polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan przyjechal z oficjalną wizytą do Polski. Rozmowy z preydentem Andrzejem Dudą dotyczą przede wszystkim współpracy w ramach NATO oraz kluczowej roli Turcji w powstrzymywaniu fali uchodźców z Bliskiego Wschodu. Polska jest pierwszym krajem Unii, jaki Erdoğan odwiedza po puczu w 2016 roku.* * * AUSTRALIA: Australia zmaga się z kryzysami w dostawach energii elektrycznej. Minister energetyki, Josh Frydenberg ogłosił nowy plan dla Nowej Południowej Walii. Tysiące gospodarstw domowych będą mogły dobrowolnie zmniejszyć swoje rachunki za prąd dzięki premiom finansowym, które otrzymają za zmniejszenie zużycia prądu w godzinach szczytu. * * * SWIAT: Zastępca ambasadora Korei Północnej, zwracając się do zgromadzenia generalnego ONZ, powiedział, że wobec jego kraju USA zastosowały "ekstremalną i bezpośrednią groźbę nuklearną". Ostrzegł, że sytuacja na Półwyspie Koreańskim osiągnęła stan krytyczny i "wojna nuklearna może wybuchnąć w każdej chwili".
EVENTS INFO: Koncert Organowy z okazji Swięta Niepodleglosci - St.Andrew's Cathedral, Sydney, 10. 11, godz. 18:30 * * * Polski Festiwal - Klub Sportowy "Polonia" w Plumpton, 3.12, godz. 11:00- 18:00

wtorek, 5 lutego 2013

Leśni Ludzie - wspomnienia uczestników obozu ZHP


Tegoroczna Akcja letnia Związku Harcerstwa Polskiego odbyła się w Sydney w uroczym miejscu Ingleside, na terenie Australijskiego Scout Camp.

Zjechała się brać harcerska z trzech stanowych stolic, z  Melbourne z hufca „Podhale”, z Brisbane z hufca „Pomorze” no i  sydnejscy gospodarze z  hufców „Kraków ” i  „Polesie”.  Zuchy przyjechały na tygodniowe kolonie a pozostali uczestnicy na 2 dwa tygodnie.
Komendantką całości była druhna Marysia Nowak hm pełna energii, humoru i wspaniałych pomysłów. Druhna komendantka pełniła również funkcje gospodyni obozowej i zaopatrzeniowca, było jej wszędzie pełno i jak ona potrafiła podołać tylu obowiązkom to zostanie jej tajemnicą. 

Oboźnym całości był Hufcowi Sydnejskiego Hufca Harcerzy „Polesie” druh Ryszard Chawa phm.  Druh Ryszard czuwał nad całością i bardzo troskliwie jak tato opiekował się całością obozu a było nas nie mało, bo 118 osób.


Nad finansami czuwała jak zwykle nasza ukochana Komendantka Chorągwi Harcerek druhna Weronika Więckowska hm.  Przypuszczam, ze ręka ją wciąż bolała wypisując tyle kwitów i czeków na pokrycie kosztów naszych smakołyków, imprez i niespodzianek.
Kuchnia czyli instruktorzy, którzy mieli wolne chwile od zajęć w podobozach oraz zastępy służbowe świetnie pracowały i pyszne posiłki nam przygotowywały pod batutą w pierwszym tygodniu druhny Irenki Kutypa pwd a w drugim już z wielką pomocą druha Andrzeja „Chefskiego” czyli Andrzeja Adamskiego pwd.

Druhna Edyta Szmyd asp sprawnie wypełniala rolę sekretarki przepisując najróżniejsze listy, rozkazy, programy, ogłoszenia , zawiadomienia i inne potrzebne rzeczy.
Obóz nasz podzielony był na Podobozy i Kolonie Zuchowa.  Komendantka Kolonii Zuchów była druhna Irenka Waśko pwd a jej prawą ręką  i osobą która opracowała cały program Koloni była druhna Ania Chawa phm.  Kolonia była „Klubem Ekologicznych Detektywów”.   Rzeczywiście bardzo dużo wiadomości zuchy zdobyły i  pracowały jak „Pożyteczne Biedronki”, „Pracowite Pszczółki” ,  „Sprytne Ważki”, „Silne Mrówki” i „Bystre Modliszki” Dobrze że Kolonia miała kilku wspaniałych instruktorów do pomocy w zajęciach z zuchami.

