polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Pochód Marszu Równości, który odbył się wczoraj w Lublinie, przeszedł przez centrum miasta otoczony kordonem policji. Przed policjantami szli przeciwnicy marszu, którzy usiłowali blokować pochód. W stronę uczestników parady poleciały m.in. kamienie i petardy. Policja użyła gazu oraz armatki wodnej. W Marszu Równości udział brało ok 1,5 tys. osób. Jego uczestnicy skandowali: "Lublin miastem akceptacji!", "Lublin wolny od faszystów!". * * * AUSTRALIA: Szef rządu Scott Morrison zasugerował, że nowi migranci powinni trafiać do mniejszych stanów, takich jak np. Tasmania. Morrison otrzymał list od lidera opozycji, Willego Shortena, który wzywa go do zawarcia ponadpartyjnego porozumienia w celu uporania się z problemami rosnącej populacji Australii. W sierpniu sięgnęła ona 25 mln, o 33 lata szybciej, niż zakładano. * * * SWIAT: Ulicami stolicy Ukrainy, Kijowa, przeszedł w niedzielę doroczny marsz neobanderowców wychwalających chwały Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Według mediów w marszu uczestniczyło ok. 10 tys. osób. Zorganizowała go nacjonalistyczna partia Swoboda.
EVENTS INFO: Wystawa "KORZENIE" - Victorian Artists Society Art Gallery, 20.10, godz. 19:00 * * * Otwarcie wystawy pt. „Time For Heroes” - Parlament House, Perth, 9.11, godz. 11:00

czwartek, 2 sierpnia 2012

Lekcje Ameryki - Mitt i Madonna



Mówi się, że Ame­ry­ka­nie nic nie wie­dzą o Pol­sce, ale z mojego oglą­da­nia rela­cji TVN24 o wizy­cie Mitta wynika rów­nież, że Polacy nie­wiele wie­dzą o Ame­ryce. Kilku komen­ta­to­rów – poli­to­lo­gów powtó­rzyło, jeden z dru­gim, że Mitt Rom­ney wygło­sił powierz­chow­nie chwa­lące Pol­skę prze­mó­wie­nie, ale żad­nego z nich nie zapy­tano, kim jest Mitt Romney.
Przez lubią­cego uni­kać kło­po­tli­wych pytań Mitta – Pol­ska, ten naj­więk­szy przy­ja­ciel i sojusz­nik Ame­ryki, ten wzór do naśla­do­wa­nia dla świata, kraj znany że swo­jego dzien­ni­kar­stwa “od środka”, stra­cił oka­zję dowie­dze­nia się o jed­nej z naj­więk­szych kon­fron­ta­cji poli­tycz­nych w histo­rii ame­ry­kań­skich wybo­rów pre­zy­denc­kich. W War­sza­wie ame­ry­kań­ski dzien­ni­karz zapy­tał Rom­neya czy ma zamiar ujaw­nić swoje zezna­nia podat­kowe, na co nie otrzy­mał odpo­wie­dzi. Gdyby któ­ryś z pol­skich dzien­ni­ka­rzy cho­ciaż tro­chę przy­go­to­wał się do tej roboty, wyja­śniłby pol­skim widzom, że jest to pyta­nie nur­tu­jące miliony Ame­ry­ka­nów i jak to jest, gdy do wybo­rów staje miliar­der, który całe ży­cie zaj­mo­wał się pomna­ża­niem swo­jego majątku.

