co niedwuznacznie wskazuje, że USA użyją Ukrainy, jako pola walki z Rosją.

Obama w wywiadzie przyznał, że Stany Zjednoczone „mają ograniczenia interwencji wojskowej”, „biorąc pod uwagę wielkość rosyjskiej armii” i to, że „Ukraina nie jest członkiem NATO”. Dlatego Waszyngton jest zmuszony tylko „starać się, aby Rosja poniosła coraz ciężkie straty” i „wywierać nacisk dyplomatyczny na Moskwę”.

Nie sądzę, aby realny konflikt zbrojny między USA a Rosją był mądrą decyzją dla Ameryki i całego świata” - dowodził dalej Barack Obama. Przyznał, że Waszyngton „zajmuje się wzmocnieniem państw na granicy z Rosją, które są członkami NATO”. „Jasno dałem do zrozumienia, że tej linii nie można przekraczać, ponieważ będziemy musieli podjąć działania wojskowe w celu ochrony naszych sojuszników - o tym mówi artykuł 5 Karty NATO” - groził Rosji prezydent Obama. Opowiedział także o dalszych planach Białego Domu: „Będziemy trzymać się podobnego ‘dwukierunkowego’ kursu - zwiększenie nacisku na Rosję i wzmacnianie Ukrainy”.

Trwa też wojna propagandowa, z sięganiem nawet po pseudo-medyczne diagnozy psychiatryczni-neurologiczne Putina, wykonane na zlecenie Pentagonu …na odległość.  Brenda Connors, z Akademii Wojennej w Newport w Rhode Island zajmująca się analizą mimiki, gestykulacji i chodem ludzi, sugeruje, że Władimir Putina, zdradza objawy ….autyzmu.  Ujawniła te dociekania w swoich raportach z 2008 i 2011 r. Ale przyznaje, że zweryfikowanie jej podejrzeń nie jest możliwe bez badań mózgu. Twierdzi też, że do podobnego wniosku doszedł psychiatra dr Stephen Porges z Uniwersytetu Karoliny Północnej. Po „rewelacje” sprzed lat o kondycji psychicznej i neurologicznej sięgnął kilka dni temu dziennik "USA Today".

Jak widać w USA wszystko jest możliwe, nawet orzecznictwo medyczne bez badania pacjenta i elementarnej wiedzy o autyzmie. Wcześniej w ten sam sposób zdiagnozowali Amerykanie u Putina …raka trzustki.

Flanka ukraińska

Władze Kijowa uznały Rosję uchwałą parlamentarną za agresora i starają się by świat poparł te decyzję. Zapowiedziały też, że czynią starania, by Rosję uznać, jako państwo wspierające terroryzm, tj. dwie samozwańcze republiki ludowe na Ukrainie – Doniecka i Ługańską, które parlament Ukrainy uznał za organizacje terrorystyczne. A w konsekwencji do wykluczenia Rosji z Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Wojna domowa na południowym – wschodzie kraju weszła w fazę krytyczną. Wojska rządowe ponoszą straty i tracą kolejne przyczółki.

Wobec ludności cywilnej używane są ze strony sił rządowych – zakazane środki rażenia – pociski fosforowe i kasetowe. Oraz rakiety NATO-owskie. Potwierdzają to w swoich raportach obserwatorzy OBWE.

Blokowane są przez siły rządowe ewakuacje ludności cywilnej z miejscowości objętych działaniami wojennymi. Organizacje międzynarodowe sygnalizują korupcję i zbrodnie przeciwko ludziom ze strony sił rządowych, w czasie tych ewakuacji.

Trwa ostrzał dzielnic mieszkaniowych Doniecka, rakiety trafiają w publiczne środki transportu, szpitale, szkoły.

Ludność Ukrainy masowo unika ogłoszonego nowego poboru do wojska, w związku, z czym władze Kijowa obowiązek rekrutacji nałożyła na władze miast, gmin i wsi oraz kierownictwa zakładów pracy.

Mnożą się masowe dezercje i emigracje mężczyzn w wieku poborowym do najczęściej do Rosji, Białorusi lub na Węgry i do Rumunii. Polska odmawia przyjmowania mężczyzn w wieku poborowym z Ukrainy.

W przeddzień konferencji w Monachium rząd kijowski wydał zgodę na użycie broni przez wojsko wobec dezerterów. Wcześniej zapowiedział także pobór kobiet do wojska.

Jednocześnie w samym Kijowie bataliony bojówek, walczących po stronie rządowej zorganizowały protesty …antyrządowe.

W tym samym czasie prezydent Poroszenko publicznie oraz w zachodnich mediach apeluje o dostawy broni ofensywnej na Ukrainę. W tych apelach ma wsparcie USA, szefostwa NATO i Polski. NATO po pierwszych zapewnieniach, że broń Ukrainie jest potrzebna, powoli wycofuje się tych zapewnień. Dowódca sił NATO w Europie gen. Philip Breedlove uważa, że dostarczanie przez kraje zachodnie broni na Ukrainę może wywołać „ostrą reakcję ze strony Rosji”.

Sugeruje, by nim podejmie się jakąkolwiek decyzję o dostawie broni na Ukrainę, należy ocenić, czy pomoże to w pokonaniu kryzysu środkami politycznymi, a także należy wziąć pod uwagę, jakiego rodzaju pomoc Ukrainie powinna być rozpatrywana w świetle ewentualnej reakcji Rosji na nią. Uważa, bowiem, że sytuacja na wschodzie Ukrainy pogarsza się i wszelkie działania USA powinny sprzyjać uregulowaniu konfliktu za pomocą środków politycznych, a nie wpływać na eskalację konfliktu.
Większość krajów unijnych, łącznie z Niemcami, Francją, Danią, Włochami - jednoznacznie odmówiła zaopatrzenia Ukrainy w broń, Polska natomiast zgodziła się Ukrainie broń – sprzedać.

Również prezydent Obama zmuszony został do publicznego oświadczenia, że Ukraina broni nie dostanie. Na razie. Sekretarz Kerry zapowiedział wsparcie milionami dolarów pomoc humanitarną dla obszarów Ukrainy, objętych wojną domową.

Prezydent Poroszenko domaga się włączenia do rozmów pokojowych poza Niemcami i Francja oraz Rosją – także USA.

Sytuacja zdaje się być kuriozalna.

Dzisiaj, w przeddzień konferencji monachijskiej w Kijowie przebywają kanclerz Merkel i prezydent Hollande na spotkaniu z prezydentem Poroszenko, w celu omówienia nowej propozycji dyplomatycznego rozwiązania konfliktu społecznego na Ukrainie. W tym samym czasie w Kijowie przebywa sekretarz stanu USA Krery, spotyka się z premierem Jacyniakiem i ogłaszają, że pokoju „za wszelką cenę” nie dadzą wprowadzić na Ukrainie.

Należy przyjąć, że społeczeństwo Ukrainy w znakomitej swojej wielkości, także z Ukrainy Zachodniej - nie chce brać czynnego udziału w bratobójczej wojnie domowej i unika wszelkimi sposobami poboru do wojska. Rząd Ukrainy używa natomiast drastycznych sposobów, by społeczeństwo ukraińskie do tego zmusić. Wbrew jego woli.

Flanka polska i litewska

Polska zaostrzyła wojnę propagandowo-dyplomatyczna z Rosją. Poza szokującymi wypowiedziami szefa polskiej dyplomacji o II wojnie światowej i świętowaniu 70-lecia jej zakończenia, Polska wymyśliła obchody tej rocznicy na Westerplatte w przeddzień uroczystości w Moskwie, po to tylko by zdewaluować święto rosyjskie z udziałem przywódców państw biorących udział w tej wojnie. Przy okazji wesprzeć prezydencką kampanię wyborczą, w której uczestniczy także obecnie urzędujący prezydent RP Bronisław Komorowski.

Rosja zareagowała na te pomysły dosyć jednoznacznie – negatywnie, zarzucając Polsce, że dla partykularnych celów politycznych fałszuje historię.

Rozgorzała też prowadzona od lat awantura o obiekty palcówek dyplomatycznych w Polsce i w Rosji.

Jednocześnie Polska najgłośniej i publicznie domaga się kolejnych sankcji dla Rosji, sprzedaży broni na Ukrainę i wprowadzenia wojsk NATO na wschodnią granice UE.

Litwa natomiast przyznała, że wsparła gratisowo uzbrojeniem armie ukraińską.‘ Minister obrony Litwy, Juozas Olekas potwierdził przekazanie elementów uzbrojenia ukraińskiej armii. „Udzieliliśmy pomocy humanitarnej, przyjęliśmy na leczenie rannych ukraińskich żołnierzy. Wypełniamy nasze obietnice i w odpowiedzi na prośbę przekazaliśmy elementy uzbrojenia… To była bezpłatna pomoc zaprzyjaźnionemu państwu”, - powiedział Olekas. Minister nie uściślił, jakiego rodzaju broń przekazano Kijowowi, podkreślając, że na to pytanie mogą odpowiedzieć ukraińscy wojskowi. Wcześniej szef MSZ Litwy Linas Linkevičius oświadczył, że Ukrainę powinno się wesprzeć wszystkimi środkami, w tym wojskowymi.

