polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLONIA: W Melbourne powstal australijski sztab Wielkiej Orkiestry Światecznej Pomocy. Final akcji nastąpi 15 stycznia. * * * POLSKA: Skonczyl się protest posłów Platformy Obywalelskiej, który trawal od 16 grudnia. w sali sejmowej. Opozycja nic nie ugrala w sporze z partią rządzącą PiS. Prezydent podpisal ustawe budżetową bez zastrzeżeń. * * * AUSTRALIA: W Nowej Południowej Walii zmienił się szereg przepisów podatkowych. O 30% obcięte zostaną opłaty za przedszkola. Zatrudnieni w szkołach publicznych nauczyciele mogą liczyć na podwyżkę 2,5%. Wzrośnie koszt promowych usług przewozowych. Podwyżka nie dotknie promów panstwowych. Wzrosną również oplaty drogowe. Zniknie natomiast tzw. podatek od CO2. * * * SWIAT: Terroryści, którzy opuścili wschodnie dzielnice Aleppo po całkowitym wyzwoleniu miasta przez sily syryjskie i rosyjskie, porzucili magazyny z dużą ilością broni, której znaczna część została wyprodukowana w USA. odkryto tez fabrykę broni chemicznej z substancji pochodzących z USA.
EVENTS INFO: Final Wielkej Orkiestry Świątecznej Pomocy - Ferdydurke Bar, Melbourne, 15.01, godz. 12:00 - 16:00

sobota, 28 września 2013

Książka: 121 dni w rękach somalijskich piratów

5 października rozpocznie się sprzedaż książki (książka drukowana i e-book w wersji polskiej) o dramatycznych dniach porwanej przez piratów załogi statku Hansa Stavanger.

Książka zatytułowana "Hansa Stavanger - 121 dni w rękach somalijskich piratow" napisana została w formie dziennika pokładowego przez kapitana Krzysztofa Kotiuka. Wydanie polskie jest pierwszą pełną wesją. Książka ta była wcześniej wydana w języku niemieckim, jest też tłumaczona na język włoski i angielski. 
W dniu premiery książki rozpocznie się również w Sydney festiwal filmowy Antenna Documentary Festival na którym wyświetlany będzie wielokrotnie nagrodzony w Europie film Kapitan i jego piraci. Autor książki i zarazem jeden z głównych bohaterów filmu Kpt. Krzysztof Kotiuk, będzie gościem festiwalu. Szczegóły projekcji filmu tutaj

Tłumaczenie na język angielski ukaże się  w styczniu 2014. 

Zapraszamy do lektury. 

 
Fragment ksiązki

 Sobota, 4 kwietnia

 Piękny, słoneczny poranek. Półtora dnia do Mombasy. Wszyscy cieszą się zaplanowanym na dziś grillem. Mały prosiaczek już zamarynowany przez Filipińczyków czeka na rozpoczęcie grillowania.

Siedzę w kabinie, przygotowuję ostatnie miesięczne rozliczenia do wysłania z Mombasy pocztą do kompanii.

– Panie kapitanie, proszę szybko na mostek – krzyczy do słuchawki telefonicznej wachtowy, trzeci oficer - Speedboat przybliża się z dużą szybkością, z SW, z naszego kontra kursu.

Speedboat to szybka łódź motorowa.

- Już lecę - krzyknąłem.

Nakazałem natychmiast zmienić kurs na przeciwny. Błyskawicznie zerwałem sie z miejsca i na mostek. Zdążyłem tylko zdjąć mój kapitański sygnet i obrączkę i wcisnąłem je w ziemię w doniczce z kwiatkiem

w salonie.

W ciągu paru sekund byłem na mostku. Punkt na radarze zbliżał się bardzo szybko, ARPA pokazywała 22,7 węzłów.

- Hard starboard and full ahead - nakazałem natychmiast zmienić kurs

o 180°, na kurs przeciwny, i położyłem telegraf na maksymalną szybkość. Poinformowałem chiefa z maszyny o sytuacji i poleciłem, żeby wyciągnął z maszyny, ile się da, to walka na śmierć i życie.

Oceniłem sytuację jako napad piratów i przystąpiłem do „antypiracy procedure".

Cała załoga pod dowództwem 3. oficera weszła do safety roomu – to miejsce, gdzie gramy w ping‑ponga. Ja, Vlad - Chief Oficer, drugi oficer - Frederik i mój najlepszy sternik, marynarz Jack na mostku.

-Mayday, Mayday, Mayday… This is Hansa Stavanger, repeat Hansa Stavanger. We are under pirate’s attack Our position...

Natychmiast wykonałem emergency call, poinformowałem wszystkich

w pobliżu o zaistniałej sytuacji, wołając o pomoc.

Chief Oficer wysłał emergency signal IAPCC informujący wszystkie stacje naziemne i włączyliśmy alarm SSAS – dla poinformowania kompanii.

Drugi oficer telefonicznie połączył się natychmiast z „Anty Piracy Center in Dubai”. Dyżurny oficer non stop dostawał informacje na bieżąco, sam pomagając nam w koordynowaniu akcji.

Poprzez „24h emergency number” poinformowałem również naszą kompanię telefonicznie.

- Życzę dużo szczęścia - odezwał się jakiś zaspany głos kobiecy. 

Zaczął się szalony pościg. Speedboat płynął z szybkością ponad

22 węzłów, nasza stara dobra „Hansa Stavanger” osiągnęła 18,2 węzła.

To wszystko, co można było z niej wydusić przy 110% obciążenia maszyny. Niedopuszczalne, maksymalne obroty.

Niestety, piraci zbliżali się coraz bliżej.

- Płynąć zygzakiem - przekazał Frederik polecenia APC Dubai.

- Już od dawna płynę - odpowiedziałem spokojnie.

Próbowałem małymi zmianami kursu zbudować falę za rufą, trudną do pokonania przez łódź piracką. Każda większa zmiana kursu statku byłaby również zredukowaniem szybkości.

- Zbliżają się bardzo szybko - zauważył Jack, wystraszony sternik.

- Musimy walczyć - odpowiedziałem, podtrzymując go na duchu - uda się na pewno.

Wyjąłem aparat i pstryknąłem im kilka fotek.

Piraci podpłynęli na wysokość mostka, machając rękami, aby się zatrzymać.

- Na pewno stanę, aż się zdziwicie - mruknąłem pod nosem.

Zobaczyłem, jak kierują w naszym kierunku karabiny maszynowe AK.

Poleciały krótkie serie. Nagle zobaczyłem, jak jeden z piratów podniósł

pancerfausta – RPG, ręczną wyrzutnię rakietową.

- Padnij! - krzyknąłem. - Będą strzelać do nas z rakiety.

Wszyscy padli plackiem na ziemię, straszna detonacja wstrząsnęła statkiem. Rakieta trafiła tuż pod moją kabiną. Zaczęło się palić.

Poderwałem się szybko z ziemi, widzę, że piraci dobijają do burty statku

i próbują zawiesić drabinę na relingu.

Skręciłem mocno w prawo, w kierunku na łódź piracką. W tym samym momencie Frederyk przekazał mi tę samą komendę z APC Dubai.

Statek skręcił gwałtownie w prawo, odpychając łódź piracką. Pochyliła się ona nieco i w tym momencie masa wody odepchnęła ją od burty statku.

Ku naszemu zaskoczeniu łódź zaczęła zwalniać, aż wreszcie stanęła.  Wyprostowałem kurs statku i zaczęliśmy się dość szybko oddalać.

- Chyba się udało - krzyknąłem zadowolony. - Piraci zostają w tyle.

Frederik natychmiast poinformował Dubaj.

- Congratulations, you won! -  woła oficer służbowy przez słuchawkę telefonu.  - Gratulujemy wygranej walki, Kapitanie, wspaniale.

Natychmiast wysyłam Jacka i Chiefa Vlada na dół do sprawdzenia stanu pożaru. Każę przynieść z mojego biura paszporty i książeczki żeglarskie załogi.

Wyprowadziłem statek na kurs. Zaczęliśmy od nowa nabierać utraconą przez ten skręt prędkość. Zauważyłem, że piraci dolewają benzyny z kanistrów. Brakło nam jednak 10 minut do szczęścia. Po zatankowaniu piraci zaczęli swój atak od nowa. Podchodzą do nas z lewej burty, następnie z prawej, tuż pod kabiną drugiego mechanika. Statkiem ponownie poderwał wstrząs. My jednak uciekaliśmy dalej. Gdy leżeliśmy po wystrzale na ziemi, piraci skręcili w prawo i zaczęli następny atak

z prawej burty. Podpłynęli na wysokość mostka i wystrzelili do nas po raz trzeci. Tym razem rakieta była wycelowana na mostek, na którym znajdowałem się wraz z pierwszym i drugim oficerem oraz sternikiem manewrowym. Podczas strzału łódź podskoczyła na fali i rakieta rozerwała się tuż ponad mostkiem. Mieliśmy szalone szczęście, inaczej by nas już nie było. To jakiś cud.

Drugie podejście do burty i te same manewry statku. Gdy leżeliśmy

 na podłodze podczas wybuchu rakiety, nie zauważyliśmy, kiedy piraci zawiesili haki drabiny na relingu i błyskawicznie znaleźli się na pokładzie. Nie pomogły druty kolczaste, nie pomogła ściana wody z węży strażackich. Czterech uzbrojonych po zęby piratów w jednej sekundzie opanowało pokład. To już koniec… -  pomyślałem. W tym momencie nasza walka się zakończyła, mimo że dzielnie walczyliśmy bez broni ponad 40 minut. Poinformowałem o tym APC Dubai i natychmiast odłożyłem słuchawkę. Normalnie powinno się redukować szybkość statku przez pół godziny, ale w tej sytuacji bez zastanawiania się położyłem manetkę telegrafu

na pozycji STOP. Piraci nie mogą widzieć, że do tej pory statek próbował uciekać przy całej naprzód.

- Wszyscy na podłogę, ręce na głowę – wydałem rozkaz. Piraci biegną schodami zewnętrznymi, strzelają z kałachów i dopadają do drzwi, zapomniałem, że były zamknięte. Słychać dzikie wrzaski piratów, poszła seria po drzwiach i oknie.

Kula przeleciała mi nad głową, utkwiła w suficie. Schylony w kucki przesuwam się do drzwi. Poczułem muśnięcie na włosach. Tym razem kula przeleciała parę milimetrów nad moją głową i rozerwała szybę na mostku.

Pirat kolbą karabinu rozbił szybę w drzwiach i nasze ręce spotkały się przy zamku. Otworzyli błyskawicznie drzwi i wskoczyli do środka.

- Stop engine (zatrzymać maszynę) - krzyczą piraci.

Podniosłem się i pokazałem na telegraf. Engine is stopped. Maszyna jest zatrzymana. Don’t make any problems. Próbuję wyjaśnić piratom,

że maszyna jest zatrzymana i poruszamy się wyłącznie inercją statku.

- All crew (wszyscy na mostek) - krzyczy pirat i znów strzela w powietrze. Widzę, że bandyci nie strzelają do nas i próbuję ich uspokajać.

 - Statek zaraz się zatrzyma, a cała załoga znajdzie się na mostku -powtarzam.

Widzę, że piraci to młodzi ludzie. Strasznie wystraszeni i przerażeni. Tymczasem pożar zaczyna się coraz bardziej rozprzestrzeniać. Widzę dym z mojej sypialni, który przedostaje się na mostek. Robi się duszno

i mglisto. Załoga cała na mostku. Wszyscy leżą plackiem na podłodze

i trzymają ręce na głowie.

- All German (Wszyscy Niemcy) - gestykuluje pirat. - Ilu jest na burcie? -  pyta się, bardziej gestykulując rękoma niż mówiąc po angielsku. Pokazałem listę załogi.

- Pięciu Niemców, super – piraci zacierają ręce.

Dym coraz szybciej przedostaje się na mostek. Piraci na moją prośbę zgadzają się zwolnić najpierw 4 marynarzy do walki z ogniem, po pół godzinie 8, potem 12, aż wreszcie zwalniają całą załogę, oprócz mnie,

by ugasić ogień. Pierwsza zaczęła palić się sypialnia, a następnie biuro. Załoga nie może dostać się do wnętrza przez zablokowane gorącem drzwi. Wybijają więc okno i wiadrami strażackimi wlewają przez nie hektolitry wody. To samo od strony pierwszego mechanika, z lewej burty. Tam rakieta przeszła przez ścianę i nie wybuchła. Pożar, poprzez luki kablowe, tak szybko rozprzestrzeniał się, że zaczęło się palić całe piętro i podłoga wyższego piętra – szczególnie pomieszczenie znajdujące się powyżej mojej kabiny. Wodę laliśmy z zewnątrz, a załoga uzbrojona

w maski tlenowe próbowała wlewać wodę od wewnątrz i z korytarza.

Po dwóch godzinach walki z żywiołem udało się dostać do mojej kabiny. Poszły w ruch gaśnice pianowe i po długim czasie ugaszono ostatnie tlące się resztki mojej kabiny. Salon i sypialnia spłonęły doszczętnie.”

 Książka będzie dostępna na portalu Favoryta od 5 październiaka 3013.
           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

REKLAMA