polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Unijny hymn „Oda do radości” zabrzmiał w sobotę w wielu miastach Polski w związku z 60. rocznicą podpisania Traktatów Rzymskich, które dały początek integracji europejskiej. Podczas manifestacji poparcia dla UE powtarzano, że Polska należała i będzie należeć do Europy. * * * AUSTRALIA: Potężny cyklon Debbie z ulewnymi deszczami i podmuchami wiatru o prędkości 270 km na godzinę dotarł we wtorek do północno-wschodnich wybrzeży Australii, w stanie Queensland. * * * SWIAT: Europa jako podmiot polityczny będzie albo zjednoczona, albo nie będzie jej wcale – powiedział przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk podczas uroczystości z okazji 60. rocznicy podpisania Traktatów Rzymskich.
EVENTS INFO: Koncert Zespolu "Lajkonik" - Sala Jana Pawla II, Marayong, 9.04, godz. 13:00

wtorek, 4 września 2012

Po "exposé" Kaczyńskiego: Dobrze było w Peerel

Tak dla przypomnienia: sklep mięsny w PRL
Jest źle, bar­dzo źle, Tusk psuje pań­stwo, panuje ruja i porób­stwo, które spy­chają nas w prze­paść. Jaro­sław Kaczyń­ski pra­gnie tak mocno ura­to­wać Pol­skę, tę zbo­lałą Ojczy­znę, że narzę­dzi i roz­wią­zań szuka – instynk­tow­nie chyba, skoro Trze­cia Erpe się nie spraw­dziła, w przeszłości.


Edu­ka­cja? Zli­kwi­do­wać gim­na­zja. Które i PRL  już zli­kwi­do­wał, a skutki tego musiały być na tyle atrak­cyjne dla pre­zesa PiS, że on i dziś chciałby pozbyć się tego zbęd­nego bagażu.
Miesz­kań bra­kuje? Przed 23 laty i wcze­śniej ist­niały tzw. ksią­żeczki miesz­ka­niowe – oszczę­dza­ją­cym pań­stwo dopła­cało pre­mię, którą win­ku­lo­wano przy reali­za­cji miesz­ka­nio­wego przy­działu. Teraz ksią­żeczki zastą­pi­łyby kasy miesz­ka­niowe, a mecha­nizm zapewne zostałby ten sam. Z wyjąt­kiem jed­nego: musiałby powstać spe­cjalny fun­dusz, któ­rym ktoś – zaufany, natu­ral­nie – musiałby zarządzać.

Zdro­wie nam szwan­kuje, czas naj­wyż­szy zli­kwi­do­wać znie­na­wi­dzony NFZ i – nie wra­ca­jąc do Kas Zdro­wia, bo one miały , przy­po­mnijmy, spo­łeczne rady, które kon­tro­lo­wały poli­tykę zdro­wotną na tere­nie regio­nów, a spo­łeczne ozna­czają nie­pew­ność i brak kon­troli – przy­wró­cić pań­stwowa orga­ni­za­cję ochrony zdro­wia. Tak było wła­śnie w prze­szło­ści, kiedy wszy­scy byli­śmy młodsi, pięk­niejsi i zdrowi i lecze­nie z pew­no­ścią nie było dla nas dzi­siej­szych – wtedy żadną udręką.
Podatki też za komuny były niż­sze. A nawet do 1977 roku wcale ich się nie pła­ciło. Dziś podatki są powszechne, bo pań­stwo słu­żąc wszyst­kim od każ­dego musi choć tro­chę dostać. Jeżeli zatem dys­ku­to­wać, to o tym, jak spra­wie­dli­wiej cię­żary rozłożyć.
Zasko­czyło mnie, że pre­zes Kaczyń­ski nie wspo­mniał o się­ga­niu do głę­bo­kich kie­szeni naj­bo­gat­szych, wdał się nato­miast w mętne roz­wa­ża­nia o spe­cjal­nym opo­dat­ko­wa­niu sieci han­dlo­wych (natu­ral­nie, zagra­nicz­nych) podat­kiem obro­to­wym – nawia­sem mówiąc, nie wiem, jak by z tego PiS tłu­ma­czył się i przed Try­bu­na­łem Kon­sty­tu­cyj­nym, i przed Try­bu­na­łem Spra­wie­dli­wo­ści UE. I jak kon­su­men­tom wytłu­ma­czyłby wzrost cen o ten podatek.
Powró­cił też Kaczyń­ski do pro­jektu opo­dat­ko­wa­nia ban­ków (cie­kawe, czy spół­dziel­czych też), choć pozo­stałe insty­tu­cje finan­sowe, jak SKOK-i para­banki prze­mil­czał. Pomi­nął także gigan­tyczne firmy ubez­pie­cze­niowe, towa­rzy­stwa inwe­sty­cyjne itd. Wresz­cie w tej kate­go­rii uznał za sto­sowne włą­czyć naj­mniej­sze nawet firmy do kate­go­rii płat­ni­ków VAT. Zły fiskus z rado­ścią obej­mie swą czułą opieką także bab­cię, sprze­da­jącą trzy war­ko­cze czosnku i każe jej kupić kasę fiskalną.
Rodzina. Ta sfera kryje w sobie wiele oso­bli­wych pomy­słów. Naj­bar­dziej fra­puje mnie pro­jekt ulgi, należ­nej od poczę­cia. A co po poro­nie­niu? Auto­ma­tyczny zwrot czy arbi­tralna decy­zja urzęd­nika? Co z wcze­śniej­szymi poro­dami, jak sobie Kaczyń­ski wyobraża obli­cze­nie „tego” dnia? Według kalen­da­rzyka mał­żeń­skiego? A jak się nie sprawdzi?
Odkła­da­jąc na bok żarty, pomówmy o bez­ro­bo­ciu. Komu­ni­ści ukła­dali dla gospo­darki plany pię­cio­let­nie, naj­da­lej – sze­ścio­let­nie. Kaczyń­ski jest odważ­niej­szy i liczy dzie­się­cio­le­cia. W ciągu 10 lat pla­nuje oto stwo­rzyć 1,2 mln miejsc pracy. Gdyby uważ­niej odro­bił lek­cje, dowie­działby się od swo­ich dorad­ców, że rząd Tuska (dla Kaczyń­skiego Pol­ską nie rzą­dzi rząd pre­miera Tuska, albo Donalda Tuska, tylko rząd czło­wieka bez imie­nia) od 2008 roku stwo­rzył – przez 4 lata – 800 tysięcy miejsc pracy.W samej rze­czy, nie trzeba koń­czyć gim­na­zjum, by poli­czyć, że Kaczyń­ski pla­nuje two­rzyć 120 tysięcy miejsc pracy rocz­nie. O 80 tysięcy mniej, niż zro­bił to już Tusk. Czy zatem myśli o zwięk­sze­niu bezrobocia?
O eme­ry­tu­rach też się wypo­wie­dział pre­zes. Że należy umoż­li­wić Pola­kom wybór, mię­dzy OFE a ZUS. Dziś mogą prze­bie­rać, ale tylko mię­dzy fun­du­szami a do ZUS i tak są przy­pi­sani. Tak więc jego pro­po­zy­cja pro­wa­dzi do tego, co w ciągu ostat­nich 10 lat ujaw­niło się z całą mocą: że sys­tem świad­cze­nia przy­pi­sa­nego jest dużo bar­dziej kosz­towny dla ogółu, czyli dla pań­stwa, od sys­temu przy­pi­sa­nej składki. I że nie ma ide­al­nego roz­wią­za­nia. Za Peerelu rze­czy­wi­ście było dla każ­dego z osobna lepiej – świad­cze­nie było znane, a składka nie miała zna­cze­nia. Wra­camy więc do korzeni?
I na koniec pre­zent dla rol­ni­ków: wró­cić mają spół­dziel­nie rol­ni­cze. Nie kółka rol­ni­cze, nie zespoły rolne, tylko spół­dziel­nie. Za Peerelu mówiło się, że to są koł­chozy. Za nimi tęskni pre­zes? Bo chyba nie rolnicy.
Całość wystą­pie­nia, nazwa­nego szum­nie exposé, przy­po­mi­nała wyścig z Donal­dem Tuskiem, który zapo­wie­dział jesie­nią wystą­pie­nie pro­gra­mowe z zapo­wie­dzią kolej­nych reform. Kaczyń­ski chciał zdą­żyć i pierw­szy uwieść Pola­ków ofertą dar­mo­wych obia­dów. W tym wyścigu pre­zes zacho­wuje się jak ci, któ­rzy na początku lat 70. ubie­głego wieku posta­wili przy dro­dze do Dub­nej w ZSSR tablice nastę­pu­ją­cej tre­ści „W 1975 godu pra­go­nim SSzA w pro­izwod­stwie stali”, „ W 1975 godu pra­go­nim SSzA w pro­izwod­stwie ugła” itd. Przed samą Dubną zaś zarząd dróg posta­wił tablicę doty­czącą bez­pie­czeń­stwa ruchu dro­go­wego” „Nie uwie­rien – nie praganiaj!”.
No wła­śnie.

Piotr Rachran
Studio Opinii

Zobacz: "Expose" Jarosława Kaczyńskiego

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

REKLAMA