polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: - Nigdy nie współpracowałem z żadną służbą PRL-u. Nigdy nie byłem po stronie komunistycznej - podkreślił były prezydent Lech Wałęsa, komentując wszczęcie przez IPN postępowania karnego w sprawie złożenia przez niego fałszywych zeznań. * * * AUSTRALIA: Rząd w Canberze chce rozpisać korespondencyjne badanie opinii publicznej na temat homomałżeństw. Naród australijski miałby się wypowiedzieć, czy chce legalizacji takich związków. Pisemny plebiscyt to zamiennik referendum, które zostało zablokowane przez opozycję. * * * SWIAT: Do zamachu z wykorzystaniem furgonetki doszło na La Rambla w pobliżu placu Katalońskiego w Barcelonie. W ataku zginęło 14 osób, a ponad 100 jest rannych. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.
EVENTS INFO: Otwarcie wystawy Vitka Skoniecznego: "Portrety i kompozycje według Modiglianiego i Picassa" - Konsulat RP w Sydney, 8.09, godz. 18:30

sobota, 23 marca 2013

W sprawie Cypru uwag kilka

Od kilku dni gotuję się w spra­wie Cypru. Nie mogę już słu­chać zdzi­wień, skrzy­wień i obu­rze­nia w spra­wie napa­ści na naród i pań­stwo cypryj­skie ze strony Europy, prze­brzy­dłych łotrów z Mię­dzy­na­ro­do­wego Fun­du­szu Walu­to­wego i schlud­nych biu­ro­kra­tów z Euro­pej­skiego Banku Cen­tral­nego. U nas nie­mal wszy­scy łkają z prze­ra­że­nia na próbę próby zaboru cypryj­skich oszczęd­no­ści. Zabiorę głos dokład­nie w prze­ciw­nym tonie.

Przy­dałby się upo­rząd­ko­wany wykład, lecz na to nie mam nie­stety czasu. Odniosę się zatem do naj­waż­niej­szych aspek­tów sprawy.
Cypr to mikro­sko­pijna gospo­darka skła­da­jąca się nie wia­domo z czego. Prze­my­słu zero, ślady sta­ro­żyt­nego rol­nic­twa zatarte dzie­siątki lat temu. Rybo­łów­stwa nie ma, bo wody wokół wyspy cał­ko­wi­cie wytrze­bione. Tury­styka owszem, ale z powodu „takich sobie” walo­rów połu­dnia wyspy tylko dla mało wybred­nych z chu­dym port­fe­lem, czyli np. dla mnie. Naj­pięk­niej­sze plaże i miej­sca są na pół­nocy zaję­tej przez Tur­ków. 40 lat minie nie­ba­wem od fak­tycz­nego podziału wyspy. Bar­dzo źle świad­czy o Cypryj­czy­kach, że nie potra­fią w tej spra­wie prze­móc samych sie­bie i całego tego idio­tycz­nego impasu.
Z dru­giej strony  Cypr to kraj zamoż­nych ludzi, przy­naj­mniej w porów­na­niu z Pol­ską. Według danych z pro­jektu Banku Świa­to­wego pn. Inter­na­tio­nal Com­pa­ri­son Pro­gram, w 2005 roku (wtedy prze­pro­wa­dzono bar­dzo sze­roko zakro­jone, szcze­gó­łowe bada­nia) euro­pej­ski pro­dukt kra­jowy brutto per capita wyniósł śred­nio 26,4 tys. dola­rów. W Pol­sce było tego wtedy nie­całe 8 tys. dola­rów, a na Cyprze 22,4 tys. dola­rów, a więc trzy razy wię­cej. Co tam jed­nak Pol­ska. Nie­wielka powierzch­nią i lud­no­ścią, a gigan­tyczna prze­my­słem i świetną nauką Korea Płd. wyka­zała dochód na głowę miesz­kańca istot­nie niż­szy niż na Cyprze – 16,4 tys. dolarów.
Skąd się wzięła ta manna z nieba na tak nie­po­zor­nym i wręcz lichym tery­to­rium. Odpo­wiedź brzmi: sek­tor ban­kowy i raj podat­kowy ścią­ga­jący na wyspę dzie­siątki miliar­dów dola­rów, marek, fun­tów, wresz­cie euro. Wg The Wall Street Jour­nal, a oni znają się chyba na rze­czy, sek­tor finan­sowy Cypru dostar­cza wyspie jakieś 45 pro­cent corocz­nego PKB.
Banki tego mikrusa roz­ro­sły się dzięki napły­wowi pie­nię­dzy z zewnątrz. Roz­miary sek­tora ban­ko­wego są tam nie­wia­ry­godne. Napęcz­niał i roz­dął się do tego stop­nia, że w poło­wie 2010 roku, czyli w trzy lata po wybu­chu wiel­kiego kry­zysu finan­so­wego na Zacho­dzie war­tość jego akty­wów była 10 razy więk­sza od PKB całego kraju. Teraz jest nieco mniej­sza – wskaź­nik wynosi nie 1000 a 700 procent.
Może jeden na tysiąc Pola­ków da pra­wi­dłową odpo­wiedź zapy­tany co to są aktywa ban­kowe. W celu odpo­wie­dzi można napi­sać wielką książkę, ale naj­czę­ściej wystar­czy powie­dzieć, że to jest wszystko to co przy­nosi zaro­bek ban­kowi, a więc głów­nie udzie­lone kre­dyty i pożyczki. Pożyczki udzie­lane są naj­czę­ściej w for­mie zakupu naj­róż­niej­szych obli­ga­cji, które – patrząc od dru­giej strony są dłu­giem państw, innych ban­ków oraz przed­się­biorstw. Bank kupuje obli­ga­cje za gotówkę – w zamian dostaje świa­dec­two długu i umó­wione odsetki jako zarobek.
Kwe­stię gar­gan­tu­icz­nych nie­bez­pie­czeństw wyni­ka­ją­cych z olbrzy­mich roz­mia­rów cypryj­skich ban­ków można wyłusz­czyć w łopa­to­lo­giczny spo­sób. Wia­domo, że nie wszy­scy klienci banku są w sta­nie spła­cić kre­dyty i pożyczki. Przyj­muje się z grub­sza, że górna dopusz­czalna gra­nica udziału tzw. „złych” kre­dy­tów to jakieś 10 proc. całego port­fela akty­wów. Co taki wskaź­nik ozna­cza, jeśli przy­ło­żyć go do Cypru? Chyba widać jak na dłoni.
Aktywa wysta­wione na naj­wyż­sze ryzyko cał­ko­wi­tej lub czę­ścio­wej nie­wy­pła­cal­no­ści dłuż­ni­ków sta­no­wiły rów­no­war­tość rocz­nego PKB Cypru. Wskaź­nik bez­pie­czeń­stwa ban­ko­wego nie musi być zatem na bar­dzo „luź­nym” pozio­mie , by w zgo­dzie z normą i sztuką mógł wypa­ro­wać (na razie jesz­cze hipo­te­tycz­nie) cały roczny PKB kraju.
Obec­nie jest tylko nieco lepiej, ponie­waż rela­cja PKB do akty­wów ban­ko­wych jest teraz jak 1:7, a więc gdyby współ­czyn­nik utra­co­nych akty­wów wyniósł roz­pa­try­wane 10 proc. to wypa­ro­wa­łoby tylko 70 proc. PKB. Takie mogą być i w końcu będą kon­se­kwen­cje roz­bu­cha­nia sek­tora finan­so­wego i jego abso­lut­nej domi­na­cji w gospodarce.
Cypr i Cypryj­czycy zda­wali sobie z tego sprawę, wybie­rali par­la­menty, a one wyła­niały rządy, które tole­ro­wały ten finan­sowy, eko­no­miczny i poli­tyczny skan­dal. Ludzie cie­szyli się z nie­za­słu­żo­nego i nie­za­pra­co­wa­nego dobro­bytu. Byłem ostat­nio parę razy i nie sły­sza­łem narze­kań na nie­ostroż­ność rządu i banków.
Dziś Cypr potrze­buje pomocy. Nie spo­tyka się z odmową, ale z warun­kiem zrzu­ce­nia naro­słego przez lata tłusz­czu. Cypr miał na to 5 lat, ale nie sko­rzy­stał. Grecy tyle nie mieli. Liczył Cypr w razie czego na miliardy od „spa­ślu­chów” z Zachodu. Spa­ślu­chy z Zachodu jesz­cze tro­chę mają w kufrach, ale róż­nica polega na tym, że oni pra­cują, przy­naj­mniej od czasu do czasu.
Wrzask wielki się pod­niósł na pomysł opo­dat­ko­wa­nia oszczęd­no­ści w zamian za pomoc. Podobno jest to zła­ma­nie wszel­kich zasad, nie­zgodne z pra­wem, oby­cza­jem i czymś tam jesz­cze. Bzdura! Kraj i pań­stwo jest na kra­wę­dzi. Alter­na­tywa to np. dobro­wolna zbiórka. Już widzę te tłumy przed kasami tam­tej­szego mini­ster­stwa finan­sów i urzę­dów skar­bo­wych z wdo­wim gro­szem za pazuchą.
Mówią, niech uchwalą nowe podatki –wtedy będzie fair. Nowe podatki tra­dy­cyjne to wiel­kość teo­re­tyczna – prze­kształ­ce­nie prze­pi­sów w gotówkę trwa, a pobór kosz­tuje. Zebra­nie pie­nię­dzy z podatku od depozytów/oszczędności trwa tyle ile napi­sa­nie paru stron pro­stego opro­gra­mo­wa­nia. Za pie­niędzmi nikt nie musiałby się uga­niać, bo one są i cze­kają na kon­tach. Ope­ra­cja byłaby szybka i nie­zbyt krwawa.
Obu­rzeni na ten nie­zwy­kle roz­sądny w danej sytu­acji pomysł nie chcą zauwa­żyć, że jeśli pań­stwo zechce i ma odpo­wied­nio dużo siły i deter­mi­na­cji, to może nam zabrać wszystko, a my ani kwik­niemy. Tu nie cho­dzi jed­nak o zbó­jec­kie dzia­ła­nia w nie­cnych celach, ale o ratu­nek. Poza tym, jeśli wpro­wa­dzony zostałby jakiś nowy poda­tek tra­dy­cyjny (czyli taki jaki lubią obu­rzeni), a zabrak­nie nam bie­żą­cych docho­dów na jego wnie­sie­nie do skarbu, to i tak będziemy musieli się­gnąć do oszczęd­no­ści. Róż­nica jest tylko taka, że przez czas podej­mo­wa­nia decy­zji i mozol­nego zbie­ra­nia pie­nię­dzy pro­blem naro­śnie tak, że już nie star­czy 5–10 proc. a oddać trzeba będzie 20–50 i wresz­cie 100 proc.
Jesz­cze raz: poda­tek jest poda­tek. Ja nie widzę róż­nicy, czy mnie łupią PIT-em, CIT-em, VAT-em, czy podat­kiem Belki, albo „cypryj­skim” od oszczęd­no­ści. Mają wła­dzę, czel­ność i odwagę, a nie­kiedy istotną potrzebę to łupią, a ja za słaby jestem, żeby się prze­ciw­sta­wić, bo wła­dzy sam nie wybie­ram – robi to za mnie bole­śnie sku­tecz­nie tłum nie­zbyt rozgarnięty.
Podatku od oszczęd­no­ści nie będzie, to okradną cypryj­skich eme­ry­tów. Zawsze łatwiej: nie­do­łężne toto, bojaź­liwe, stra­chu wręcz pełne, po pro­stu – tałatajstwo.
Pre­zy­dent Cypru osza­co­wał, że inne „alter­na­tywne” podej­ście w postaci dopusz­cze­nia do ban­kruc­twa ban­ków i wypła­ce­nia klien­tom gwa­ran­to­wa­nych depo­zy­tów do kwoty 100 tys. euro kosz­to­wa­łoby 30 mld euro.
Pro­po­nuję chwilę pro­stych rachun­ków. Załóżmy, że każdy depo­zyt opiewa na war­tość gra­niczną gwa­ran­cji depo­zy­to­wych, czyli na 100 tys. euro. 30 miliar­dów podzie­lone przez te 100 tysięcy daje 300 tys. rachun­ków. Liczba lud­no­ści Cypru ledwo prze­kra­cza 800 tysięcy. Czy ktoś widział jesz­cze na świe­cie (poza szej­kami naf­to­wymi) naród tak sta­ty­stycz­nie bogaty, że 40 proc. lud­no­ści licząc z nie­mow­la­kami ma na kon­cie każdy miesz­ka­niec po 100 tys. euro oszczędności?