Dzień przed konferencją

Był gorący. Kanclerz Merkel i prezydent Hollande udali się do Kijowa. W Kijowie pojawił się też sekretarz stanu USA Kerry. Rosja zachowała spokój, Władimir Putin w związku z dzisiejszym spotkaniem w Moskwie z kanclerz Merkel i prezydentem Hallande spotkał się wczoraj ze stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa, by omówić sytuację w południowo-wschodniej części Ukrainy.

Do Polski udał się natomiast szef niemieckiej dyplomacji Walter Steinmeier, by pohamować buńczuczne zaczepki polskiego MSZ pod adresem Rosji, ograniczyć radykalne wspieranie Ukrainy przez Polskę obietnicami sprzedaży jej broni oraz stonować polską rusofobię. Poza ministrem Schetyna, spotkał się też z premier Ewą Kopacz.

W mediach pojawiły się przecieki o możliwości wprowadzenia sił pokojowych ONZ na Ukrainę. I sugestie zachodnich mediów, że to ustępstwo na rzecz Rosji. Mało obchodzi je sytuacja ludności Ukrainy, fascynują się konfrontacją UE oraz USA i NATO z Rosją.

Niemcy, Francja i Rosja od pewnego czasu, na poziomie tzw. technicznych ustaleń ekspertów, rozważały wariant zaprowadzenia pokoju na Ukrainie z siłami rozjemczymi ONZ. Ta propozycja została przedstawiona wczoraj (5 lutego) prezydentowi Poroszenko, dzisiaj, 6 lutego będzie omawiana z Władymirem Putinem w Moskwie. „Podobne plany na szczeblu ekspertów w zasadzie były i są omawiane. Będziemy orientować się na przebieg negocjacji” - powiedział rzecznik MSZ Rosji Aleksander Łukaszewicz[3]. Natomiast przedstawiciel DRL Denis Puszylin na wcześniejszych rozmowach w Mińsku oświadczył, że DRL może rozpatrzeć kwestię wprowadzenia żołnierzy sił pokojowych ONZ do Donbasu jedynie po zawarciu rozejmu.

Czy wspólnymi silami Niemcy, Francja i Rosja zmuszą władze Kijowa do odpisania i zawarcia rozejmu – to się okaże. Kijów nie bardzo jest takim obrotem sprawy zainteresowany.

Co ciekawe, także na wczorajszym (5 lutego) wspólnym briefingu z prezydentem Petro Poroszenko, sekretarz stanu USA John Kerry mówił o potrzebie poparcia przez ukraińskie władze ustawy o specjalnym statusie Donbasu. Zgodnie z jego słowami, strony powinny zawiesić działania zbrojne, wycofać ciężką broń, uwolnić jeńców. „I jeśli te środki zostaną wprowadzone, to można oczekiwać, że wszystkie punkty zawarte w porozumieniach mińskich zostaną zrealizowane” - powiedział sekretarz stanu USA.

Czy to tych amerykańskich wytycznych dostosuje się Ukraina – nie wiadomo.

Najbardziej wojną na wschodzie jest zainteresowany premier Jacyniuk. Do Monachium wybiera się prezydent Ukrainy Petro Poroszenko.

***

Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa niewątpliwe będzie platformą olbrzymiego starcia poglądów na system bezpieczeństwa w Europie między USA a UE, reprezentowaną poglądami kanclerz Merkel i prezydenta Hollande. Poligonem tego starcia jest Ukraina i relacje z Rosją. USA i niektóre państwa unijne, przede wszystkim Polska, w mniejszym stopniu Litwa – dążą do konfliktu z Rosją, nawet militarnego, traktując Ukrainę, jako pole walki. „Stare” państwa unijne oraz Węgry, Czechy, Słowacja prą do zażegnania konfliktu społecznego na Ukrainie pokojowymi metodami i poprawy relacji z Rosją. 

Sama Ukraina, przy bardzo aktywnym wsparciu USA – tak naprawdę nie jest zainteresowana ani pokojowym uregulowaniem konfliktu społecznego i zakończeniem wojny domowej, ani też poprawą relacji z Rosja. To stanowisko Ukrainy zaczyna coraz lepiej docierać do świadomości unijnych Europejczyków. UE zrozumiała, że dyplomatyczne mediacje z Kijowem są mało owocne.

Kijów pokoju – nie chce. Tak samo jak UE – wojny na swoich granicach.

Europa stanęła przed poważnym zadaniem - musi ugasić niebezpieczny pożar, który sama wywołała, ulegając podszeptom inspiratora pożogi zza oceanu. Nie wykluczone, że jedynie wojska rozjemcze ONZ będą mogły ten problem rozwiązać.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek
Kwadratura Koła Polityki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

REKLAMA