polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan przyjechal z oficjalną wizytą do Polski. Rozmowy z preydentem Andrzejem Dudą dotyczą przede wszystkim współpracy w ramach NATO oraz kluczowej roli Turcji w powstrzymywaniu fali uchodźców z Bliskiego Wschodu. Polska jest pierwszym krajem Unii, jaki Erdoğan odwiedza po puczu w 2016 roku.* * * AUSTRALIA: Australia zmaga się z kryzysami w dostawach energii elektrycznej. Minister energetyki, Josh Frydenberg ogłosił nowy plan dla Nowej Południowej Walii. Tysiące gospodarstw domowych będą mogły dobrowolnie zmniejszyć swoje rachunki za prąd dzięki premiom finansowym, które otrzymają za zmniejszenie zużycia prądu w godzinach szczytu. * * * SWIAT: Zastępca ambasadora Korei Północnej, zwracając się do zgromadzenia generalnego ONZ, powiedział, że wobec jego kraju USA zastosowały "ekstremalną i bezpośrednią groźbę nuklearną". Ostrzegł, że sytuacja na Półwyspie Koreańskim osiągnęła stan krytyczny i "wojna nuklearna może wybuchnąć w każdej chwili".
EVENTS INFO: Koncert Organowy z okazji Swięta Niepodleglosci - St.Andrew's Cathedral, Sydney, 10. 11, godz. 18:30 * * * Polski Festiwal - Klub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 3.12, godz. 11:00- 18:00

środa, 15 maja 2013

Polonia na Bermudach

Shelly Bay Beach widziana przez moongate, typowo
bermudzki element architektoniczny. Fot. M.Tomaszewski
Bermudy - wyspy na środku pólnocnego Atlantyku, zwano przed wiekami Wyspami Diabła, bo wiele statków rozbijało się tam ginąc bez śladu. Dziś Bermudy to ulubione miejsce wypoczynku milionerów  i nowozeńców spędzających tam swe miesiące miodowe. Bermudy to też jedno z najnowszych  miejsc na świecie  osiedlania się Polaków. O bermudzkiej Polonii i życiu na  legendarnych wyspach dla Bumeranga Polskiego pisze  Marek Tomaszewski.

 Polacy w trójkącie

Na środku północnego Atlantyku, w malutkich Bermudach, mieszka prawie 20 Polaków. Niektórzy są na wyspach od 20 lat. Jednej z polskich par właśnie urodziła się córka. Inni traktują bermudzkie subtropiki, jak przystanek. Jeden z Polaków, 41-letni kafelkarz spod Rzeszowa, umarł na wyspach w marcu.

Pierwszym Polakiem, który ściągnął tu na stałe był Kazimierz Danielak i jego żona, Grażyna.  "Przyjechalismy tu w 1992 roku - mówi 56-letni Danielak. "Kazik", jak każe się nazywać, urodził się w Gdynii. Jest inżynierem-elektrykiem i pracuje w Belco, jedynej na Bermudach 120-megawatowej elektrownii. Jego droga na Bermudy prowadziła przez Kanadę. W latach 80. pracował w marynarce handlowej. Gdy jego statek przybił do kanadyjskiej Nowej Szkocji w 1982 roku, zszedł z pokładu i poprosił o azyl. Ogłoszenie o pracy na Bermudzie przeczytał w kanadyjskiej gazecie. Po przyjeździe na wyspy zauważył, że był jednym z nielicznych Polaków na Bermudach. "Oprócz mnie były 2-3 osoby, które wkrótce potem wyjechały", mówi. Kilka lat wcześniej skończyła się zimna wojna.

Bermudy - zimnowojenna forteca

Bermudy to kolekcja ponad 100 wysp i wysepek. Nie wszystkie są zamieszkałe. Hiszpan Juan Bermudez odkrył je w 1505. Nie były zasiedlone przez ludność tubylczą. W kulturze masowej Bermudy są przedstawiane jako czubek mitycznego trójkąta bermudzkiego; wyznacza go linia ciągnąca się z Bermud do Miami na Florydzie, na wschód do Puerto Rico i z powrotem na Bermudy. Zwolennicy zjawisk paranormalnych przekonują, że na obszarze zaginęło wiele statków, jachtów i samolotów. Po opublikowaniu przez Larry Kusche'a w 1975 książki "Tajemnica trójkąta bermudzkiego - rozwiązana", w opowieści te wierzą już tylko ci, którzy chcą w nie wierzyć.

