polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Pochód Marszu Równości, który odbył się wczoraj w Lublinie, przeszedł przez centrum miasta otoczony kordonem policji. Przed policjantami szli przeciwnicy marszu, którzy usiłowali blokować pochód. W stronę uczestników parady poleciały m.in. kamienie i petardy. Policja użyła gazu oraz armatki wodnej. W Marszu Równości udział brało ok 1,5 tys. osób. Jego uczestnicy skandowali: "Lublin miastem akceptacji!", "Lublin wolny od faszystów!". * * * AUSTRALIA: Szef rządu Scott Morrison zasugerował, że nowi migranci powinni trafiać do mniejszych stanów, takich jak np. Tasmania. Morrison otrzymał list od lidera opozycji, Willego Shortena, który wzywa go do zawarcia ponadpartyjnego porozumienia w celu uporania się z problemami rosnącej populacji Australii. W sierpniu sięgnęła ona 25 mln, o 33 lata szybciej, niż zakładano. * * * SWIAT: Papież Franciszek ogłosił świętymi siedmioro błogosławionych. Wśród nich znaleźli się papież Paweł VI i abp Oscar Arnulfo Romero. Na mszę kanonizacyjną przybyły tysiące wiernych.
EVENTS INFO: Wystawa "KORZENIE" - Victorian Artists Society Art Gallery, 20.10, godz. 19:00 * * * Otwarcie wystawy pt. „Time For Heroes” - Parlament House, Perth, 9.11, godz. 11:00

wtorek, 6 listopada 2012

Jedno państwo, dwa narody

Jest tyle rze­czy, o któ­rych chciał­bym napi­sać. Mógł­bym na przy­kład opo­wie­dzieć o coraz więk­szych szan­sach na roz­wój pol­skiego rol­nic­twa, albo o dal­szych pla­nach doty­czą­cych grun­tow­nych remon­tów oraz inwe­sty­cji w zakre­sie infra­struk­tury dro­go­wej i kole­jo­wej. Mógł­bym też napi­sać o pro­jek­tach, dzięki któ­rym zmie­niamy edu­ka­cję naszych dzieci, przy­bli­ża­jąc ją do zachod­nich stan­dar­dów, jeśli cho­dzi o naj­now­sze tech­no­lo­gie. Dobrze byłoby też podzie­lić się wie­dzą i wymie­nić poglądy na temat waż­nych spraw zwią­za­nych z walką z kry­zy­sem gospo­dar­czym w Euro­pie, który zagraża nie­stety i nam… Jest tyle rze­czy waż­nych, a przede wszyst­kim nam bli­skich, o któ­rych chciał­bym napi­sać, ale nie mogę…Tej szansy nie daje mi Jaro­sław Kaczyński.
Przy­po­mnijmy – w zeszłym tygo­dniu dzien­nik Rzecz­po­spo­lita podał, że we wraku Tupo­lewa, który roz­bił się pod Smo­leń­skiem, zna­le­ziono tro­tyl. Redak­cja już po kilku godzi­nach wyco­fała się z tych stwier­dzeń, ale Jaro­sław Kaczyń­ski zdą­żył w mię­dzy­cza­sie zwo­łać kon­fe­ren­cję pra­sową wypo­wia­da­jąc na niej słowa, które prze­orały życie poli­tyczne w Pol­sce, i któ­rych nie da się już wyco­fać. Stwier­dził, że doszło do mor­der­stwa 96 osób lecą­cych do Smo­leń­ska. Mamy więc mord, a więc muszą być i mordercy!