Gdy Mitt odla­ty­wał na lot­ni­sku – ni z tego ni z owego – poka­zały się trans­pa­renty nawo­łu­jące do glo­so­wa­nia na Rona Paula, byłego repu­bli­kań­skiego kan­dy­data, któ­rego nazwi­sko znali tylko ich nosi­ciele. W kadrze poja­wiła się na chwilę pani, która sła­bym gło­sem skan­do­wała “Obama! Obama!”.
W Pol­sce mit ame­ry­kań­ski zastę­puje wie­dza. Na początku 20. wieku był to doda­jący otu­chy emi­gran­tom mit o leżą­cych na ulicy dola­rach. Po woj­nie mit o wol­no­ści ame­ry­kań­skiej dla kon­fron­ta­cji z komu­ni­stycz­nym anty­ame­ry­ka­ni­zmem. W latach klę­ski ustroju obraz Ame­ryki zamy­kał się w pol­skich dziel­ni­cach Nowego Jorku i Chi­cago, gdzie pol­scy „waka­cju­sze” haro­wali, żeby utrzy­mać rodziny w kraju. W cza­sie zmiany ustroju był to mit o ame­ry­kań­skiej filan­tro­pii. Dziś, w epoce nor­mal­no­ści, Polacy odkry­wają Ame­rykę poprzez Man­hat­tan, Nia­garę i Hol­ly­wood.  Do dobrego tonu gdy się zwie­dza Ame­rykę należy uda­wa­nie, że kraj ten, poza dra­pa­czami chmur, nie robi wiel­kiego wra­że­nia, a kolejny dra­pacz buduje się już w Warszawie.
Roz­mowy o róż­ni­cach mie­dzy demo­kra­tami i repu­bli­ka­nami nudzą naszych pol­skich gości, bo nie potra­fią oni usa­do­wić ame­ry­kań­skich postaci na pol­skiej sce­nie poli­tycz­nej: Obama to Wałęsa czy Kwa­śniew­ski? Rom­ney bli­żej Tuska czy Kaczyń­skiego? Nawet kapi­talny dyle­mat o publicz­nej opiece zdro­wot­nej, który zbul­wer­so­wał cały kraj, w pol­skiej inter­pre­ta­cji jest absur­dalny: prze­cież mamy już publiczną opiekę zdro­wotna i wszy­scy wie­dza, że jest do niczego.
A jed­nak gdyby przy­słu­chać się ame­ry­kań­skim dys­ku­sjom poli­tycz­nym, odkry­łoby się w nich nie tylko mate­riał do zro­zu­mie­nia dzi­siej­szej pol­skiej demo­kra­cji, ale także jej per­spek­tyw: repu­bli­kań­ska kse­no­fo­bia i eks­plo­ata­cja „ame­ry­ka­ni­zmu”, czy spo­łe­czeń­stwo oby­wa­tel­skie demo­kra­tów? Czy­sty kapi­ta­lizm ver­sus zapew­nie­nie oby­wa­te­lom mini­mum prze­ży­cia, spra­wie­dli­wość pła­ce­nia podat­ków, obo­wią­zek ubez­pie­cze­nia zdro­wot­nego, związki part­ner­skie, in vitro, prawo do abor­cji, roz­dział pań­stwa od kościoła, huma­ni­ta­ryzm wzglę­dem nie­le­gal­nych emigrantów.
Kie­dyś pisało się książki o Ame­ryce mocno zabar­wione anty­ame­ry­kań­ską pro­pa­gandą, ale mie­dzy wier­szami czy­tało się o ame­ry­kań­skim eks­pe­ry­men­cie. Dziś obraz tego naj­więk­szego labo­ra­to­rium spo­łecz­nego zama­zał się.
Następną lek­cję Ame­ryki da Madonna.  Zoba­czymy, co pokaże.

Marian Marzyński
Studio Opinii
__________________
Marian Marzyński - Urodzony w 1937 roku reżyser telewizyjny, dokumentalista, dziennikarz,  pisarz. Polak o żydowskich korzeniach, obecnie mieszka w Ameryce. W latach 60. autor popularnych programów telewizyjnych, m.in. Turnieju Miast. Po emigracji w 1969 roku był reżyserem telewizyjnym w Danii, następnie wykładowcą w Rhode Island School of Design w Stanach Zjednoczonych, gdzie jego uczniem był m.in. Gus Van Sant. Reżyserował filmy dokumentalne dla wielu amerykańskich sieci telewizyjnych. Jednym z jego najwybitniejszych filmów jest "Sztetl", nagrodzony między innymi Grand Prix na Festiwalu Cinema du Réel w Paryżu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja