polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Polska opozycja przedstawiła w Sejmie wniosek o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło po przegranej kampanii przeciwko reelekcji Donalda Tuska na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej. * * * AUSTRALIA: Premier Malkolm Turnbull obwinil rzady stanowe za braki dostaw prądu, które nie zezwalają na wykorzystanie naturalnych zasobów gazu. — Z powodu tych restrykcji stoimy wobec kryzysu energetycznego — ocenia szef rządu. * * * SWIAT: Partia Wolności Geerta Wildersa ostatecznie nie wygrała wyborów parlamentarnych w Holandii. Ponowne zwycięstwo odnieśli liberałowie z Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji obecnego premiera Marka Rutte, natomiast do parlamentu po raz pierwszy dostali się narodowi konserwatyści z Forum dla Demokracji.
EVENTS INFO: Koncerty Andrzeja Cierniewskiego - Newcastle, Dom Polski w Broadmeadow, 17.03, godz. 19:00; Canberra, Klub Orla Bialego w Turner, 19.03, godz. 15:00; Sydney - Klub Polski w Bankstown, 26.03, godz. 15:00 * * * Koncert Zespolu "Lajkonik" - Sala Jana Pawla II, Marayong, 9.04, godz. 13:00

piątek, 3 sierpnia 2012

Całopalenie

Im wię­cej wiemy o Powsta­niu, tym trud­niej  jest bro­nić decy­zji o jego wybuchu.

Kolejna rocz­nica Powsta­nia War­szaw­skiego. Już 68 lat minęło od czasu, kiedy sto­lica, zwana Pary­żem Pół­nocy, legła w gru­zach. Kolejna rocz­nica wspo­mi­na­nia pole­głego poko­le­nia pol­skiej inte­li­gen­cji, któ­rego tak bar­dzo zabra­kło przez następne 45 lat.
Im wię­cej lat mija od upal­nego lata 1944 roku, im wię­cej wiemy o kuli­sach pod­ję­cia decy­zji o roz­po­czę­ciu Powsta­nia, im wię­cej się czyta mate­ria­łów, świa­dectw, tym trud­niej bro­nić jest decy­zji o jego wybu­chu. Tym, któ­rzy to robią, pozo­stają już wła­ści­wie tylko argu­menty o hono­rze Pola­ków i o tym, że Powsta­nie i tak by wybu­chło, ponie­waż ciśnie­nie spo­łeczne, mło­dych AK-owców, było ogromne.
Na dru­giej szali jest śmierć 18 tysięcy samych powstań­ców, 150 tysięcy ofiar cywil­nych, roz­strze­la­nych i spa­lo­nych przez Niem­ców, co sta­no­wiło pra­wie 1/3 wszyst­kich wymor­do­wa­nych miesz­kań­ców War­szawy w trak­cie II wojny. I totalna destruk­cja mia­sta. Znisz­czono 85 proc. powierzchni mia­sta, w tym całą jego lewą stronę. Przede wszyst­kim jed­nak prze­trą­cono mia­stu jego inte­li­gencki kręgosłup.

Dziś w dys­ku­sjach coraz czę­ściej wysuwa się argu­menty za tym, że gdyby nie Powsta­nie War­szaw­skie, to Rosja­nie jesz­cze bar­dziej zdo­mi­no­wa­liby powo­jenną Pol­skę. Gdyby prze­żyło te 20 tys. pol­skich mło­dych inte­li­gen­tów, Pol­ska może sta­łaby się wcze­śniej demo­kra­cją. Winę usi­łuje się też zrzu­cić na alian­tów, któ­rzy nie pomo­gli, choć pol­skie dowódz­two na Zacho­dzie prze­strze­gało, że dzia­ła­nia wojsk koali­cji są już roz­pi­sane do końca wojny i nie ma w nich miej­sca na nie­uzgod­nione inicjatywy.
Rosjan winiono za to, że nie prze­kro­czyli linii Wisły i nie pomo­gli Pola­kom, ale Józef Sta­lin dosko­nale zda­wał sobie sprawę, że Powsta­nie War­szaw­skie jest poli­tycz­nie skie­ro­wane prze­ciwko niemu.
Żadne rachuby dowódz­twa Powsta­nia, mili­tarne, spo­łeczne i poli­tyczne, nie bro­nią się. Nie bro­niły się rów­nież w roku 1944. Gene­rał Wła­dy­sław Anders stwier­dził: „Sto­lica pomimo bez­przy­kład­nego w histo­rii boha­ter­stwa z góry ska­zana jest na zagładę. Wywo­ła­nie powsta­nia uwa­żamy za ciężką zbrod­nię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.
Powsta­nie to naj­więk­sza tra­ge­dia pol­skich losów w całej histo­rii narodu. Jest ono zawi­nione głów­nie przez Pola­ków. Powsta­nie było nie­przy­go­to­wane, roz­pę­tane bez poro­zu­mie­nia z pol­skim rzą­dem emi­gra­cyj­nym i alian­tami, skie­ro­wane nie na zdo­by­cie wol­no­ści mia­sta, lecz prze­ciwko woj­skom Armii Czer­wo­nej, z czy­stych prze­sła­nek poli­tycz­nych. W lipcu 1944 roku gene­rał Leopold Oku­licki na nara­dzie Komendy Głów­nej AK oświad­czył: „W War­sza­wie mury będą się walić i krew poleje się stru­mie­niami, aż opi­nia świa­towa wymusi na rzą­dach trzech mocarstw zmianę decy­zji z Teheranu”.
Bez­po­śred­nim ini­cja­to­rem Powsta­nia War­szaw­skiego, pomimo tego, że woj­ska nie­miec­kie, żan­dar­me­ria i SS powró­ciło do War­szawy w dniach 27 i 28 lipca, był Antoni Chru­ściel ps. „Mon­ter”, który na wła­sną rękę zarzą­dził mobi­li­za­cję sił AK, de facto wymu­sza­jąc na Komen­dzie Głów­nej AK decy­zję o wybu­chu Powsta­nia. Decy­zja nie została pod­jęta na posta­wie real­nych prze­sła­nek, ale na pod­sta­wie kilku infor­ma­cji o zwia­dzie sowiec­kim na pra­wym brzegu Wisły.
Mon­ter” posta­wił KG AK przed fak­tem doko­na­nym – albo Powsta­nie wybuch­nie w struk­tu­rach AK, albo poza nimi… Nie jest dla mnie zro­zu­miałe i nigdy nie będzie, w żad­nych kate­go­riach, dla­czego jeżeli jesz­cze w poło­wie lipca 1944 roku dowódz­two Powsta­nia kate­go­rycz­nie stwier­dzało, że walka w War­sza­wie jest nie­moż­liwa, to już 21 lipca zapa­dła decy­zja o jego wybuchu.
Za klę­skę powsta­nia i śmierć setek tysięcy ludzi odpo­wie­dzial­ność spo­czywa na jego dowód­cach. Wia­domo było po tygo­dniu walk, że zarówno cele woj­skowe, jak i poli­tyczne nie zostały speł­nione. Powsta­nie powinno się zakoń­czyć już w poło­wie sierp­nia. Jego kon­ty­nu­acja do początku paź­dzier­nika obciąża sumie­nia takich ludzi, jak jego dowódcę, gen. Tade­usza „Bora” – Komo­row­skiego czy wspo­mnia­nego „Montera”.