Takie oświad­cze­nie nie zosta­wia miej­sca w życiu publicz­nym na dys­ku­sję o codzien­nym życiu, remon­tach dróg, edu­ka­cji, gospo­darce… Takie oświad­cze­nie roz­sa­dza pod­stawy funk­cjo­nal­nej egzy­sten­cji pań­stwa i spra­wia, że wszystko inne staje się błahe. To nic, że wie­czo­rem oka­zało się, iż arty­kuł, na pod­sta­wie któ­rego padły słowa Kaczyń­skiego, był zbio­rem nie­uza­sad­nio­nych i nie­po­par­tych dowo­dami dywa­ga­cji, że redak­cja gazety się z niego wyco­fała. Pre­zes Kaczyń­ski prze­cież nie zwykł zmie­niać zda­nia, musi więc tępo brnąć dalej, bez względu na cenę, jaką zapła­cimy – nie on prze­cież, ale my wszyscy.
Dobrze, przez chwilę wyobraźmy sobie, że Kaczyń­ski jest pre­mie­rem (brr­ryyy…) i ma moc, by ska­na­li­zo­wać wszyst­kie moce pań­stwa na swo­jej wen­de­cie. „Zbrod­nia i kara”. Jeśli jest więc mor­der­stwo, to prze­cież musi być sprawca, a potem i kara! A jak można zare­ago­wać na taką zbrod­nię? Uru­cha­mia­jąc machinę aresz­to­wań, każąc służ­bom spe­cjal­nym ści­gać wszyst­kich, któ­rzy mogą pono­sić choćby naj­mniej­szą odpo­wie­dzial­ność i co naj­waż­niej­sze…. ude­rzyć w samo serce sprawcy! A wia­domo prze­cież, to był polsko-rosyjski spi­sek. Jeśli więc tak było, to pal licho drogi, gospo­darkę i służbę zdro­wia, dzieci, star­ców i cho­rych… Trzeba iść na wojnę! Nie czas bowiem żało­wać róż, gdy pło­nie las! Wojna? Wojna!
Prze­sada? Antoni Macie­re­wicz już raz powie­dział, że zamach w Smo­leń­sku to wypo­wie­dze­nie wojny. Pre­zes Kaczyń­ski też prze­stał uda­wać. Z ulgą czło­wieka dają­cego upust długo skry­wa­nym emo­cjom, odsło­nił swoje praw­dziwe prze­ko­na­nia i otwar­cie zagro­ził kon­se­kwen­cjami za Smo­leńsk. Para­noi nie koniec – słowa pre­miera, który zauwa­żył, że z takim czło­wie­kiem nie można już uło­żyć sobie życia w jed­nym pań­stwie, zin­ter­pre­to­wał, jako groźbę wygna­nia, groźbę banicji…
Pol­ską rze­czy­wi­stość traf­nie pod­su­mo­wał znany filo­zof i etyk Jan Hart­man, stwier­dza­jąc, że obec­nie w spo­sób otwarty PiS ujaw­nił swoje „para­no­iczne marze­nie, aby jed­nak oka­zało się, że w Smo­leń­sku był zamach”. Zwy­kły wypa­dek nie wcho­dzi bowiem w rachubę ponie­waż ktoś taki, jak Lech Kaczyń­ski, mógł zgi­nąć wyłącz­nie boha­ter­sko. Wypadki, będące efek­tem ludz­kich błę­dów, czy bra­wury, są, bowiem tylko dla zwy­kłych ludzi. W tym przy­padku są wykluczone!
Przez te parę godzin, które upły­nęły do momentu, kiedy redak­cja Rzecz­po­spo­li­tej wyco­fała się ze swo­ich stwier­dzeń, zawa­liło się życie publiczne w Pol­sce. Zawa­lił się też wize­ru­nek PiS-u, jako par­tii odpo­wie­dzial­nej. W ten dzień, poprze­dza­jący Halo­ween, święto ponoć naszej kul­tu­rze obce, bo pro­pa­gu­jące ciemne moce, Jaro­sław Kaczyń­ski dał upust wszel­kim swoim złym duchom. Nie­stety, z tego gru­zo­wi­ska oskar­żeń oraz insy­nu­acji, ciężko będzie odbu­do­wać jakie­kol­wiek zaufa­nie i dia­log. Ludzie są już podzie­leni, na 30 „za” i 70 „prze­ciw”. I nie­ważne są pro­por­cje, lecz ważna jest bole­sna prze­paść. Jedno pań­stwo, dwa narody… To robota PiS.
Nikt nie jest w sta­nie prze­wi­dzieć, co powie pre­zes jutro i co zro­biłby, gdyby jego par­tia kie­dyś, nie daj Boże, wygrała wybory. Bez wąt­pie­nia jed­nak nie w gło­wie byłyby mu pro­blemy zwy­kłego Kowal­skiego. Jak się wydaje, Jaro­sław Kaczyń­ski zamyka się bowiem coraz szczel­niej w swoim świe­cie uro­jeń, marzeń i nie­na­wi­ści. Tak bar­dzo nie­udol­nie udaje, że coś poza tym go jesz­cze obcho­dzi, że PiS musiało do tej roli wysta­wić dublera – Pio­tra Gliń­skiego. Ten trik jed­nak już nie działa, stra­te­dzy PiS-u muszą zna­leźć nowy pomysł na prze­ko­na­nie Pola­ków, że kie­row­nic­two par­tii ma jesz­cze jakiś kon­takt z rze­czy­wi­sto­ścią. A może obok tech­nicz­nego pre­miera, powo­łają rów­nież tech­nicz­nego pre­zesa par­tii, takiego, któ­rego uro­jeń nie trzeba byłoby się obawiać?…

Adam Szejn­feld
Poseł na Sejm RP

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja