polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLONIA: Polacy, uczniowie jednego z Gimnazjum na Litwie zainicjowali w mediach społecznościowych akcję aby pisac polskie nazwiska w wersji oryginalnej. „Jesteśmy Polakami i piszmy swoje nazwiska po polsku” - apelują polscy uczniowie na Litwie. * * * POLSKA: W wieku 102 lat zmarła Danuta Szaflarska, była jedną z pierwszych powojennych gwiazd filmowych, nazywaną też "pierwszą amantką powojennej kinematografii". Wystapila w ponad 100 rolach filmowych i teatralnych. * * * AUSTRALIA: W katastrofie małego samolotu, który spadł we wtorek rano na centrum handlowe na przedmieściu Melbourne zginęło 5 osób - poinformowała policja. Przyczyną katastrofy była awaria silnika. * * * SWIAT: Na granicy między Armenią a Azerbejdżanem tworzy się nowe państwo. Obywatele Górskiego Karabachu wzięli udział w referendum nad nazwą swojego kraju. Nowy kraj ma nazywać się Republiką Artsachu.
EVENTS INFO: Mam Teatr: komedia "Wiecznie młodzi" - Konsulat RP w Sydney, 22.02, godz. 18:30; Sala Jana Pawla II w Marayong, 26.02, godz. 12:30; Klub Polski w Bankstown, 26.02, godz. 16:30 * * * Mam Teatr: komedia "Czas na milosć" - Teatr "Exit" w Healsville, 17.02, godz. 19:30; Polski Klub w Albion, 18.02, godz. 17:00; Dom Polski w Rowville, 19.02, godz. 18:00; Klub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 25.02, godz. 18:00 * * * Bal Maskowy - Klub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 25.02, godz. 19:30 * * * Teatr Stary: "Klub cmentarny" - The Park Community Theatre, Angle Park, Adelajda - 18.03, godz. 17:00; 19.03, godz. 15:00; 8.04, godz. 17:00

poniedziałek, 22 lipca 2013

Dana. Wspomnienie Jerzego Moskały

Dana - Danuta Moskała. Fot. Archiwum
Danuta to w języku litewskim córka nieba. Ufam, że już tam jest, bo była osobą głębokiej wiary.
 Kilka miesięcy temu upłynęło sześćdziesiąt lat od naszego pierwszego spotkania. A kilka tygodni temu w szpitalu przypomniała początki naszej znajomości. Kurs żeglarski na Akademii Górniczej w Krakowie, gdzie wykładałem teorię żeglowania, potem pracę przy remoncie żaglówek AZS i wreszcie w tym roku, 1953 wspólny rejs na Mazurach. Na łodzi była nas trójka, Dana, jej koleżanka ze studiów Ewa Wisłocka i ja.

Później w Krakowie spotykaliśmy się coraz częściej. Dana studiowała trzeci rok medycyny, a ja, od paru lat inżynier, pracowałem w Biurze Projektów Budownictwa Komunalnego. Było mnóstwo spacerów i odprowadzania się do jej mieszkania u sympatycznej cioci Nuli Pawlikowskiej przy ulicy Szuskiego.

Dana zauważyła moją obecność na Mszach Świętych w akademickim kościele Świętej Anny, a więc, że mamy wspólne poglądy religijne. Później też spotykaliśmy się w grupie dyskusyjnej pod kierunkiem znanego księdza Jana Pietraszki, co w owych czasach reżimu komunistycznego musiało być tajne. Bywaliśmy też u Ewy Wisłockiej i jej matki w Makowie Podhalanskim. Wnet też zjawiłem się u rodziców Dany w Chorzowie. Okazało się, że mamy wspólne tradycje, bo zarówno mój ojciec jak i ojciec Dany wychowali się w Rzeszowie.


Pobraliśmy się w roku 1955, a 50 lat później wraz z naszymi przyjaciółmi obchodziliśmy tę rocznicę w restauracji Dolcissimo w Haberfield. Przeżyliśmy razem wiele ciekawych lat, choc nieraz niełatwych. Trudne warunki mieszkaniowe w Krakowie wraz z dwójką dzieci, potem pięć lat pracy w Ghanie, w Zachodniej Afryce, wreszcie emigracja do Australii w roku 1967. Wiele z tych przeżyć opisaliśmy w rozmaitych artykułach, a także w książce o Polakach w Zachodniej Afryce.

W Australii łączyła nas też praca społeczna, udział w obozach młodzieżowych na Bielanach, a także sadzenie drzew i obserwowanie ptaków. Właśnie w ostatnich dniach wspominała przez sen tutejsze ptaki, currawongi, które lubiła karmić z naszego okna w Ashfield. Była wspaniałą żoną i matką. A najlepiej to oceniły nasze córki Hania i Ela, które w czasie jej choroby przez ponad rok, a szczególnie w ostatnich siedmiu tygodniach spędziły z swoją Mamą setki godzin, za co jestem im głęboko wdzięczny.

Była też dobrą i doświadczoną lekarką, zarówno w Polsce, jak i w Afryce i Australii. A w Ghanie musiała czasami zobaczyć ponad setkę pacjentów dziennie. Była zagorzałą czytelniczką zarówno w języku polskim i angielskim. A język angielski doskonaliła czytając powieści Agaty Christie, a później wielu innych autorow. Świetnie znała polską poezję i historię. Dzięki temu także przez wiele lat prowadziliśmy wspólne audycje na antenie radia 2000FM.

Ten tekst przedstawiono na Różańcu. Potem wysłuchaliśmy pieśni "Płonie Ognisko" śpiewanej przez jej ojca, inżyniera górnika, Józefa Miasika, nagraną podczas jego pobytu w Sydney. Piosenki z tej kasety słuchała Dana przez telefon w szpitalu. W dalszym ciągu na Różańcu usłyszeliśmy pieśn "Partiro", "It's time to say goodbye" w wykonaniu polskiego tenora Bogusława Morki, a na zakończenie "Idzie Noc".

Pożegnaliśmy Danę w czasie Mszy Świętej w kościele Św. Wincentego w Ashfield, a pózniej na cmentarzu Rookwood.

Dobry Jezu a nasz Panie, daj jej wieczne spoczywanie.

Jerzy Moskała

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

REKLAMA