Sły­sząc kilka lat temu, jak był on hono­ro­wany wyso­kim odzna­cze­niem przez Lecha Kaczyń­skiego, zasta­na­wia­łem się, w imię czego i dla jakich dzieje się to celów. Boha­te­rami byli ci, co pole­gli i ci, któ­rzy wal­czyli w sze­regu, a nie ich dowódcy. To dowódcy są odpo­wie­dzialni za śmierć tysięcy dzieci, za śmierć takich ludzi, jak Baczyń­ski, Gajcy, za prze­trą­ce­nie krę­go­słupa mia­sta i pol­skiej inteligencji.
Za śmierć war­sza­wian odpo­wia­dają Niemcy, za rzeź Woli, za eks­ter­mi­na­cję miesz­kań­ców mia­sta. Ale za stwo­rze­nie im ku temu warun­ków, za stwo­rze­nie moż­li­wo­ści wyda­nia przez Hitlera zbrod­ni­czego roz­kazu znisz­cze­nia mia­sta, dowódz­two AK nigdy nie odpo­wie­działo. I nikt się jak do tej pory z tym tema­tem osta­tecz­nie nie roz­li­czył. Tego nie zała­twi publi­cy­styka, to musi przy­brać formę roz­li­czeń histo­rycz­nych i naukowych.
Po roku 1989 pró­buje się na siłę roz­pa­try­wać Powsta­nie w kate­go­riach roman­ty­zmu, patrio­ty­zmu czy pol­skiej mito­lo­gii. Histo­ria Powsta­nia była zawsze mani­pu­lo­wana, zarówno za cza­sów PRL, jak obec­nie. Powsta­nie War­szaw­skie zostało wprzę­gnięte w tak zwaną „poli­tykę histo­ryczną”, doraźną walkę poli­tyczną. Usi­łuje się budo­wać nową mito­lo­gię pol­ską i two­rzyć nową toż­sa­mość narodową.
Jako przy­kład do naśla­do­wa­nia podaje się Szoah, który stał się pod­stawą świa­do­mo­ści współ­cze­snych Żydów. Nie bie­rze się jed­nak pod uwagę tego, że po Holo­kau­ście powstało pań­stwo żydow­skie, Izrael, nato­miast po Powsta­niu War­szaw­skim został tylko trupi odór zmar­łego mia­sta. A śmierć pol­skiej inte­li­gen­cji pozwo­liła na łatwiej­sze sko­mu­ni­zo­wa­nie Polski.
Patrząc na coroczne obchody rocz­nicy wybu­chu Powsta­nia, widzę, że przy­bie­rają one formę pop-Powstania. Szo­ku­jąca była dla mnie wypo­wiedź dyrek­tora Muzeum Powsta­nia War­szaw­skiego sprzed kilku lat, Jana Ołda­kow­skiego, że rocz­nica jest dobrą oka­zją do wspól­nego, rodzin­nego, uwaga! – rado­snego, prze­ży­wa­nia rocznicy.
Samo muzeum jest hoł­dem dla powstań­ców, ale zapo­mina cywi­lach, któ­rzy zgi­nęli „mimo woli”. Prze­ży­wa­nie rocz­nicy to wspo­mi­na­nie powstań­ców, lud­ność cywilna i jej ofiara są usu­wane na bok. Same obchody powoli zaczy­nają przy­po­mi­nać pik­nik – na razie jesz­cze bez grilla; insce­ni­za­cje, śpiewy, zabawy na barykadach.
Tak, trzeba uczyć, przy­po­mi­nać, ale poka­zu­jąc pełny kon­tekst. Nowo­cze­sny film cyfrowy, uka­zu­jący znisz­cze­nie War­szawy – widziane z per­spek­tywy lecą­cego samo­lotu – sam w sobie pozo­staje pusty, jeżeli nie zosta­nie uzu­peł­niony kon­tek­stem informacyjnym.
Nie roz­li­czy­li­śmy się z Powsta­nia War­szaw­skiego. Może już nie trzeba tego robić. W War­sza­wie żyje jesz­cze około dwóch tysięcy powstań­ców. Cza­sem w tra­gicz­nych warun­kach, samotni, zapo­mniani. Może zamiast cele­bry, zaj­mijmy się wła­śnie nimi.

Azrael Kubacki
Studio Opinii

1 komentarz:

  1. no normalnie macie kreta z nkwd. to wstyd ze taki tekst tutaj wisi. nie wspomniano tu o tym ze hitler oglosil przymusowa mobilizacje polakow do fortyfikowania warszawy a samo miasto mialo byc polem walki niemieckiej armi w odwrocie i napierajacej od kilku tygodni armii czerwonej. za kazdego niemca stu polakow . a obywatele podjeli decyzje do mobilizacji nie zglosil sie nikt.. sprawdze czy opublikowaliscie ten kom.

    OdpowiedzUsuń

Promocja

Promocja

REKLAMA