W XVII wieku Bermudy nazywano Wyspami Diabła, bo wiele statków rozbijało się o rafy koralowe. Po jednej z katastrof - rozbiciu "Sea Venture", na którym płynęli do Ameryki angielscy osadnicy - wyspy zastały zasiedlone. Szekspir, zainspirowany historią rozbitków, szeroko opisaną przez prasę w Anglii, napisał sztukę "Burza". Bermudy położone są niedaleko od Nowego Jorku. Lot nad Atlantykiem trwa 90 minut.

Przez ostatnie dwa stulecia Brytyjczycy, którzy osiedlili się na wyspie w 1612 roku, mieli na Bermudach bazę wojskową. W 1941 roku dali zgodę Amerykanom na założenie osobnej bazy marynarki wojennej. W czasach zimnej wojny Amerykanie patrolowali z niej ruchy sowieckich łodzi podwodnych. Aby zneutralizować groźbę Amerykanie składowali tu głębinowe bomby atomowe.


Ks. Władysław Sobolewski, dla miejscowych  ks.Vladimir
Pierwsza "fala" Polonii

Polacy przyjeżdżali na Bermudy w czasach zimnej wojny tylko, jako nieliczni turyści, mówi Franek, pod względem "stażu" drugi po Kaziku mieszkający na stałe Polak na Bermudach. 54-letni dzisiaj Polak ma firmę kafelkarską a na wyspy przyjechał w 1996 roku. Według niego, Polacy zaczęli pojawiać się na Bermudach na przełomie stulecia.

Jego słowa potwierdza Władysław Sobolewski, rocznik 1951, jeden z dwóch polskich księży służących na Bermudach. Ksiądz, którego nazywają tu "Vladimir", bo polskie imię jest przez tubylców nie do wymówienia, służy w kościele św. Patryka. Kościół stanowi jedną z sześciu parafii rzymsko-katolickich na wyspach. "Przyjechałem w 2000 roku gdy na Bermudach była mała grupka Polaków - mówi - potem na niedzielną mszę i grill po mszy przychodziło i dwudziestu Polaków. W sumie było nas na wyspach około trzydziestu, bo nie wszyscy przychodzili na msze".

Według księdza, który pochodzi z Guzowa pod Radomiem a święcenia kapłańskie odbierał w Zgromadzeniu Zmartwychwstańców w Poznaniu w 1976, wśród Polaków byli głównie budowlańcy i kafelkarze. Budowlańcy pracowali przy budynku Bank of Bermuda i (bardzo znanym na wyspach) Reefs Hotel. Kafelkarze pracowali w prywatnych domach. Skład polskiej grupy wzmacniał architekt i komputerowiec. Kobiet bylo nie wiecej, jak trzy. Wkrótce po ks. Sobolewskim przyjechał na Bermudy drugi polski ksiądz, ks Julian Błażejewski, również ze Zgromadzenia Zmartwychwstańców. Służy obecnie w katedrze św. Teresy licznej tu społeczności portugalskiej, a parafianie nazywają go "Julio". Wcześniej był w Brazylii i tam nauczył się portugalskiego.

Według ks. Sobolewsiego, z czasem bermudzka Polonia zaczęła się zmieniać. Zniknęli budowlańcy. Wyjechali kafelkarze. Architekt też wyemigrował. Na ich miejsce pojawili się jednak nowi przybysze.

Druga "fala" Polonii

Z czasem znowu przyjechali kafelkarze. Tak, jak ci z poprzednich lat, nowi podpisywali 3-miesięczne kontrakty, które potem przedlużali. Do dzisiaj są stałym elementem bermudzkiej Polonii.

Pojawili się przedstawiciele innych zawodów. W 2006 r. przyjechał Przemysław Jentas, drukarz pracujący dla Bermuda Sun, jednej z dwóch, obok Royal Gazette, publikacji. 36-letni warszawiak, rodem z Mokotowa, lubi Bermudy. "Dobrze się czuję w bermudzkiej egzotyce" - mówi - mam łódkę, w której w lecie ścigam się w zawodach". Pasją Przemka jest jednak kitesurfing. Złamał już raz przy tym nogę, ale się nie poddaje.

W tym samym czasie, co Przemek zaczęła pojawiać się na Bermudach, pochodząca z Rudna, koło Parczewa w województwie lubelskim, Małgorzata Burzec. W 2002 roku Polka rozpoczęła pracę na norweskich statkach turystycznych. Przybijały one czasem do portu na Bermudach. "Bardzo mi się tu podobało", wspomina 33-letnia dzisiaj Małgorzata. Zrezygnowała więc z pracy na statku, znalazła pracę jako kelnerka, a po jakimś czasie wyszła za mąż za młodszego od siebie o rok białego Bermudczyka. Mieszka obecnie z mężem Williamem, 5-letnią córką Olivią i 3-letnim synem Davidem we wschodniej części wyspy. Pracuje w sklepie z kosmetykami o nazwie Lovit Boutique. "Jeżdżę do Polski - mówi - moje dzieci już widziały śnieg". Chce je tak wychować, żeby znały Polskę i Europę. Na wyspach czuje się dobrze. Tu widzi swoją przyszłość.
 


Bermuda to takze raj dla golfistow. Pole golfowe
 w Tucker's Point.
Raj dla bogaczy i młodych par

Bermuda, w której panuje wyśmienity klimat, to ulubione miejsce dla milionerów różnych narodowosci. Mieszka tu burmistrz Nowego Jorku, multimiliarder Mike Bloomberg, ktory przylatuje na weekendy prywatnym samolotem. Niedaleko burmistrza dom kupił w latach 90., były kandydat na prezydenta USA, multimilioner Ross Perot. W tej samej części wyspy, w Tucker's Town, letnią willę posiada były premier Włoch, Silvio Berlusconi. Na Bermudach urodził się Michael Douglas, aktor amerykański, którego matka była Bermudczanką. Douglas mieszkał na wyspie z żoną Catherine Zeta-Jones i rodziną do 2009 roku. Ich były dom jest teraz do wynajecia za 28 tys. USD na miesiąc. Wyspy są też rajem dla golfistow. 

Bermuda jest też znana, szczegolnie w Ameryce, jako miejsce, do którego przyjeżdża się na miesiąc miodowy. Tysiące Amerykanów różnych generacji spędziło tu pierwsze dni po ślubie. Jednym z nich byli Bill i Hillary Clinton, którzy przybyli tu w podróż poślubną w 1979 roku. W hotelu Horizons, jak przyznał kiedyś Bill Clinton, poczęta została ich córka Chelsea.

Polka urodzona na Bermudzie

W bermudzkim raju została też poczęta i urodziła się - 11 marca 2013 - Julia Stoppa, córka Michała i Moniki. Nie jest ona jednak pierwszym polskim dzieckiem urodzonym na tutejszej ziemi. To miano przysługuje synowi Mirka i Doroty Zielińskich, który urodził się na Bermudach kilka lat temu, ale potem wyjechał z rodzicami do Nowej Zelandii.


Julia Stoppa, malenka Polka urodzona
na Bermudach w marcu 2013,na rekach babci
Malutka Julia nie dostanie jednak bermudzkiego obywatelstwa. Bermudy nie uznają bowiem praw ziemi, a związki krwi. Julia będzie miała obywatelstwo kanadyjsko-polskie i dwa paszporty, bo urodzony w Gdańsku ojciec jest obywatelem Kanady, a 38-letnia mama jest warszawianką.

Rodzice Julii chcą pozostać, przynajmniej na razie, na Bermudzie. "Mam 3-letnie zezwolenie na pracę" - mówi 37-letni Michał, który pracuje jako komputerowiec w Applied Computer Technologies. Michał jest w pierwszej trójce Polaków, ktorzy osiedlili się tu na stałe, bo przyjechał na wyspy już w 1998 r. 8 lat potem reprezentował Bermudę na zawodach kulturystycznych w Trynidadzie i Tobago. Na 38 zawodników był jedynym białym. W kategorii do 78 kg zajął trzecie miejsce. "Aby reprezentować Bermudy nie musisz być obywatelem - mówi - wystarczy, że mieszkasz tu przez 2 lata.

"Najnowsi" Polacy

Do grupy bermudzkich Polonusów (Polacy na emigracji bardzo nie lubią tego słowa) należą też białostoczczanie: Krzysztof Puciaty i jego kolega ze szkoły średniej Rafał. Obaj pracują jako farmaceuci. To oni traktują Bermudy, jak przystanek.

"Mieszkam tu od 2011 roku - mówi 33-letni Krzysztof, rodem z Białegostoku - ale w przyszłym roku przeprowadzam się do Nowego Jorku". Młody Polak nie chce całe życie stać za ladą i wydawać lekarstwa. Mówi, że w "Wielkim Jabłku" pójdzie do szkoły i przekwalifikuje się na inny zawód. Pracuje w Hamilton Pharmacy w Hamiltonie, stolicy kraju. Do pracy jeździ na skuterze codziennie o 9 rano. Do 5 po południu pomaga klientom w realizacji recept.

Obaj Polacy mówią, że chociaż na wyspie żyje się nieźle, na Bermudach dla młodych ludzi jest niewiele rozrywek. Klubów nocnych jak na lekarstwo. Życie kulturalne dość ubogie.


Dzikie kury i śpiewające żabki

Bermudy posiadają jedne z najbardziej unikalnych plaż na świecie, bo niektóre ziarnka piasku sa różowego koloru. Do najbardziej znanych plaż "różowych" zalicza się Horseshoe Beach. Czar wyspy potęgują pastelowe kolory domów z białymi dachami. Całość "siedzi" na wodach oceanu, z którego bije cała gama kolorów niebieskiego i zielonego.

Największą mniejszością (7 procent) są Portugalczycy. Ich przodkowie przyjechali z Azorów i Madeiry w połowie XIX w. aby pracować na roli. Obszarowo Bermudy są malutkie - szerokość wyspy rzadko przekracza 2 km, długość dochodzi do 50 km. Z lotu ptaka kształ wysp przypomina haczyk na wędce oblany lazurową wodą. Dwie trzecie populacji to niezwykle gościnni czarni mieszkańcy wyspy.

W ciepłym i dusznym lecie niektórzy biznesmani noszą słynne Bermuda shorts - spodenki do kolan, których rozmiar jest ściśle określony (zaczynają się 15 cm powyżej kolan). Do kompletu ubiera się wysokie do kolan skarpetki. Na wyspach, gdzie limit predkości wynosi 35 km/godz. skutery są bardzo popularnym środkiem transportu. Najliczniejszym wyznaniem jest anglikanizm (20 proc.) i kosciół rzymskokatolicki (15 proc.). Wyspy były kolonią, obecnie są brytyjskim terytorium autonomicznym posiadającym własny rząd.

Bermudy mają swoje "święte krowy" - to ponad 700 wszędobylskich dzikich kur, które wałęsają się po całej wyspie, ale nikogo nie obchodzą. Od kwietnia do końca listopada wyspy rozbrzmiewają wieczorami śpiewem malutkich żabek drzewnych, których jest tysiące. Woda pitna to woda deszczowa, wpadająca w czasie opadów w specjalnie uformowane na dachu "korytarzyki", którymi spływa do położonych pod domami zbiorników. Jeśli wody w zbiornikach nie wystarcza, może ją dokupić. Koszt jest jednak wysoki, bo woda na Bermudzie jest droższa niż benzyna.
 
 
Ratusz w Hamiltonie, stolicy Bermudów

Polak w ubezpieczeniach

Grupa zasiedziałych i "nowych" Polaków mieszkających na Bermudach to niewielka część społeczności bermudzkiej, która liczy 65 tys. ludzi. Z tego, 11 tys. to przyjezdni, czyli expats. Są nimi głównie Amerykanie, Kanadyjczycy i Brytyjczycy, którzy pracują w firmach ubezpieczeniowych i reasekuracyjnych; Bermuda to światowa potęga w tych dziedzinach. Ten rodzaj biznesu, nie turystyka, to główne źródło podatków dla rządu i filar gospodarki. To dzięki niemu Bermudy mają poziom życia ponad dwa razy wyższy niż Polska, chociaż życie jest tu bardzo drogie. Dla przykładu, jedno jabłko kosztuje 1,08 BMD (bermudzki dolar jest równy amerykańskiemu), litr mleka - ponad 3 BMD, a za chleb o wadze 1 kg płaci się do 6 BMD.

W jednej z firm ubezpieczeniowych pracuje Mirosław Wieczorek, który wcześniej przez 20 lat mieszkał w USA. Rodak przyjechał na Bermudy w 2007 roku, a obecnie jest agentem ubezpieczeniowym w Tokio Millennium Re. Jest jednym z tych expats, którzy pracują na wyspie, a na weekend jeżdżą do mieszkającej na stałe rodziny w USA, która z różnych powodów nie chce albo nie może przenieść się na wyspę. W rezultacie jeden z rodziców "dojeżdża" każdego poniedzialku do pracy samolotem.


Dziś i jutro bermudzkiej Polonii

Do grupy około 20 Polaków mieszkających obecnie na Bermudach należą też Anna i Grzegorz Ożarowscy, którzy przyjechali z Anglii kilka lat temu. Anna pracuje w tutejszym spa, Grzegorz jest masażystą w hotelu Reefs. Jest też Marta Tomaszek, zatrudniona jako recepcjonistka w miejscowym spa oraz urodzona w Szczecinie a pracująca dla Bermuda Monetary Authority Monika Adams, której mąż jest Bermudczykiem.

Polki i Polacy, których mężowie czy żony są Bermudczykami pozostaną na wyspie. To garstka ludzi. Podobnie z polskimi księżmi, którzy nie zamierzają się przeprowadzać. Jedynie oni mają szansę na permanentne prawo do pobytu w kraju. Inni, wcześniej czy później, będą musieli wyjechać bo prawo imigracyjne jest surowe.

Surowe są też prawa dotyczące narkotyków. Przekonał się o tym jeden z Polaków, którego złapano na przemycie narkotyków. Według ks. Sobolewskiego, który odwiedzał go w więzieniu, Polak przemycał tabletki marihuany w brzuchu. Zgarnęli go na lotnisku. Siedział w więzieniu od 2001 do 2005 roku, po czym wieść o nim zaginęła.

Jeszcze gorszy los spotkał pochodzącego spod Rzeszowa 41-letniego Sławka, który przyjechał na Bermudy w lutym 2013 roku. W sobotni wieczór, 30 marca, Sławek, który był kafelkarzem, zasiadł do wieczornej libacji alkoholowej z czterema innymi Polakami po fachu. Dawka trunku - pół litra na głowę - okazała się tak duża dla małego wzrostem Polaka, że następnego dnia nie wstał z łóżka.

Pomimo piękna, osamotnienie

Na bajecznych Bermudach nie zawsze, jak w raju. Etyka pracy w w biznesach i urzędach pozostawia wiele do życzenia. Rząd jest nieporadny a życiem politycznym rządzą związki zawodowe. W publicznych dyskusjach wciąż pojawia się problem konflików rasowych, z tym, że to czarni nie chcą ich pogrzebać. W miejscowej telewizji pokazuje się programy, w których "eksperci" udowadniają, że to Afrykanie, nie biali, odkryli alfabet, koło, kompas i druk.

Pomimo naturalnego piękna i uroku wyspy tak miejscowi, jak przyjezdni cierpią na syndrom odosobnienia od świata, bo wyspy są otoczone - na setki kilometrów w każdą stronę - ogromną pustką oceanu. Do najbliższego punktu na lądzie, wybrzeża amerykańskiej Północnej Karoliny, jest prawie 1000 km.

Wszyscy o syndromie wiedzą. Pojawia się u mieszkańców średnio raz na dwa miesiące. Gdy nadejdzie, powstaje chęć wyrwania się do "normalnego" świata. W tym przypadkach należy zakupić bilet lotniczy do Nowego Jorku, po wylądowaniu iść na zakupy lub broadwayowską sztukę i odreagować wyspową "samotność". W poniedziałek po powrocie można rozpocząć życie od nowa.

Marek Tomaszewski

4 komentarze:

  1. Chyba bym ochoojał na tej wyspie

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze mnie zastanawiało sąd tyle pracy w listach takich jak bank pracy dla nauczycieli języka arabskiego w Łodzi http://preply.com/pl/lodz/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-arabskiego teraz chyba już wiem

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj na maila dostałem propozycję pracy na Bermudach jako mechanik samochodowy więc zacząłem interesować się życiem na tej wyspie.... Obecnie pracuję w UK jako mechanik aut ciężarowych, mieszkam tu z żoną i dziećmi.... Zastanawiam się tylko czy tam będzie co naprawiać bo czytam, że tam tylko skutery jeżdżą i że wyspa jest malutka.... No i jak wygląda system szkolnictwa? Moje dzieci uczęszczają tutaj do Primary School...... Czy pracownicy fizyczni mają tam szansę na jakieś normalne życie czy trzeba być informatykiem?
    Z góry dzięki, pozdrawiam,
    Maciek

    OdpowiedzUsuń

Czy określenie, „małżeństwo dwóch osob tej samej płci” jest logiczne?

Promocja

Promocja