Komendantką Harcerek była druhna Monika Paszkiewicz pwd,  Komendant Harcerzy druh Łukasz Karbanowicz pwd,  Wędrowniczek druhna Daniela Paszkiewicz pwd a Wędrowników druh Adam Paszkiewicz pwd. Wszystkie podobozy miały przygotowane bardzo ciekawe programy zajęć obozowych.  Uczestnicy obozu będą mieli okazje dołączyć się do moich obozowych relacji i napisać o swoich podobozach i wrażeniach obozowych.

Nad opracowaniem programu dwóch wspaniałych dni poza terenem obozu  czuwał nasz druh „Motylek” czyli Szymon Erdzik pwd,  również  pozałatwiał i zarezerwował bilety i autobusy na wycieczki i inne imprezy.  
Obóz nasz odwiedził i pozostał z nami na parę dni nowo wybrany Komendant Chorągwi Harcerzy druh Ryszard Jarek phm, twórca naszej harcerskiej piosenki „Harcerze Krzyża Południa”.  Druh Ryszard zwizytował swoje hufce harcerskie w pełnej działalności obozowej i z ciekawością wysłuchaliśmy parę jego gawęd.

 Druhna Komendantka Chorągwi Harcerek Weronika Więckowska hm zorganizowała na obozie spotkanie Hufcowych i Referentek z całej Australii.  Korzyść z tego spotkania była nie tylko dla instruktorek ale również dla podobozów żeńskich w wsparciu swoim doświadczeniem i wiedzą w organizowaniu niektórych zajęć.

Piątek 18 stycznia był najgorętszym dniem obozu.  Pech chciał, że właśnie na ten dzień mieliśmy zaplanowane wycieczki dla zuchów do Ogrodu Zoologicznego a dla reszty  obozu wycieczka gra „Amazing Race” w śródmieściu Sydney dla poznania miasta i znalezienia odpowiedzi na szereg pytań. Och co za gorący dzień to był, w ZOO w cieniu było 43 stopnie i  wcale nie lepiej w śródmieściu Sydney a na terenie naszego obozu było 46  , sprytni uczestnicy wycieczek korzystają z każdej możliwości ochłodzenia się; moczenia czapek, wylewania wody na głowę, malej kąpieli a raczej pluskania się a małych bajorkach przy miejscach zabaw czy w fontannach.  Po długim dniu wracamy do autobusów.  Po paru minutach jazdy nagle lunął silny deszcz i burza ze swoimi grzmotami i błyskawicą dawała znać o sobie. Wreszcie trochę ulgi zrobiło się, jest ciut, ciut chłodniej.  Dojeżdżamy do obozu i dowiadujemy się ze burza odcięła elektryczność  i nie ma prądu.  Liczymy na to , ze za chwile znów zabłyśnie światło, niestety nic z tego wciąż nie ma prądu.  Nagle słychać wołanie patrzcie dym, las się pali . Natychmiast był gwizdek na alarm i zbiórka na placu przed budynkami i szybki raport aby sprawdzić, że wszyscy są razem,  komenda jest w stałym kontakcie z Leśna Strażą Pożarną, wiedzą o nas i czuwają nad naszym bezpieczeństwem.  Już się robi szaro na dworze a światła wciąż nie ma, kuchnia wraz z instruktorami przynosi potrawy obiadowe na frontowy plac.   Co za wspaniały piknik niestety nie długo trwał bo nagle silna ulewa wygoniła nas pod dach, w ciekawej ciemnej atmosferze przy latarkach w jadalni skończyliśmy kolacje i rozeszliśmy się na harcerskie i zuchowe Kominki.  Światła wciąż nie ma dowiadujemy się , że piorun przerwał dopływ elektryczności i rozpoczął pożar lasu.  Co teraz będzie lodówki i zamrażalniki pełne prowiantu.  Jesteśmy w ciągłym kontakcie z Leśna Strażą Pożarna, informują nas na bieżąco o sytuacji pożarowej, miedzy innymi otrzymaliśmy dla nas dobrą wiadomość, że wiatr zmienił kierunek pożaru i oddala się od nas a przesuwa się w stronę West Head.  Wieczorna warta w tym dniu została wzmocniona przez instruktorów.
W niedziele pożegnaliśmy Kolonie Zuchową a reszta podobozów dalej prowadziła swoje programy, wędrowniczki i wędrownicy wyruszyli na 3 dniowa wędrówkę. W czwartek przed zakończeniem obozu zorganizowany był Apel Poległych dla osób z naszej rodziny harcerskiej z Australii którzy odeszli na Wieczną Wartę, było to  dużym przeżyciem dla obozowiczów a niektórzy bardziej emocjonalnie to przeżyli wspominając swoich  bliskich. Przed kolacja ostatni apel, ściągniecie flag i po oficjalnych rozkazach i podziękowaniach  było oficjalne  zakończenie obozu. 

Piątek dzień likwidacji obozu, pakowanie, sprzątanie i pożegnania  obozowiczów z Brisbane i Melbourne a na końcu sydnejczycy zaczęli się rozjeżdżać się do domów z nadzieja i postanowieniem ze: „...przy innym ogniu w inną noc spotkamy się znów.”

Z radością przyglądałam się młodym komendantom i instruktorom podobozów jak wspaniale przygotowali swoje programy i z jakim zapałem i entuzjazmem prowadzili wszelkie zajęcia.  Należą im się słowa podziękowania za wszelki trud włożony przed i w czasie obozu oraz za bezinteresowne poświecenie swoich urlopów dla dobra nas wszystkich.

Dziękuje Wam młodzi przyjaciele                                                         

To tyle druhny babci wspomnień z obozu, a teraz niech inni podzielą się swoimi wspomnieniami   a ja żegnam Was do zobaczenia na następnym szlaku harcerskim.

Czuwaj!

Halina Prociuk phm
 


                                    Wspomnienia uczestników obozu


W dniu 13 stycznia 2013 roku Hufce „Pomorze” (Brisbane) i „Podhale” (Melbourne) dołączyły do Hufców „Polesie” i „Kraków” na letnim polskim  obozie harcerskim w Sydney na terenie „ Ingleside Scout Camp”.  Plan dnia: pobudka, gimnastyka, apel, zajęcia pierwsze, obiad, zajęcia drugie, kolacja, apel i jako jedna duża rodzina harcerska mieliśmy wspólne ognisko albo kominek.  Mieliśmy ponad 100 uczestników lub czasem i więcej.  Czasem  wraz z zuchami uczestniczyliśmy w ich zajęciach i fajnie to będziemy pamiętali.  Poznaliśmy dużo przyjaciół z którymi będziemy trzymać kontakt do końca życia.                                                                                                                                                       Zastęp „Krakowianek” Aneta Mastek - hufiec „Podhale” i Lauren Radi - hufiec „Kraków”.

Na tego rocznym obozie „Leśni Ludzie” stawialiśmy namioty na terenie Scautow Australijskich w Ingleside-Sydney.  My wszyscy mieliśmy fajny czas, ale w niektórych chwilach instruktorzy dużo wymagali od nas. Bardzo mi się podobały wycieczki, szczególnie ta z gra w mieście.  Nie mogę narzekać na jedzenie, bo każdego dnia było cos nowego i smacznego.  Ja proponowała bym  żeby po ognisku było dla nas kakao oraz więcej gier.                                                                                            
 Laura Borucki - hufiec „Pomorze”

Cieszymy się, że byłyśmy na tym obozie.  Na tym obozie było dużo zajęć, byliśmy na kajakach i w CBD na „Amazing Race”. Pogoda jest w miarę dobra i nie jest za gorąco, jest wiele wrażeń i napewno odjedziemy z wieloma wspaniałymi obozowymi wspomnieniami.                                                     
 Zastęp „Góralek”

To był mój pierwszy obóz.  Nawet nie przypuszczałam, że będzie to tak fajny obóz, spotkałam,  dużo nowych ludzi czyli harcerek i harcerzy z Melbourne, Sydney i z Brisbane.  Każda minuta tutaj była fajnie spędzona.  Moją ulubioną częścią obozu były ogniska i kominki a zwłaszcza wtedy gdy ktoś mnie poprosił do tańca - pląsów obozowych.  Oj czuje, że już teraz nie mogę się doczekać do następnego obozu czy biwaku.                                                                                                                   
Monica Hawton hufiec „Kraków”

Już wszyscy wiecie gdzie był ten udany obóz, a każdy dzień przynosił kolejne przygody i przeszkody. Osobiście, najpamietniejszy dzień obozu to była wycieczka do Centrum Sydney na grę „Amazing Race”.  Podzieleni byliśmy na zastępy, gdzie musieliśmy wykonać  rozmaite zadania oraz odpowiedzieć na rożne pytania i to w ograniczonym czasie.  Podczas gry trzeba było pracować razem aby dążyć do celu i wspólnie to osiągnąć.  Czasem to było trudne, ale tym sposobom lepiej poznaliśmy się nawzajem i przez wielką determinacje wspólnie dążyliśmy do sukcesu.  Dzień był świetnie przygotowany.  Wieczorami ogniska lub kominki – to nasza harcerska tradycja, bez nich nie czulibyśmy, że jesteśmy na harcerskim obozie. Z obozów na których byłam to chyba mogę  powiedzieć, że ten jest najlepszy.                                                                                                          
 Gabriela Sellars – hufiec „Pomorze”

Obóz w Ingleside 2013 był najlepszy z wszystkich innych zajęć harcerskich w tym roku w Australii.  Tutaj tak dużo rzeczy robiliśmy że nawet nie zauważyliśmy  jak to wszystko  szybko minęło.  Komendant Łukasz Karbanowicz był wspaniałym w tej funkcji wszyscy inni instruktorzy bardzo dobrze wyplanowali ten obóz.  Harcerze mieli organizowanych wiele zajęć na obozie jak kajakowanie, pływanie, uczenie się do stopni, pionierka, wędrowanie przez Sydney i poprawianie sprawności fizycznej.  Wiele sprawności harcerze tutaj zrobili na następny bieg.   Zdobywanie wyższych stopni było jednym z highlights tego obozu.  Wielu harcerzy mówiło, że najlepsza cześć obozu było „Amazing Race” w Sydney.  W tym zajęciu wszyscy biegali do i przez największe miejsca i próbowali znaleźć wszystkie punkty, żeby pobić inne drużyny.  Już niedługo trzeba kończyć i wyjeżdżać – obóz był fenomenalny i ja poznałem fajnych nowych kolegów z Brisbane i ze Sydney.  Nie mogę się doczekać do następnego obozu.                                                                                      
  Konrad Debicki ćwik zastęp ”Koza” Melbourne  hufiec „Podhale”. 

Czuwaj,  Obóz letni w Inglesie był na pewno jeden z moich ulubionych obozów.  Jak pierwszy raz zobaczyłem harcerze i harcerki z całej Australii to wzruszyłem się.  Dobrze było spotykać nowych ludzi i robienia dużo wspaniałych zajęć i gier.  Mój ulubiony moment był jak poszliśmy  do miasta na wielki wyścig  i tam robiliśmy fajne rzeczy i zgromadziliśmy interesujące informacje na punkty.  Też bardzo mi się podobało jak pływaliśmy na kajakach w bliskiej rzece. Tyle było tych fantastycznych momentów i nie mogę się doczekać do następnego obozu.                                                                     
 David Struzik z zastępu „Pingwinów” – hufiec „Pomorze”

Gdzie zacząć...Wędrówka! – może była ona trudna dla niektórych, ale jakoś daliśmy sobie  radę poprzez wsparcie wszystkich wokół nas.  Tak pracując razem tworzyliśmy bardziej silniejsze więzy pomiędzy sobą, tak jak w jednej rodzinie – w harcerskiej rodzinie.  Obóz był wspaniałym miejscem poznania nowych osób i także na nowo połączyć się z tymi, których może dawno już nie widzieliśmy.  Najlepsze uczucia oraz wspomnienia z tego rocznego obozu to przez nasze wspólne ogniska – bycie razem i możliwość podzielenia tych uczuć z naszą bracią harcerską.  Wspomnienia i te uczucia będziemy mięć na cale nasze życie.                                                                                                     
 Karolina, hufiec „Pomorze” Brisbane.

