polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Premier Mateusz Morawiecki podpisał w poniedziałek Pakt na rzecz Dostępności plus 2018-2025. To wspólna deklaracja rządu, organizacji pozarządowych, także przedstawicieli firm, którzy mają działać na rzecz likwidacji barier dla osób niepełnosprawnych. Zarezerwowane zostało na to 23 mld zł. * * * AUSTRALIA: Komisja królewska ujawniła szeroko zakrojone przestępstwa banków australijskich , m.in. nakładanie na klientów opłat za usługi, których nie otrzymywali. Zdaniem liderki One Nation, Paulin Hanson, rząd federalny w Canberze współpracował z bankami, by zatuszować nadużycia w sektorze finansowym.* * * SWIAT: Izba Reprezentantów Kongresu USA jednomyślnie, przez aklamację, przyjęła we wtorek groźną dla Polski ustawę o sprawiedliwości dla ofiar, którym nie zadośćuczyniono (Justice for Uncompensated Survivors Today - JUST), dotyczącą restytucji mienia ofiar Holokaustu. Wg ustawy podmioty żydowskie niemające bezpośredniego związku z ofiarami Zagłady będą mogły przypisywać sobie prawo do ich mienia. Ustawa będzie aktem wywierania nacisków na poszczególne kraje w tym Polskę.
EVENTS INFO: Wystawa "Report X" w Parlamencie Wiktorianskim z okazji 100-lecia niepodleglosci Polski, Melbourne - 8-10.05, godz. 8:30 - 17:00

piątek, 26 grudnia 2014

Polskie i australijskie wigilie Agnieszki Perepeczko

Agnieszka Perepeczko na Polish Christmas
w Sydney (2010). Fot. K.Bajkowski
Polacy w Melbourne czy Sydney, których znam podchodzą do świąt bardzo tradycyjnie. Może właśnie dlatego, że to specyficzny czas w roku i daleko od domu? Może wigilijne menu różni się od naszego, tradycyjnego, które pamiętamy z domu, ale nastrój jest zawsze tak samo uroczysty. Niestety, karp w Australii nie nadaje się do jedzenia, więc wszyscy szukamy jego zamienników. A wybór jest przeogromny.

Poza tym, owoce morza są bardzo częstym elementem wigilijnej kolacji, a i w Polsce także znajdują coraz więcej zwolenników. Zatem tutaj, obok uszek, barszczu czy zupy grzybowej pojawia się albo cały łosoś, albo krewetki, homary, kraby, ośmiornice. Moje wigilie zawsze były i są różne. Odkąd pamiętam. Pamiętam kolacje wigilijne w naszym domu rodzinnym z pierwszą gwiazdką. Ja w jakimś szale, biegająca od okna do okna, szkająca tej gwiazdki.


Pamiętam ojca, który "torturował" nas, bo potrafił bardzo długo jeść karpia, a my czekalimy aż skończy, bo przecież tam pod choinką była już góra prezentów. To są obrazki, które ciągle mam w pamięci i z lubością je wspominam. Inne były też wigilie małżeńskie, kiedy Marek notorycznie się spóźniał, bo akurat musiał w tym czasie wspierać duchowo jakiegoś kolegę. Pamiętam też wigilię we dwoje, kiedy zabrakło już naszych rodziców. Było skromniej, ale też zawsze wzniośle i uroczyście. Nie mogło się obejść bez zupy grzybowej i łazanek z prawdziwkami, które Marek uwielbiał. Zupełnie inaczej wyglądały moje wigilie australijskie. Pierwsza, w 1981 roku była fatalna. Byłam załamana. Byłam tylko ja z bratem, a cała rodzina została w Polsce. Próbowałam zachować tradycję, w ogóle mi to nie wychodziło. Poza tym, był upał i tego naszego, specyficznego nastroju nie dało się wykreować. Z czasem polubiłam to, że jest inna choinka, że kolację wigilijną jemy na werandzie, w cieple zachodzącego słońca, że na stole pojawiają się zupełnie inne pyszności. Co roku może być inna ryba, ale jest też barszcz na domowym zakwasie, kompot z suszu, są śledzie, jest makowiec. Co prawda kupny, ale z polskiego sklepu więc wymagania podniebienia spełnia. Także, staram się jak tylko mogę, żeby wigilia była jak najbardziej tradycyjna, żeby łączyła elementy czegoś nowego, tutejszego, ale żeby też panował ten sam nastrój co w domu.
 
Agnieszka Perepeczko
Palarity International

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja