polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan przyjechal z oficjalną wizytą do Polski. Rozmowy z preydentem Andrzejem Dudą dotyczą przede wszystkim współpracy w ramach NATO oraz kluczowej roli Turcji w powstrzymywaniu fali uchodźców z Bliskiego Wschodu. Polska jest pierwszym krajem Unii, jaki Erdoğan odwiedza po puczu w 2016 roku.* * * AUSTRALIA: Australia zmaga się z kryzysami w dostawach energii elektrycznej. Minister energetyki, Josh Frydenberg ogłosił nowy plan dla Nowej Południowej Walii. Tysiące gospodarstw domowych będą mogły dobrowolnie zmniejszyć swoje rachunki za prąd dzięki premiom finansowym, które otrzymają za zmniejszenie zużycia prądu w godzinach szczytu. * * * SWIAT: Zastępca ambasadora Korei Północnej, zwracając się do zgromadzenia generalnego ONZ, powiedział, że wobec jego kraju USA zastosowały "ekstremalną i bezpośrednią groźbę nuklearną". Ostrzegł, że sytuacja na Półwyspie Koreańskim osiągnęła stan krytyczny i "wojna nuklearna może wybuchnąć w każdej chwili".
EVENTS INFO: Koncert Organowy z okazji Swięta Niepodleglosci - St.Andrew's Cathedral, Sydney, 10. 11, godz. 18:30 * * * Polski Festiwal - Klub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 3.12, godz. 11:00- 18:00

niedziela, 17 marca 2013

Wprost z Watykanu: Franciszek, purpuraci i media



Pamięć o ubogich, potrzebie pokoju w świecie oraz właściwych relacji ze środowiskiem naturalnym zadecydowały o wyborze przeze mnie imienia "Franciszek" wyznał nowy papież podczas spotkania z dziennikarzami.
Podkreślił, że Chrystus jest centrum Kościoła, zaś Ojciec Święty jest jedynie Jego sługą, Wikariuszem, Następcą Apostoła Piotra. Jednocześnie wyznał, że chciałby Kościoła ubogiego i dla ubogich.

Pełny tekst papieskiego przemówienia dla mediów 16.03.2013 (Deon.pl):
 Chciałbym Kościoła ubogiego i dla ubogich

O kolejnych, pierwszych dniach papieża-elekta Franciszka  najświeższa relacja Jacka Pałasińskiego wprost z Watykanu:


15.03.2013

Dziś kolejne spo­tka­nie papieża Fran­ciszka z kar­dy­na­łami; potem się roz­jadą po świe­cie. I nie wiemy, czym będzie się zaj­mo­wał przez resztą dnia. Z pew­no­ścią nie będzie próż­no­wał. „Od razu do pracy, by przy­go­to­wać wielki prze­wrót” – pisze dziś „Il Gior­nale”. I publi­kuje listę moż­li­wych „pre­mie­rów”, czyli sekre­ta­rzy stanu: Włosi, Niemcy… Ale to chyba taka dzien­ni­kar­ska hucpa: co papież w tej kwe­stii pla­nuje, to wie na razie tylko on sam. Być może dziś zechce coś wyja­wić kar­dy­na­łom, ale raczej nie, bo spo­tka­nie ma być trans­mi­to­wane przez tele­wi­zję. A bar­dzo dużo zależy od wyboru ekipy rzą­dzą­cej. Tak, aby wszyst­kie „stron­nic­twa” kościelne były repre­zen­to­wane, by nikt nie czuł się pokrzyw­dzony. Wczo­raj w homi­lii powtó­rzył słowo „irre­pren­si­bile” kilka razy, tego żądał Bóg od Abra­hama, tego żąda Fran­ci­szek od swo­jego kleru. A „irre­pren­si­bile” ozna­cza: bez skazy, bez zmazy, bez grze­chu, bez zarzutu… W kurii wieje grozą – piszą gazety, powta­rzają, nie bez satys­fak­cji, księża i watykaniści.
Nagle wszy­scy stali się odważni. Wyczuli, że potęga Sodano dobie­gła końca, że Ber­tone, jeśli wróci na sekre­ta­riat stanu, to naj­wy­żej na kilka mie­sięcy, tak, by odej­ście nie było w spo­sób oczy­wi­sty ode­brane jako poli­czek. Słu­cham wło­skiej tele­wi­zji i nie wie­rzę wła­snym uszom. Ultra­ka­to­licki, publiczny RAI Uno nagle mówi o skan­da­lach w Kościele, o potrze­bie oczysz­cze­nia i wymiany, jakby to wszystko było publicz­nym domi­nium, a prze­cież jesz­cze kilka tygo­dni temu dla kole­gów z tej tele­wi­zji w Kościele wszystko było cacy, Wati­le­aks, to był spi­sek złych ludzi, dażą­cych do skom­pro­mi­to­wa­nia papieża, a w ogóle, z rado­ścią przy­łą­czyli się do ostrej notki Ber­to­nego z początku kon­gre­ga­cji kar­dy­nal­skich, że to wstrętne media usi­łują wpły­nąć na wybór papieża, a prze­cież wia­domo, że papieża to mają wybrać kar­dy­na­ło­wie kurialni, a nie jakieś tam media, czy w ogóle plebs.
La Stampa, też mocno powią­zana z kurią, dziś w dużej ramce publi­kuje wpis na inter­ne­to­wym forum, napi­sany w rzym­skim dia­lek­cie fut­bo­lo­wym: „Roz­wody, abor­cja, in vitro, związki part­ner­skie, związki jed­no­pł­ciowe, żonaci księża, pre­zer­wa­tywy… Dalej Fran­ce­sco, spraw, żeby­śmy śnili”… „Facce sogna’
To mnie się wydaję, że śnię…
Repub­blica: „Wybrany więk­szą liczbą gło­sów niż Rat­zin­ger. To Ame­ry­ka­nie spo­wo­do­wali tę lawinę po wecie kuria­li­stów prze­ciw Scoli. I tak arcy­bi­skup Medio­lanu został zmu­szony do kroku wstecz. Nie wiem, skąd drugi waty­ka­ni­sta la Repub­bliki ma te infor­ma­cje, ale potwier­dza je znacz­nie poważ­niej­szy Cor­riere della Sera: „Oto poro­zu­mie­nie, które przy­nio­sło ponad 90 gło­sów. Pakt mię­dzy Sodano, Ber­to­nem i Dola­nem. Prze­ciw Scoli rów­nież kar­dy­na­ło­wie z Lombardii”.
Jeśli to prawda, to mnie się to naprawdę śni. Ale wcale nie mam ochoty się budzić… Po raz pierw­szy po kon­klawe zabrał publicz­nie głos kard. Angelo Scola: „Módl­cie się za nowego papieża”.
Pod spodem tytuł „Próż­ność wła­dzy jest grze­chem Kościoła”. Jesz­cze nie­dawno za takie opi­nie odbie­rano waty­kań­skie akre­dy­ta­cje, gro­ziła eks­ko­mu­nika. A teraz to mówi papież…
Jak tak dalej pój­dzie, to może jesz­cze któ­re­goś dnia zechce się przyj­rzeć temu, co dzieje się w Kościele pol­skim… No niesamowite…
Cie­kawe, czy w Toru­niu słu­chają słów nowego papieża… Cie­kawe, co na to kuria gdań­ska… Pew­nie znów: „dłu­żej klasz­tora niż przeora”…

Aktu­ali­za­cja godz. 17:30

POLSKA HURMĄ


OK. Mis­sion accom­pli­shed, pope invi­ted. Po prze­mó­wie­niu do kar­dy­na­łów wszy­scy pod­cho­dzili pozdro­wić go indy­wi­du­al­nie, ale Pol­ska nie. Pol­ska pode­szła hurmą, by nadać zapro­sze­niu więk­szego cię­żaru gatun­ko­wego. Pol­ska była repre­zen­to­wana przez kar­dy­na­łów Nycza i Dzi­wi­sza, któ­rych może wiele róż­nić, ale nie w takim momen­cie. „Papież z życz­li­wo­ścią przy­jął zapro­sze­nie, ale nie powie­dział, czy przy­je­dzie do Pol­ski”. No fakt, rzą­dzi nie­spełna 48 godzin, więc jesz­cze w ogóle nie wia­domo, czy będzie jeź­dził, ale jeśli będzie, to do Pol­ski przy­je­dzie… Nie by utwier­dzać Pola­ków w wie­rze, ale choćby dla­tego, że co ósmy ksiądz na świe­cie jest Polakiem.
O mały włos, a mie­li­by­śmy papieża bez­zęb­nego. Zaplą­tał się w za dużą białą sutannę, wsta­jąc z tronu w Sali Kle­men­tyń­skiej, ale odzy­skał rów­no­wagę, nim wpadł z impe­tem na kard. Sodano.
Ks. Lom­bardi uśmie­chał się mówiąc, że dzien­ni­ka­rze muszą się pogo­dzić z fak­tem, że tekst roz­pro­wa­dzony z wystą­pie­niem papieża może nie mieć nic wspól­nego z tek­stem efek­tyw­nie wygło­szo­nym, bo Fran­ci­szek sły­nie z tego, że nawet całe homi­lie wygła­sza „z głowy”. „Ale wszyst­kim to się opłaca”- dodał.
Sta­rzy ludzie mają mądrość, nagro­ma­dzoną przez całą drogę; dzielmy się tą naszą mądro­ścią z mło­dymi – ape­lo­wał. – Jeste­śmy jak wino; im star­sze, tym lep­sze”… No, my chęt­nie się podzie­limy, ale czy mło­dzież będzie chciała tej naszej mądro­ści (hmmmm….) uszczknąć?
Poka­zy­wa­łem w TVN24 list, jaki papież Fran­ci­szek wysłał do naczel­nego rabina Izra­ela. Mowa w nim o goto­wo­ści do naj­dal­szej współ­pracy, o woli zacie­śnie­nia sto­sun­ków, pogłę­bie­nia dia­logu. Ale nie to jest naj­waż­niej­sze. Naj­waż­niej­sza jest data: 13 marca. Cie­kawe czy przed, czy po wystą­pie­niu na Loży Błogosławieństw?
Wczo­raj JTA, Jewish Tele­gra­phic Agency, opu­bli­ko­wała świa­dec­twa Żydów argen­tyń­skich, któ­rzy biskupa Ber­go­glio bar­dzo sza­no­wali. Za wyrazy soli­dar­no­ści po zama­chu na żydow­ski ośro­dek kul­tu­ralny w Baires, ale przede wszyst­kim za codzienną współpracę.
Ks. Lom­bardi odczy­tał też list księ­dza, któ­rego rze­komo bp Ber­go­glio miał nie bro­nić przed dyk­ta­turą w latach 70. Ksiądz został porwany przez sie­pa­czy junty, potem tor­tu­ro­wany. Pisze, że zarzuty są obu­rza­jące, że to wszystko pozba­wiona pod­staw mani­pu­la­cja „lewi­co­wego ośrodka anty­kle­ry­kal­nego”, że bp Ber­go­glio nie miał nic wspól­nego z jego nie­szczę­ściami, że nie ma jakie­go­kol­wiek dowodu, żeby biskup miał kie­dy­kol­wiek współ­pra­co­wać z juntą, a za to są nie­zli­czone świa­dec­twa tego, jak bar­dzo sta­rał się poma­gać ofia­rom pra­wi­co­wej soldateski.

16.03.2013

 Dziś święto mediów, więc dla jego uczcze­nia spa­li­śmy dziś wszy­scy szcze­gól­nie długo, jak hra­bio­wie, pra­wie do 6 rano. Rzym mroźny, nawet jak na tę porę roku. Ope­ra­tor Tomek, praw­dziwy przy­ja­ciel, odmó­wił jecha­nia ze mną na sku­te­rze i z całym swoim cięż­kim nabo­jem poszedł do Waty­kanu, oj tam, ze dwa kilo­me­try i to z górki.
Przed ósmą pod kolum­nadą, a tam już długa kolejka. Kamera, mikro­fon, tablet, kamera tablet notat­nik. Hisz­pań­ski, nie­miecki, fran­cu­ski, wło­ski. Jacyś mło­dzi ludzie z Pol­ski, ale nie mówią dzień dobry, pew­nie z Toru­nia, teraz, przy tym papieżu musi być im szcze­gól­nie głu­pio uda­wać chrześcijan.
O 9.30 zaczęli wpusz­czać. Prze­świe­tla­nie bagaży, pasek na taśmę, co to, klu­cze? Wra­caj, połóż na taśmę i jesz­cze raz.
Pod Aulą Pawła VI klatka elek­tro­niczna jesz­cze działa. „Sieć tele­fo­nii komór­ko­wej nie­do­stępna” choć na pasku stoi 5 kre­sek. Scho­dzą się sta­rzy przy­ja­ciele. Uśmie­chają się, niedź­wie­dzia raz, niedź­wie­dzia dwa, dzie­sięć, dwa­dzie­ścia. „Dobrze wyglą­dasz” – kła­mią w żywe oczy. Ale to frajda, kiedy uśmie­chają się na twój widok…

Zanim na zega­rze na Bra­mie Dzwo­nów zdą­żyła wybić jede­na­sta, z lewej strony wycho­dzi papież Fran­ci­szek. Nor­mal­nie byłoby z pra­wej… Ależ tak, mieszka jesz­cze zaraz za Aulą, apar­ta­ment nr 201 w Domu Św. Marty, nie musiał jeź­dzić, prze­szedł te parę kro­ków pie­chotą. Jest dziar­ski i ener­giczny, jak nasz 35 lat temu…
Wasza praca jest ważna”… „Wasza praca jest nie­ła­twa”… „Szcze­gól­nie tu, gdzie jest pokusa zamie­nie­nia tego, co się działo w ostat­nich tygo­dniach na wyda­rze­nie z kro­niki high life’u”… „To coś innego niż polityka”…
I dalej, a nam się wydaje, że śnimy.
„Kościół to nie jest insty­tu­cja polityczna”.
Halo, halo, papież powie­dział, że Kościół to nie jest insty­tu­cja poli­tyczna! Zróbmy z tego wielki tytuł i roz­da­wajmy gazety po kościołach!
Wielu z was zasta­na­wiało się dla­czego wybra­łem imię „Fran­ci­szek”… Sie­dział koło mnie na kon­klawe eme­ry­to­wany apb Sao Paulo Clau­dio Hum­mes i kiedy sprawy zaczęły iść w złym kie­runku pocie­szał mnie. Kiedy już było wia­domo, że to mnie wybrano pochy­lił się do mnie i powie­dział „pamię­taj o bied­nych”. Wtedy przy­szedł mi do głowy „pove­rello di Assisi” – bie­da­czek z Asyżu – święty Fran­ci­szek. Gło­so­wa­nie szło dalej (pro­szę zwró­cić uwagę: papież „zdra­dził tajem­nicę kon­klawe!), aż do ostat­niego głosu i wtedy pomy­śla­łem o woj­nach. A Fran­ci­szek był czło­wie­kiem pokoju. Pomy­śla­łem, że Fran­ci­szek jest patro­nem wszel­kiego stwo­rze­nia, a stwo­rze­nia boże trak­tu­jemy ostat­nio źle”…
„Och, jakże chciał­bym, żeby Kościół był biedny”.
Halo, halo, papież powie­dział, że chciałby, żeby Kościół był biedny, dajemy z tego wielki tytuł i do para­fii, do diecezji!
No i mówił, papież Fran­ci­szek, że zro­bi­li­śmy kawał dobrej roboty. Nie krzy­czał na nas. A jesz­cze dwa tygo­dnie temu biedny ks. Fede­rico Lom­bardi musiał odczy­ty­wać komu­ni­kat kard. Ber­tone, w czam­buł potę­pia­jący media, że rze­komo chcą wpły­nąć na konklawe.
Cóż… Dzię­ku­jemy, Santo Padre.

Z Rzymu Jacek Pałasiński
Studio Opinii

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy określenie, „małżeństwo dwóch osob tej samej płci” jest logiczne?

Promocja

Promocja