Obóz „Leśni Ludzie” był fantastyczny, jak tylko przyszłem do obozu to chciałem dużo rzeczy zrobić i w czasie obozu dużo rzeczy zrobiliśmy razem: bramę, plac apelowy, kapliczkę i inne rzeczy.  Bardzo lubiłem wycieczkę do miasta i widziałem Harbour Brigde, Operę, Gaverner House, Botanic Garden i jeszcze poszliśmy na sama górę Eye Tower a na Pitt street tańczyliśmy taniec „Gangen” styl.  Na obozie jest nas sto albo i więcej czyli ten obóz jest wspaniały !!!                                                                                                                               
Alexander Nowak harcerz wywiadowca  13 lat – hufiec „ Podhale”

Obóz był fantastyczny, ale za szybko wszystko minęło.  Komendanci byli wymagający i cały czas nas popychali i przez to uczyliśmy się żeby  myśleć co robimy i być fizycznie mocniejsi.  Najwięcej przyjemności naszej grupie harcerskiej sprawiało to jak dla żartów dokuczaliśmy harcerkom.  Ogólnie było bardzo fajnie i nie mogę doczekać się na następny rok.                                                     
 Maksymilian Zak zastępowy „Jeleni” – hufiec „Polesie”

Od pierwszego momentu kiedy zobaczyłem energicznych harcerzy i uśmiechnięte harcerki stojące w szeregu wiedziałem, ze tu spędzę świetne chwile.  Fajnie jest spotkać  starych przyjaciół i tez poznać nowe koleżanki i kolegów.  Najprzyjemniej wspominam Wielki Wyścig w Centrum Sydney”.  W ciągu 5 godzin zobaczyliśmy cale Sydney i z moja grupą zrobiliśmy wiele szalonych rzeczy żeby dostać jak najwięcej punktów.  Nie mogę uwierzyć , że w ciągu jednego dnia poznałem tyle ciekawych miejsc w centrum Sydney.
 ćwik Zak Mroczek zastępowy – hufiec „Pomorze”

Już jest przedostatni dzień naszego obozu, myślami wracamy do początku obozu i myślimy o tym co zrobiłyśmy i jak te forsowne a zarazem bardzo ciekawe zajęcia zmieniły nas, n.p. w tej gorącej pogodzie w mieście gdzie było 46 stopni wciąż uparcie wykonywaliśmy swoje zadania w grupach i nauczyliśmy się wiele nowych i przydatnych wiadomości, które możemy wziąść ze sobą i używać w naszym codziennym życiu.  Tradycja budowy bramy jest także bardzo ważna w stwarzaniu współpracy miedzy sobą, trzeba też wspólnie zdecydować gdzie ustawić nasz obóz i jak chcemy wykonać wszystką dekoracje aby to ładnie wyglądało.  Pionierska praca jest najtrudniejsza i trudna bo nie zawsze tak wychodzi jak zaplanowałyśmy.  Widząc skończoną bramę, kapliczkę i maszt czujemy się dumne, ze inni widzą cośmy osiągnęły i cieszymy się że wszystkie harcerki z naszych zastępów coś dodawały i ulepszały. Instruktorzy prowadzili ciekawie zajęcia aby wykorzystać czas na naukę nowych rzeczy do naszych stopni i sprawności.  Ponieważ tak mało czasu nam zostało w tym obozowym rozdziale naszego życia wiec chciałybyśmy aby ten obóz się jeszcze nie kończył.  Jesteśmy dumne, że możemy być częścią naszej harcerskiej rodziny.                                                                 
Victoria – hufiec „Podhale” i Gabi – hufiec „Pomorze” - wędrowniczki z patrolu „Jana Matejki”.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy określenie, „małżeństwo dwóch osob tej samej płci” jest logiczne?

Promocja

Promocja