Nawet jeśli Cypryj­czycy są bogatsi do Pola­ków trzy razy, to czy zna­la­złoby się w Pol­sce (pro­por­cjo­nal­nie do liczby lud­no­ści) jakieś 14 mln rachun­ków z wkła­dem 33 tys. euro (Cypr 3 razy bogat­szy więc nie 100 tys. a 33 tys.)?
Dane NBP przy­no­szą wiel­kość od biedy do zasto­so­wa­nia w tym porów­na­niu – cał­ko­wite depo­zyty sek­tora finan­so­wego w pol­skim sys­te­mie ban­ko­wym wyno­siły w stycz­niu 2013 r. 715 mld zło­tych. Gdyby odwzo­ro­wać pro­por­cje, depo­zyty sek­tora nie­fi­nan­so­wego (przed­się­biorstw i lud­no­ści) w Pol­sce musia­łyby mieć war­tość pra­wie 2 bilio­nów zło­tych (2 000 mld), a przy 100 tys. euro (czyli bez poprawki na nasze ubó­stwo) 6 bilio­nów, czyli czte­ro­krot­ność naszego PKB.
Pamię­tajmy jed­nak, że bazę dla Cypru obli­czy­li­śmy na pod­sta­wie infor­ma­cji o poten­cjal­nych kosz­tach wypeł­nie­nia gwa­ran­cji dla depo­zy­tów o war­to­ści do 100 tys. euro. Porów­na­nie to nie uwzględ­nia zatem wiel­kiej war­to­ści depo­zy­tów o więk­szej war­to­ści jed­nost­ko­wej. Gdyby wziąć je pod uwagę, to spro­wa­dze­nie Pol­ski do rów­nego mia­now­nika z Cyprem dawa­łoby po naszej stro­nie już nie­mal astro­no­miczne wielkości.
Po co te wyli­czanki? Ano po to, żeby uświa­do­mić , że poda­tek od tzw. oszczęd­no­ści bynaj­mniej nie dotknąłby naj­bar­dziej lud­no­ści, bo swej masie ona nie ma tyle pie­nię­dzy ile potrzeba wła­dzom Cypru. Dosię­gnąłby firmy – głów­nie tych naj­za­sob­niej­szych. Nie byłoby istot­nej straty dla gospo­darki, bo te firmy i tak na Cyprze nie­mal nic nie wytwa­rzają, a jedy­nie tam rezydują.
Czy ktoś zna jakąś cypryj­ską firmę prze­my­słową, rolną, han­dlową, usłu­gową … o roz­mia­rach więk­szych od łupiny orze­cha? Nie po to to pyta­nie, żeby się natrzą­sać, a po to żeby uzmy­sło­wić, że w ban­kach na wyspie Afro­dyty leżą głów­nie pie­nią­dze zagra­nicz­nych kor­po­ra­cji przy­cią­gnię­tych tam kli­ma­tem raju podat­ko­wego, a w tym z pew­no­ścią wiele spółek nie­cie­ka­wej i bar­dzo nie­cie­ka­wej konduity.
Nie dzi­wię się fir­mom, że korzy­stają z oka­zji do mniej­szego opo­dat­ko­wa­nia, bo rządy głów­nie mar­no­tra­wią pie­nią­dze. Nie dzi­wię się też jed­nak Unii, że nie chce rato­wać zarobku „cwa­nia­ków” (jest też taki punkt widze­nia), a już zwłasz­cza pie­nię­dzy ukra­dzio­nych zwy­kłym, bied­nym Rosja­nom pod przy­zwa­la­ją­cym okiem Kremla.
Dla niby-ducha win­nych Cypryj­czy­ków poda­tek od oszczęd­no­ści byłby nauczką, że daro­wa­nemu ni stąd ni zowąd bogac­twu trzeba jed­nak (jak koniowi) zaglą­dać w zęby. Na świe­cie nie ma dar­mo­wych lun­chów i to trzeba po pro­stu wie­dzieć. Firm poszko­do­wa­nych nie byłoby mi żal, bo pój­ście do raju też rodzi ryzyka, a ryzyka trzeba kal­ku­lo­wać i sto­sow­nie ubezpieczać.
