polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Pochód Marszu Równości, który odbył się wczoraj w Lublinie, przeszedł przez centrum miasta otoczony kordonem policji. Przed policjantami szli przeciwnicy marszu, którzy usiłowali blokować pochód. W stronę uczestników parady poleciały m.in. kamienie i petardy. Policja użyła gazu oraz armatki wodnej. W Marszu Równości udział brało ok 1,5 tys. osób. Jego uczestnicy skandowali: "Lublin miastem akceptacji!", "Lublin wolny od faszystów!". * * * AUSTRALIA: Szef rządu Scott Morrison zasugerował, że nowi migranci powinni trafiać do mniejszych stanów, takich jak np. Tasmania. Morrison otrzymał list od lidera opozycji, Willego Shortena, który wzywa go do zawarcia ponadpartyjnego porozumienia w celu uporania się z problemami rosnącej populacji Australii. W sierpniu sięgnęła ona 25 mln, o 33 lata szybciej, niż zakładano. * * * SWIAT: Ulicami stolicy Ukrainy, Kijowa, przeszedł w niedzielę doroczny marsz neobanderowców wychwalających chwały Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Według mediów w marszu uczestniczyło ok. 10 tys. osób. Zorganizowała go nacjonalistyczna partia Swoboda.
EVENTS INFO: Wystawa "KORZENIE" - Victorian Artists Society Art Gallery, 20.10, godz. 19:00 * * * Otwarcie wystawy pt. „Time For Heroes” - Parlament House, Perth, 9.11, godz. 11:00

czwartek, 11 kwietnia 2013

Beneficjenci Smoleńska


 

 Trzy lata temu wyda­rzyła się kata­strofa, która wstrzą­snęła kra­jem. Pre­mier Tusk, skła­da­jąc w rocz­nicę rano kwiaty na cmen­ta­rzu, wyra­ził nadzieję, że każ­dego z nas stać będzie na oso­bi­stą refleksję.

A oto moja.

Tam­tego dzie­sią­tego kwiet­nia chyba nie było w Pol­sce czło­wieka, który – nie­za­leż­nie od swo­ich poglą­dów poli­tycz­nych – nie czułby się poru­szony i przy­gnę­biony. Dzi­siaj nie­wiele z tych uczuć pozo­stało – nie tylko dla­tego, że czas w spo­sób natu­ralny leczy rany i zaciera pamięć. Sprawa przy­brała cha­rak­ter ponu­rej, ści­śle poli­tycz­nej gro­te­ski. Kilka osób poru­sza­ją­cych sznurki w tym teatrze, wciąga w jałowe roz­wa­ża­nia pół narodu, usi­łu­jąc udo­wod­nić światu, że pra­wie setka osób, w tym pre­zy­dent Rze­czy­po­spo­li­tej, padła ofiarą zamachu.
Ana­lizy i eks­per­tyzy mnożą się jak grzyby po desz­czu, jedna dziw­niej­sza od dru­giej. Nigdy jed­nak nie sły­sza­łam, aby w tym PiS-owskim docho­dze­niu otwar­cie sfor­mu­ło­wano pod­sta­wowe pyta­nie zada­wane w śledz­twach doty­czą­cych zbrodni: CUI BONO?
Może więc warto je zadać?

Kto odniósł korzyść z kata­strofy tupolewa?
A zatem: kto zde­cy­do­wał się na tak straszny czyn?

Czyżby Donald Tusk w oba­wie, że potężny pre­zy­dent dopro­wa­dzi do oba­le­nia jego rządu? Wielka to musiała być obawa, skoro, decy­du­jąc się na zamach, odża­ło­wał dzie­więć­dzie­siąt pięć osób, w tym paru wła­snych przy­ja­ciół. A efekt mizerny, jak dotąd bowiem z powodu kata­strofy tupo­lewa ma wyłącz­nie problemy.
A może win­nym jest Putin, który tak wystra­szył się Lecha Kaczyń­skiego, że nie zawa­hał się przed doko­na­niem zbrodni? Dla rosyj­skiego satrapy, jak wia­domo, setka ludzi wię­cej, setka mniej, to małe piwo. Tylko co mu z tego przy­szło? Poczuł się lepiej? Bez­piecz­niej? Bezkarniej?
Nie­za­leż­nie od tego, któ­rego z tych dwóch panów wyty­pu­jemy na sprawcę i bene­fi­cjenta zama­chu (zakła­damy, że główną ofiarą miał być pre­zy­dent) – żaden z nich głupi nie jest i gdyby naprawdę chciał fizycz­nie usu­nąć Lecha Kaczyń­skiego z drogi, zna­la­złby na to prak­tycz­niej­szy spo­sób, cich­szy i bez nie­po­trzeb­nych fajerwerków.

Kto więc naprawdę sko­rzy­stał na smo­leń­skiej katastrofie?


Oczy­wi­sta oczy­wi­stość wygląda tak: głów­nym bene­fi­cjen­tem jest Jaro­sław Kaczyń­ski. Kim był trzy lata temu? Przy­wódcą par­tii, która ani nie pora­dziła sobie z rzą­dze­niem, kiedy była przy wła­dzy, ani nie stwo­rzyła wia­ry­god­nej opo­zy­cji, kiedy rządy oddała.
A kim jest teraz – po trzech latach psy­cho­lo­gicz­nej wojny ze zdro­wym roz­sąd­kiem? Dla dużej czę­ści Pola­ków jest natchnio­nym przy­wódcą, któ­rego uszla­chet­niło nie­szczę­ście. My, Polacy, prze­pa­damy wprost za mar­ty­ro­lo­gią, nie­szczę­ściami, prze­le­wa­niem krwi (zwłasz­cza bez sensu). Nie jeste­śmy jakoś prze­sad­nie przy­wią­zani do obja­śnia­nia zja­wisk rozu­mowo, zwłasz­cza przy uży­ciu nauk ści­słych, tysięcy cyfe­rek i mało dla laika zro­zu­mia­łej wie­dzy lot­ni­czej. Nie mamy zaufa­nia do jajo­gło­wych eks­per­tów, zwłasz­cza jak nam pla­mią honor mun­duru albo obra­żają naszych kocha­nych pilo­tów. Łak­niemy sen­sa­cji, spi­sków, taj­nych umów, kon­szach­tów i kno­wań. Męczeń­stwa, które mogli­by­śmy upa­mięt­niać i wodzów, któ­rym możemy (pośmiert­nie) sta­wiać pomniki. Dzięki kata­stro­fie smo­leń­skiej Jaro­sław Kaczyń­ski mógł wyto­czyć wszyst­kie te armaty na pole bitwy, pod­sy­ca­jąc emo­cje czę­ści narodu z abso­lut­nym cyni­zmem i pełną świa­do­mo­ścią. Jaką broń miałby w ręce lider opo­zy­cji, gdyby kata­strofa się nie zda­rzyła? Popar­cie brata-prezydenta, bar­dzo sła­bego poli­tyka i kiep­skiego męża stanu?
Zamą­ciw­szy w gło­wach dużej czę­ści emo­cjo­nal­nie wygłod­nia­łych roda­ków (Tusk-racjonalista bar­dzo przy­po­mina tych zim­nych jajo­gło­wych, więc czę­sto nie budzi sym­pa­tii), żałob­nie odziany Kaczyń­ski woła na Kra­kow­skim Przed­mie­ściu otwar­tym tek­stem: „Oba­limy ten rząd!” A rodacy biją brawo i skan­dują „Jaro­sław – Pol­skę zbaw”, nie zasta­na­wia­jąc się, jak Wódz zamie­rza speł­nić obietnicę.
Wódz robi wra­że­nie, jakby uwa­żał, że cel uświęca środki.
Wie­rzę w to, że Jaro­sław Kaczyń­ski po śmierci brata prze­żył wielką tra­ge­dię. Zamiast jed­nak prze­ży­wać ją w ciszy wła­snej duszy, swoją żałobą, złymi emo­cjami, nie­na­wi­ścią – zara­ził setki tysięcy ludzi, któ­rzy gotowi są wyjść z nim na ulicę, kiedy przyj­dzie czas. Nie miałby takiej siły, gdyby nie kata­strofa, którą tak sku­tecz­nie zakłamano.
Być może dzięki niej zosta­nie prezydentem.
Być może jego par­tia wygra wybory – na co trzy lata temu nie miała naj­mniej­szych szans.
Pro­sta jest więc odpo­wiedź na cyce­roń­skie pyta­nie – CUI BONO (FUERIT)? Kto odniósł korzyść?
Przy­po­mnijmy jesz­cze mak­symę Seneki, skoro już jeste­śmy w sta­ro­żyt­no­ści. Seneka powie­dział tak: CUI PRODEST (SCELUS, IS FECIT). Co się tłu­ma­czy: zbrod­nię popeł­nił ten, któ­remu przy­nio­sła ona korzyść.
To oczy­wi­ście nic w naszym przy­padku nie zna­czy. Nie zamie­rzam udo­wad­niać, że Jaro­sław Kaczyń­ski i Antoni Macie­re­wicz pod­ło­żyli tro­tyl w tupo­le­wie. Nie­mniej nikt poza Wodzem i jego Par­tią na kata­stro­fie nie skorzystał.
I uprzej­mie pro­szę, żeby mi nie zarzu­cać cyni­zmu. Ja tylko wycią­gam wnio­ski. W prze­ci­wień­stwie do wnio­sków Macie­re­wi­cza – prawdziwe.

Monika Szwaja
Studio Opinii


Po rocznicy smoleńskiej

Kiedy zbli­żała się trze­cia rocz­nica tra­ge­dii smo­leń­skiej, kata­strofy pol­skiego Tupo­lewa, przy­go­to­wy­wa­łem się do śle­dze­nia jej obcho­dów, głów­nie przez śro­do­wi­sko Prawa i Spra­wie­dli­wo­ści, ina­czej – zwo­len­ni­ków teo­rii zama­chu na samo­lot z 96 oso­bami. I tak zro­bi­łem, oglą­da­jąc trans­mi­sje tele­wi­zyjne – mię­dzy innymi nowej sta­cji Toma­sza Sakie­wi­cza i Bro­ni­sława Wild­ste­ina, czy­ta­jąc pra­wi­cowe por­tale i, oczy­wi­ście, będąc na Kra­kow­skim Przedmieściu.
Ale z cza­sem zamiast kry­ty­cy­zmu i dystansu, ogar­niała mnie coraz więk­sza żenada, na koniec już tylko wielki smu­tek. Smu­tek, że tra­ge­dia i ludz­kie losy tych wielu wspa­nia­łych ludzi, któ­rzy zgi­nęli o godzi­nie 8.41 10 kwiet­nia 2010 roku są dziś ele­men­tem takich manipulacji.
Ileż to cham­stwa, tak – cham­stwa poli­tycz­nego - trzeba mieć w sobie, aby w tak smut­nym ale donio­słym dniu opo­wia­dać nową teo­rię o trójce pasa­że­rów, któ­rzy niby prze­żyli kata­strofę? Macie­re­wicz ma „trzy dowody”. Czy zdaje sobie sprawę z tego, jaka to jest mani­pu­la­cja, jak dosko­nale może zostać to przy­jęte przez nie­przy­chyl­nych Pola­kom Rosjan? Czy zdaje sobie choć odro­binę sprawę z tego co robi? Tak zdaje sobie – on po pro­stu, od ponad już 20 lat, robi poli­tykę cham­stwa, denun­cja­cji i kłamstw.
Całość dnia rocz­ni­co­wego na Kra­kow­skim Przed­mie­ściu miała nie cha­rak­ter pod­nio­sły, sym­bo­liczny, ważny dla rodzin tra­gicz­nie zmar­łych, lecz była festy­nem. Muzyka, wier­sze, budo­wa­nie napię­cia przez wizytą Jaro­sława Kaczyń­skiego i jego quasi faszy­stow­skim prze­mó­wie­niem – było to coś, co jest czymś w rodzaju mar­gi­nesu sta­rego komu­ni­zmu, lub jesz­cze star­szego faszy­zmu. Antoni Macie­re­wicz, Prawo i Spra­wie­dli­wość, grupy „Gazety Pol­skiej” two­rzą coś, co można porów­nać z cza­sami czy­stego sta­li­ni­zmu, lub jesz­cze wcze­śniej – nie­miec­kiego faszy­zmu. Tylko że final­nie two­rzy się z tego inte­lek­tu­alne i moralne getto – i to już widać w zacho­wa­niach, oczach tych ludzi, któ­rzy wczo­raj stali na ulicy. To już nie była myśl o tra­ge­dii, ani żałoba smo­leń­ska – to była czy­sta manipulacja.
A potem były jesz­cze poli­tyczne mar­sze z bęb­nami, „Smo­leńsk pomścimy, rząd oba­limy”, „Komo­row­ski won do Moskwy. Tusk Sche­tyna do Ber­lina” – czy­sta gra poli­tyczna, za którą stoją ludzie Macie­re­wi­cza, Kaczyń­skiego, „GaPola”. Tylko, że wczo­raj to już prze­lało czarę gory­czy, wielu ludzi odzy­skuje już na szczę­ście rozum. W War­sza­wie miało być ponoć 100.000 ludzi – było ich kil­ka­na­ście tysięcy.
Dobrze, że pre­mier i pre­zy­dent odsu­nęli się od tego na bok. Tego wymaga pamięć po tra­gicz­nie zmar­łych. Tego też wymaga kul­tura poli­tyczna, kul­tura spo­łeczna. Tak sobie ludzi mądrzy wyobra­żają obcho­dze­nia rocz­nicy pamięć, w ciszy, sku­pie­niu – w czci. Poli­tyczne zby­dlę­ce­nie po dru­giej stro­nie może jed­nak rosnąć dalej…

Azrael Kubacki
Studio Opinii

1 komentarz:

  1. bardzo trafne podsumowanie tego wypadku.
    wystarczy juz tego co robia ci zwariowani ludzie zgrupowan kolo Kaczynskiego

    zbyszek

    OdpowiedzUsuń

Promocja

Promocja

Promocja