polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Cała sprawa ma charakter wybitnie polityczny - powiedział po zakończeniu 8-godzinnego przesłuchania w warszawskiej prokuraturze przewodniczący Rady Europejskiej, b. premier Donald Tusk. Zaznaczył, że zjawił się na przesłuchaniu przede wszystkim ze względu na szacunek dla państwa polskiego. * * * AUSTRALIA: Szefowa australijskiego MSZ Julia Bishop wypowiedziała się w mediach o niebezpieczeństwie, które stwarza Korea Północna dla innych państw. W odpowiedzi Pjongjang zagroził Australii atakiem jądrowym, jeśli ta będzie „ślepo i gorliwie" popierać działania Stanów Zjednoczonych i realizować amerykańską politykę izolowania i „temperowania" Korei Północnej. * * * SWIAT: Pekin i Moskwa wysłały swoje okręty wywiadowcze w stronę Półwyspu Koreańskiego - pisze The Daily Telegraph, powołując się na japońskie media. Według informacji gazety, okręty będą miały za zadanie „śledzenie" aktywności amerykańskiej grupy marynarki wojennej na czele z lotniskowcem „Carl Vinson".
EVENTS INFO: Uroczystość z okazji Święta Konstytucji 3 Maja - Konsulat Generalny RP w Sydney, 1.05, godz. 18:30 * * * Piknik rodzinny z okazji Dnia Matki - ogród Holy Family Services, Marayong, 6.05, godz.14:00

poniedziałek, 12 stycznia 2015

"Pożyteczni idioci" vs. "pożyteczni mędrcy"

Prof. Roman Kuźniar. Fot. Silar/Wikipedia (cc)
Prof.  Roman Kuźniar, doradca prezydenta RP ds. międzynarodowych, usytuował prof. Grzegorza Kołodkę, ekonomistę o światowej renomie, b. wicepremiera i b. ministra finansów w kilku rządach RP, „w całkiem szerokim w Europie froncie osobistości, które twierdzą, że Rosji nie należy irytować, ani tym bardziej karać za politykę ostatnich kilkunastu miesięcy. Znajdujemy w tym froncie – stwierdza prezydencki doradca - różne środowiska, od „pożytecznych idiotów" Kremla, przez ignorantów, ludzi zalęknionych, aż po wielki biznes, który chciałby robić dobre interesy z każdym i bez względu na okoliczności”.

Prof. Kołodko w odpowiedzi: „Cóż, widocznie Roman Kuźniar zalicza sam siebie do wąskiego grona tych, którzy uważają, że Rosję należy irytować. To zapewne są ci „pożyteczni mędrcy”…


Kanwą do wymiany osobistych uwag obu profesorów był artykuł „Sankcje, które szkodzą…”[1] prof. Kołodki opublikowany na łamach „Rzeczpospolitej” w ostatnich dniach grudnia ub. roku. Grzegorz Kołodko w sposób rzeczowy i jasny udowodnia w nim, że sankcje ekonomiczne wymierzone w Rosję nikomu nic dobrego nie niosą i są szkodliwe dla Polski. Straty z tego tytułu w skali rocznej, zdaniem profesora, są duże i sięgają 4 mld USD. Wartość eksportu do Rosji w 2014 r. spadła o ok. 1,3 mld USD w stosunku do 2013 r., kiedy to, po raz pierwszy, polski eksport przekroczył 10 mld USD i wyniósł 10,8 mld dolarów. „W 2015 r. – dowodzi – najprawdopodobniej spadnie poniżej 9 mld dolarów”.


Prof. Grzegorz Kołotko. Fot. R.Drózd/Wikipedia (cc)
Odwołanie Roku Rosji w Polsce i Polski w Rosji, jakie miano wspólnie organizować w tym roku, prof. Kołodko uważa za błędne. Wszelkie obecne działania wobec Rosji, mają wg niego „więcej wspólnego z głupotą niż patriotyzmem, z krótkowzrocznością niż z pryncypialnością, z niezrozumieniem istoty sprzeczności współczesnego świata niż z próbami jego zmiany na lepszy”. A opinie o Rosji, często bezkrytyczne i bez głębszej refleksji są wyraźnie inspirowane przez „marnych polityków i podkręcane przez dominujący w mediach nurt narracji” i w „całym tym propagandowym zgiełku jest mnóstwo hipokryzji, bo nie stosuje się sankcji wobec paskudnych reżimów, tylko, dlatego, że są prozachodnie lub proamerykańskie”. Wytyka też mediom i politykom, że stosują podwójne standardy i odwracają wzrok od ewidentnego naruszania norm międzynarodowych w państwach poradzieckich, tylko, dlatego, że są w UE lub do niej pretendują i sympatyzują z USA.

Artykuł stanął kością w gardle prof. Kuźniarowi, który na łamach „Rzeczpospolitej” krótkim esejem „Sankcje, które leczą[2]” zareagował stekiem obraźliwych epitetów i pomówień pod adresem prof. Kołodki. Pisze m.in., że u „prof. Grzegorza Kołodki szczególnie przykry jest brak utożsamiania sięz własnym państwem, które w niedawnej przeszłości było ofiarą polityki Moskwy(…)”. Artykuł prof. Kołodki nazywa „infantylnym”. 

Komentarzem „Nieuleczalni doradcy[3] na swojej stronie na Facebook’u, prof. Kołodko ustosunkował się do zarzutów prezydenckiego eksperta. Zwraca w nim uwagę, że w tym samym czasie, gdy ukazał się esej prof. Kuźniara, francuski prezydent Francois Hollande mówił, że chce, „aby zachodnie sankcje wobec Rosji zostały zniesione, jeśli w tym miesiącu będzie miał miejsce postęp w rozmowach o ukraińskim konflikcie”, z kolei wicekanclerz Niemiec, Sigmar Gabriel dowodził, że: „sankcje były ukierunkowane na skłonienie Rosji do negocjowania rozwiązania ukraińskiego konfliktu. Ale pewne „siły” w Europie i w USA chciały sankcjami Rosję sparaliżować, co mogłoby spowodować ,ryzyko pożogi’”. Prof. Kołodko stawia retoryczne pytanie: „Ciekawe, gdzie plasuje (prof. Kuźniar – przyp. red.) prezydenta Francji i kanclerza Niemiec: pośród ,pożytecznych idiotów Kremla’ czy może w gronie ‘ignorantów, ludzi zalęknionych’”?

Sankcje wobec Rosji, wg prof. Kuźniara -  leczą. „Kogo? Z czego?” - Pyta, prof. Kołodko i zwraca uwagę: „Przecież – jak dobrze rozumieją to wyżej cytowani zachodni politycy, i jak sam piszę o tym od kilku miesięcy – pogarszają one sytuację oraz zwiększają międzynarodowe napięcia i niestabilność”.

Prof. Kołodko nie jest jedynym polskim luminarzem nauki, który widzi i publicznie mówi, że sankcje wobec Rosji niczego dobrego Europie i Polsce nie niosą, i coraz częściej domaga się rewizji polskiej polityki zagranicznej wobec Rosji i Ukrainy.
W wywiadzie dla portalu Interia, prof. Stanisław Bieleń[4], ekspert ds. stosunków międzynarodowych, mówi wprost: „Ostatnie miesiące pokazały, że polska polityka wobec Rosji jest całkowicie uzależniona od polityki euroatlantyckiej. Jednocześnie histeria i emocjonalność polskiej dyplomacji w ocenie zjawisk zachodzących na Wschodzie pozbawiły Polskę wiarygodności, jako potencjalnego mediatora w konflikcie ukraińsko-rosyjskim. I dodaje: „Patrząc na minione dwie dekady, w stosunkach polsko-rosyjskich zabrakło refleksji nad wykorzystaniem szans normalizacji i pojednania obu państw i narodów. Nikt z polityków po polskiej stronie nie odważył się nazwać Rosji ważnym sąsiadem, z którym wiążą Polskę interesy, strategiczne’. Określeniem, partnerstwa strategicznego’ szafowano za to w nadmiarze wobec Ukrainy, nie przyjmując do wiadomości ambiwalentnej postawy Ukraińców i patologii w procesie transformacji. Trudno też pojąć, co łączy Polskę z Gruzją czy Azerbejdżanem, oprócz niechęci do Rosji. (…) Problem w tym, że mało, komu w Polsce zależy na obiektywnej ocenie Rosji. Politycy bezkrytycznie zawierzyli narracji zachodniej, zwłaszcza amerykańskiej, co świadczy o ich kompleksach i braku suwerenności intelektualnej. Przejawia się w tym syndrom głębokiej prowincji, mający swoje źródła w odległej przeszłości, sięgającej I Rzeczypospolitej”.

Zarzuty, kierowane przez prof. Bielenia pod adresem politycznego establishmentu mają swoje jaskrawe odzwierciedlenie w orędziu noworocznym prezydenta Bronisława Komorowskiego, który Polakom usiłował wmówić, że najważniejszym wydarzeniem dla Polski w minionym roku była wizyta prezydenta Obamy i „piękne słowa uznania dla Polski wygłoszone w Warszawie przez prezydenta Stanów Zjednoczonych”. Zaznaczył też, że „w sposób szczególny nasze myśli i działania kierujemy ku Ukrainie. Pamiętajmy, że niepodległa, bezpieczna Ukraina to także bezpieczniejsza Polska”, co zostało źle przyjęte przez większość polskiego społeczeństwa, uważającego, że w orędziu noworocznym prezydent nie powinien mówić o Ukrainie do Polaków, pamiętających rzezie rodaków na Wołyniu.

„I pomyśleć, że jeszcze kilka dni temu z okazji Nowego Roku tak wielu z nas miało nadzieję, że ci, co rządzą, będą wiedzieli, kogo, o co pytać, a ci, co im (p) odpowiadają, będą bardziej rozumni… - ze smutkiem stwierdza prof. Kołodko. - Cóż, znowu przedwcześnie. Ale tym bardziej z tej też okazji życzymy Panu Prezydentowi Komorowskiemu, aby w następnej kadencji dobrał sobie lepszych doradców.
 
***
Coraz częściej w polskich mediach pojawiają się głosy uznanych naukowców, ekonomistów i ekspertów ds. stosunków międzynarodowych, krytyczne wobec polskiej polityki zagranicznej, relacji z Rosją i Ukrainą, nawołujące do przestrzegania w niej racjonalnego myślenia i respektowania polskiej racji stanu, a nie interesów transatlantyckich.

Jak na razie establishment polityczny je ignoruje, doradcy prezydenccy serwują impertynencje i plotą bzdury, a szef polskiej dyplomacji udał się do USA, by za oceanem rozmawiać o Ukrainie.

Zofia Bąbczyńska-Jelonek   
 Grzegorz Kołodko: "Sankcje, które szkodzą"  (skan):







 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

REKLAMA