Zdu­mie­nie budzi fakt ogło­sze­nia pla­nów opo­dat­ko­wa­nia „oszczęd­no­ści” bez uzgod­nie­nia z rap­tem paroma tuzi­nami posłów. Przy­po­mina postę­po­wa­nie chi­rurga szy­ku­ją­cego się z mło­tem i sie­kierą do wycię­cia dzie­cię­cych mig­dał­ków. Sku­tek jest taki, że banki cypryj­skie pozo­staną zamknięte przez naj­mniej 10 dni – jak oce­niano w środę 20 marca. To wszystko jest tak dziwne, że naj­bar­dziej wia­ry­godny staje się powoli sce­na­riusz intrygi uknu­tej przez samych Cypryjczyków.
Pomysł opo­dat­ko­wa­nia oszczęd­no­ści jest nie­zwy­kle prag­ma­tyczny i –jak się rze­kło – bynaj­mniej nie naru­sza reguł, tym bar­dziej, że pod­sta­wowe miary i reguły roz­sądku zostały na Cyprze prze­kro­czone bar­dzo dawno i z ogrom­nym nad­dat­kiem. Rów­nie prag­ma­tyczny byłaby wszakże ocena, że wrzask wywoła ta pro­po­zy­cja nie­sa­mo­wity, co natych­miast ze słowa stało się cia­łem. Poda­tek od „oszczęd­no­ści” byłby naj­więk­szym poświę­ce­niem ludu wyspy, ale prze­cież nie tylko my – Cypryj­czycy, ale „cały cywi­li­zo­wany świat” jest prze­ciw. W tej sytu­acji nie pozo­staje nic innego, jak niech tylko Unia i MFW sypną gro­szem, nie żału­jąc. Pierw­sze trud­no­ści zaże­gnamy, raj podat­kowy utrzy­mamy, obcych podat­kiem ban­ko­wym nie zra­zimy i jakoś to pocią­gniemy z pomocą dur­niów z Ber­lina, Paryża, tudzież Tal­lina i Bra­ty­sławy, wspo­ma­ga­nych przez „poży­tecz­nych idiotów”.
Tak to widzę i nic na to nie pora­dzę, że wzrok mam bystry i bystrzej­szy od innych. A na koniec uwaga pro domo sua.
Nauka jest taka, że jak nie wiemy co sądzić i czy­nić, to patrzmy czy dalej, czy bli­żej nam do rów­no­wagi w gospo­darce i finan­sach. Nie wspi­najmy się po owoce po bar­dzo pochy­łych drze­wach, bo naj­pierw spad­niemy, a gdy odwo­zić nas będą do gip­sowni ze zła­ma­niami, dowiemy się, że na tym drze­wie wisiały tylko ulęgałki.
Dzięki szta­fe­cie roz­sąd­nych pre­ze­sów i zarzą­dów NBP oraz ban­ków komer­cyj­nych, a także na sku­tek racjo­nal­nych na ogół zacho­wań Rady Poli­tyki Pie­nięż­nej mamy obec­nie jeden z naj­bez­piecz­niej­szych i naj­le­piej uło­żo­nych sys­te­mów ban­ko­wych w świe­cie. Z tej strony nie grozi nam żadne nie­bez­pie­czeń­stwo pod warun­kiem, że nie będziemy bierni jak Cypryj­czycy i jesz­cze uważ­niej niż dotych­czas patrzeć będziemy na ręce wła­dzy wyko­naw­czej i ustawodawczej.
I jesz­cze jeden waru­nek – nie wolno w poważ­nych kwe­stiach słu­chać gada­ją­cego bez zasta­no­wie­nia i reflek­sji ludu wypeł­nia­ją­cego tele­wi­zyjne i radiowe stu­dia, choćby byli z naj­wyż­szymi tytułami.

Jan Cipiur
Studio Opinii
 _______________________
Jan Cipiur - ekspert od wyszukiwania i analizy najciekawszych badań i raportów z całego świata, dotyczących zwłaszcza prawa, podatków i wynagrodzeń; tropi bankierów i ich zawyżone wynagrodzenia, wytyka absurdy w regulacjach różnych dziedzin gospodarki.
Przez kilka lat kierował serwisem ekonomicznym PAP, a później wydawnictwem z udziałem PAP – “BOSS- Informacje Ekonomiczne”, które zajmowało się pogłębionymi analizami polskiej i zagranicznej gospodarki. Dziś na stałe związany jest z internetowym Studiem Opinii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja