polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: - Nigdy nie współpracowałem z żadną służbą PRL-u. Nigdy nie byłem po stronie komunistycznej - podkreślił były prezydent Lech Wałęsa, komentując wszczęcie przez IPN postępowania karnego w sprawie złożenia przez niego fałszywych zeznań. * * * AUSTRALIA: Rząd w Canberze chce rozpisać korespondencyjne badanie opinii publicznej na temat homomałżeństw. Naród australijski miałby się wypowiedzieć, czy chce legalizacji takich związków. Pisemny plebiscyt to zamiennik referendum, które zostało zablokowane przez opozycję. * * * SWIAT: Do zamachu z wykorzystaniem furgonetki doszło na La Rambla w pobliżu placu Katalońskiego w Barcelonie. W ataku zginęło 14 osób, a ponad 100 jest rannych. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.
EVENTS INFO: Otwarcie wystawy Vitka Skoniecznego: "Portrety i kompozycje według Modiglianiego i Picassa" - Konsulat RP w Sydney, 8.09, godz. 18:30

niedziela, 2 listopada 2014

70 lat temu Nowa Zelandia przyjęła ponad 700 polskich dzieci - ofiar wojny

70 lat temu ponad 700 polskich sierot przyjęła Nowa Zelandia.
 Fot. screenshop You Tube
70 lat temu z Iranu do Pahiatua w Nowej Zelandii przybyła grupa 732 dzieci-uchodźców wojennych z terenów Rzeczypospolitej zajętych przez armię sowiecką. Były one ofiarami kilku masowych deportacji z ziem wschodnich RP, zaanektowanych przez ZSRR w wyniku agresji rozpoczętej 17 września 1939 r. 
 
Pierwszą z czterech masowych deportacji obywateli polskich władze sowieckie przeprowadziły 10 lutego 1940 r. Według danych NKWD, do północnych obwodów Rosji i na zachodnią Syberię wywieziono wówczas około 140 tys. ludzi. Kolejną wielką wywózkę podjęto w nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 r. W sumie w wyniku deportacji dokonanej w kwietniu 1940 r. z ziem wschodnich RP wywieziono około 61 tys. obywateli polskich.

Kolejne deportacje zostały przeprowadzone przez władze sowieckie w czerwcu 1940 r. i pod koniec maja 1941 r., tuż przed wybuchem wojny niemiecko-sowieckiej. Łącznie według danych NKWD we wszystkich czterech wywózkach zesłano około 330-340 tys. osób. Związek Sybiraków przedstawia dużo wyższe dane. Według jego szacunków, wywiezionych na Wschód, było ok. 1,3 mln osób, w tym ok. 300 tys. z samej ówczesnej Białostocczyzny.

Zdecydowaną większość deportowanych skierowano do Kazachstanu, gdzie zesłańców czekała niewolnicza praca, nędza, choroby i głód.
Ich położenie zmieniło podpisanie w Londynie 30 lipca 1941 r. tzw. układu Sikorski-Majski. Dotyczył on wznowienia polsko-sowieckich stosunków dyplomatycznych, współpracy na rzecz pokonania Niemiec oraz powstania polskiej armii w ZSRR. Do podpisanego dokumentu dołączono protokół dodatkowy sporządzony w tym samym dniu. Postanawiał on, że: „z chwilą przywrócenia stosunków dyplomatycznych rząd Związku Socjalistycznych Republik Rad udzieli amnestii wszystkim obywatelom polskim, którzy są obecnie pozbawieni swobody na terytorium Związku Socjalistycznych Republik Rad, bądź jako jeńcy wojenni, bądź z innych odpowiednich powodów”.

Tworzenie armii przez gen. Władysława Andersa nie przebiegało łatwo. Do wielu Sybiraków nie dotarła informacja o tworzeniu w ZSRR polskiej armii, inni nie byli w stanie do niej dotrzeć. Dla tych, którzy się w niej znaleźli brakowało broni i żywności. Ocenia się, że blisko 70 tys. polskich żołnierzy otrzymywało tylko 40 tys. przydziałów żywnościowych. Liczbę tę w marcu 1942 r. zredukowano do 26 tys. racji. Tymi głodowymi porcjami żołnierze dzielili się jeszcze z ludnością cywilną.
W tej sytuacji najważniejszym zadaniem dla gen. Andersa stawało się ocalenie polskiej armii i ludności cywilnej. 18 marca 1942 r. na spotkaniu ze Stalinem poruszył kwestię ewakuacji części wojska polskiego do Iranu. Stalin zgodził się bez wahania na wyjazd wszystkich tych żołnierzy polskich, dla których nie wystarczało żywności.

24 marca 1942 r. rozpoczął się pierwszy etap ewakuacji Armii Polskiej ze Związku Sowieckiego. Do listopada 1942 r. wysłano do Iranu ponad 115 tys. osób, w tym około 78,5 tys. żołnierzy oraz 37 tys. cywilów. Wśród ewakuowanych było niemal 18 tys. dzieci.
Oceniając decyzję o ewakuacji polskiej armii, gen. Marian Kukiel pisał: „Wyjście wojska było katastrofą dla pozostawionych w Rosji setek tysięcy Polaków i przekreślało możliwość dalszej współpracy. Ale pozostawienie tam tego trzydywizyjnego korpusu było coraz bardziej niemożliwością przy naprężonych stosunkach politycznych. (…) Wojsko i ludność cywilna, pozostając w Sowietach były u kresu odporności fizycznej. A czynniki emocjonalne grały coraz większą rolę”. (cyt. za: P. Wieczorkiewicz „Historia polityczna Polski 1935-1945”)

W 1942 roku w obozach na terenie Persji (Iran) znalazło się 120 tys. Polaków, w tym ok. 20 tys. dzieci. Główny obóz znajdował się w Isfahanie. Tam zorganizowano ośrodek dla ok. 2,6 tys. dzieci, głównie sierot i półsierot. Część z nich zmarło na skutek chorób i ciężkich warunków bytowych w ZSRR. Polski rząd w Londynie zaapelował o pomoc do Ligi Narodów. Na apel odpowiedziały Indie, Liban, Meksyk, Unia Południowej Afryki (obecnie RPA) i Nowa Zelandia.
W grudniu 1943 w Londynie premier Nowej Zelandii, Peter Fraser (1884-1950) podpisał umowę z rządem RP. 732 dzieci oraz 102 opiekunów otrzymało zgodę na pobyt w Nowej Zelandii do zakończenia wojny. Przeżyły one wysiedlenia, łagry, mróz syberyjskiej tajgi lub upały Kazachstanu. W ZSRR wiele z nich straciło rodziców.

Halina Fladrzyńska- Morrow, deportowana z Nowej Wilejki tak wspomina liczącą ponad 15 tys. kilometrów podróż do Nowej Zelandii: „27 września 1944 roku opuściliśmy Isfahan (...) Podróż na pokładzie statku +Sontay+ była uciążliwa. W Bombaju przesiedliśmy się na amerykański okręt wojenny +General Randall+, który był luksusowy w porównaniu z poprzednim. (...) Wreszcie 31 października wpłynęliśmy na wody zatoki Wellington. Następnego dnia zeszliśmy na ląd, skąd pociągiem zabrano nas do polskiego obozu w Pahiatua, gdzie cieszyliśmy się powrotem do nauki. Musieliśmy nadrobić stracony czas”. („Dwie ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze wspomnienia”, pod red. Stanisława Manterysa)
Rząd Petera Frasera zorganizował szkoły dla polskich dzieci-uchodźców. W Wellington-Lyall Bay powstała Bursa Polskich Dziewcząt.

Irena Ogonowska-Coates wspomina: „Gdy przybyliśmy do Obozu Polskich Dzieci w Pahiatua, ujrzeliśmy wszędzie rzędy szarych, wojskowych baraków. Przywykliśmy już do obozów, ale ten był zgoła inny. Panowała tu cudowna świeżość – zielone trawniki, trochę drzew i jakieś szczególne poczucie szczęścia. (...) Niedługo po przyjeździe podano nam pierwszy w Nowej Zelandii posiłek. Jakby cudem wszystkie 732 dzieci zdołano pomieścić w kilku salach jadalnych. (...) Byłam oszołomiona taką ilością jedzenia, bo do niedawna pamiętałam nieustający głód i ciągłe poszukiwanie żywności. Odruchowo chciałam ukryć jedzenie na potem, bo myślałam, że może nie być tego więcej po tak wspaniałym początku. Ale krążyła wśród nas nasza polska nauczycielka i zachęcała do jedzenia, zapewniając, że jutro będzie go pod dostatkiem”. („Dwie ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze wspomnienia”, pod red. Stanisława Manterysa)
Władze Nowej Zelandii zapewniły dzieciom opiekę medyczną m.in. w szpitalu w Otaki. Z obozu w Pahiatua starsza młodzież trafiła do internatów w Dunedin, Christchurch, Hawera i Silverstream. W Greymouth na Wyspie Południowej oraz w Palmerston North powstały polskie klasy w gimnazjum Braci Marystów.

W obozie Pahiatua zorganizowano basen oraz plac gier i zabaw dla młodszych dzieci. Polscy opiekunowie zorganizowali drużyny harcerskie dla dziewcząt i chłopców. Opiekę duszpasterską nad obozem Pahiatua sprawował ks. Michał Wilniewczyc. Pomoc przy rozbudowie obozu oraz transport zapewniali żołnierze nowozelandzkiej armii.
W lutym 1945 roku, konferencja przywódców USA i Wielkiej Brytanii oraz ZSRR przypieczętowała decyzje o przyznaniu polskich ziem zajętych przez Sowietów po 17 września 1939 roku Związkowi Sowieckiemu.

Wobec nowej sytuacji nowozelandzki rząd zapewnił uchodźcom możliwość pozostania w Nowej Zelandii lub powrotu do kraju. Premier Peter Fraser osobiście odwiedził Pahiatua. Dla dzieci było to niezapomniane przeżycie. Przywitały gościa śpiewem i tańcem.
Bogusław Jaunuszkiewicz z okolic Ostrowi Mazowieckiej, który przeżył deportację na Syberię, tak wspomina pobyt w Pahiatua: „Wraz z moim młodszym bratem mieliśmy szczęście, że dostaliśmy się Nowej Zelandii. Przez ponad 5 lat żyliśmy bez rodziców (...) Obóz był jedną ogromną rodziną, której więzy przyjaźni przetrwały do dziś”.(„Dwie ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze wspomnienia”, pod red. Stanisława Manterysa)

Ojciec Januszkiewicza, żołnierz II Korpusu gen. Andersa, przeżył wojnę i po demobilizacji, z pomocą Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, odnalazł syna w Nowej Zelandii.
Po wojnie większość z 732 dzieci pozostała w Nowej Zelandii, część z nich trafiło do Australii, Wielkiej Brytanii oraz innych krajów. 17 kwietnia 1948 kilku wychowanków obozu Pahiatua na pokładzie statku „Rangitata” powróciło do Polski. Obóz zlikwidowano w 1949 roku.

24 października 2004 roku odbył się zjazd z okazji 60. rocznicy przybycia pierwszej grupy polskich dzieci do Pahiatua. Z całego świata przybyło na niego 220 wychowanków obozu oraz 330 ich dzieci, wnuków i gości. W Warszawie premiera Petera Frasera uhonorowano, nadając jego imię jednej z ulic na osiedlu Kabaty.

10 października 2014 roku Sejm przyjął uchwałę upamiętniającą 70. rocznicę przybycia do Nowej Zelandii polskich dzieci i ich opiekunów uratowanych z syberyjskiej zsyłki. "Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, przypominając te piękne karty w historii stosunków Polski i Nowej Zelandii, wyraża wdzięczność rządowi oraz obywatelom Nowej Zelandii, która okazała pomoc Polakom w czasie, kiedy jej najbardziej potrzebowali" - czytamy w uchwale.
Maciej Replewicz, PAP
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja