polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLONIA: Ambasada RP w Canberze odwolala przyjęcie, na którym przedstawiciele Polonii australijskiej mieli spotkać się z szefem polskiego MSZ Witoldem Waszczykowskim. Kancelaria Premiera Beaty Szydlo odwolala wizytę Waszczykowskiewgo w Australii. * * * POLSKA: W wieku 102 lat zmarła Danuta Szaflarska, była jedną z pierwszych powojennych gwiazd filmowych, nazywaną też "pierwszą amantką powojennej kinematografii". Wystapila w ponad 100 rolach filmowych i teatralnych. * * * AUSTRALIA: Minister ds. imigracji Australii, Peter Dutton komentuje warunki postawione przez prezydenta Donalda Trumpa. Przywódca USA zgodził się przyjąć "uchodźców" z obozów na Nauru i Manus, którzy usiłowali nielegalnie przedostać się do Australii. W zamian za to domaga się, aby Australia przyjęła "uchodźców" z Kostaryki. - Część z nich to chrześcijanie, którzy chcą uciec z regionu ogarniętego wojną gangów - mówil Dutton. * * * SWIAT: Sekretarz Prasowy Białego Domu podczas nieformalnego spotkania z mediami odmówił części dziennikarzy wstępu na salę m.in. przedstawicielom CNN, BBC, "New York Times", "LA Times", "New York Daily News", "Daily Mail" oraz "Politico". Wszystkie te media były wcześniej krytykowane przez Donalda Trumpa za stronniczość.
EVENTS INFO: Teatr Stary: "Klub cmentarny" - The Park Community Theatre, Angle Park, Adelajda - 18.03, godz. 17:00; 19.03, godz. 15:00; 8.04, godz. 17:00

piątek, 3 sierpnia 2012

Całopalenie

Im wię­cej wiemy o Powsta­niu, tym trud­niej  jest bro­nić decy­zji o jego wybuchu.

Kolejna rocz­nica Powsta­nia War­szaw­skiego. Już 68 lat minęło od czasu, kiedy sto­lica, zwana Pary­żem Pół­nocy, legła w gru­zach. Kolejna rocz­nica wspo­mi­na­nia pole­głego poko­le­nia pol­skiej inte­li­gen­cji, któ­rego tak bar­dzo zabra­kło przez następne 45 lat.
Im wię­cej lat mija od upal­nego lata 1944 roku, im wię­cej wiemy o kuli­sach pod­ję­cia decy­zji o roz­po­czę­ciu Powsta­nia, im wię­cej się czyta mate­ria­łów, świa­dectw, tym trud­niej bro­nić jest decy­zji o jego wybu­chu. Tym, któ­rzy to robią, pozo­stają już wła­ści­wie tylko argu­menty o hono­rze Pola­ków i o tym, że Powsta­nie i tak by wybu­chło, ponie­waż ciśnie­nie spo­łeczne, mło­dych AK-owców, było ogromne.
Na dru­giej szali jest śmierć 18 tysięcy samych powstań­ców, 150 tysięcy ofiar cywil­nych, roz­strze­la­nych i spa­lo­nych przez Niem­ców, co sta­no­wiło pra­wie 1/3 wszyst­kich wymor­do­wa­nych miesz­kań­ców War­szawy w trak­cie II wojny. I totalna destruk­cja mia­sta. Znisz­czono 85 proc. powierzchni mia­sta, w tym całą jego lewą stronę. Przede wszyst­kim jed­nak prze­trą­cono mia­stu jego inte­li­gencki kręgosłup.

Dziś w dys­ku­sjach coraz czę­ściej wysuwa się argu­menty za tym, że gdyby nie Powsta­nie War­szaw­skie, to Rosja­nie jesz­cze bar­dziej zdo­mi­no­wa­liby powo­jenną Pol­skę. Gdyby prze­żyło te 20 tys. pol­skich mło­dych inte­li­gen­tów, Pol­ska może sta­łaby się wcze­śniej demo­kra­cją. Winę usi­łuje się też zrzu­cić na alian­tów, któ­rzy nie pomo­gli, choć pol­skie dowódz­two na Zacho­dzie prze­strze­gało, że dzia­ła­nia wojsk koali­cji są już roz­pi­sane do końca wojny i nie ma w nich miej­sca na nie­uzgod­nione inicjatywy.
Rosjan winiono za to, że nie prze­kro­czyli linii Wisły i nie pomo­gli Pola­kom, ale Józef Sta­lin dosko­nale zda­wał sobie sprawę, że Powsta­nie War­szaw­skie jest poli­tycz­nie skie­ro­wane prze­ciwko niemu.
Żadne rachuby dowódz­twa Powsta­nia, mili­tarne, spo­łeczne i poli­tyczne, nie bro­nią się. Nie bro­niły się rów­nież w roku 1944. Gene­rał Wła­dy­sław Anders stwier­dził: „Sto­lica pomimo bez­przy­kład­nego w histo­rii boha­ter­stwa z góry ska­zana jest na zagładę. Wywo­ła­nie powsta­nia uwa­żamy za ciężką zbrod­nię i pytamy się, kto ponosi za to odpowiedzialność”.
Powsta­nie to naj­więk­sza tra­ge­dia pol­skich losów w całej histo­rii narodu. Jest ono zawi­nione głów­nie przez Pola­ków. Powsta­nie było nie­przy­go­to­wane, roz­pę­tane bez poro­zu­mie­nia z pol­skim rzą­dem emi­gra­cyj­nym i alian­tami, skie­ro­wane nie na zdo­by­cie wol­no­ści mia­sta, lecz prze­ciwko woj­skom Armii Czer­wo­nej, z czy­stych prze­sła­nek poli­tycz­nych. W lipcu 1944 roku gene­rał Leopold Oku­licki na nara­dzie Komendy Głów­nej AK oświad­czył: „W War­sza­wie mury będą się walić i krew poleje się stru­mie­niami, aż opi­nia świa­towa wymusi na rzą­dach trzech mocarstw zmianę decy­zji z Teheranu”.
Bez­po­śred­nim ini­cja­to­rem Powsta­nia War­szaw­skiego, pomimo tego, że woj­ska nie­miec­kie, żan­dar­me­ria i SS powró­ciło do War­szawy w dniach 27 i 28 lipca, był Antoni Chru­ściel ps. „Mon­ter”, który na wła­sną rękę zarzą­dził mobi­li­za­cję sił AK, de facto wymu­sza­jąc na Komen­dzie Głów­nej AK decy­zję o wybu­chu Powsta­nia. Decy­zja nie została pod­jęta na posta­wie real­nych prze­sła­nek, ale na pod­sta­wie kilku infor­ma­cji o zwia­dzie sowiec­kim na pra­wym brzegu Wisły.
Mon­ter” posta­wił KG AK przed fak­tem doko­na­nym – albo Powsta­nie wybuch­nie w struk­tu­rach AK, albo poza nimi… Nie jest dla mnie zro­zu­miałe i nigdy nie będzie, w żad­nych kate­go­riach, dla­czego jeżeli jesz­cze w poło­wie lipca 1944 roku dowódz­two Powsta­nia kate­go­rycz­nie stwier­dzało, że walka w War­sza­wie jest nie­moż­liwa, to już 21 lipca zapa­dła decy­zja o jego wybuchu.
Za klę­skę powsta­nia i śmierć setek tysięcy ludzi odpo­wie­dzial­ność spo­czywa na jego dowód­cach. Wia­domo było po tygo­dniu walk, że zarówno cele woj­skowe, jak i poli­tyczne nie zostały speł­nione. Powsta­nie powinno się zakoń­czyć już w poło­wie sierp­nia. Jego kon­ty­nu­acja do początku paź­dzier­nika obciąża sumie­nia takich ludzi, jak jego dowódcę, gen. Tade­usza „Bora” – Komo­row­skiego czy wspo­mnia­nego „Montera”.
Sły­sząc kilka lat temu, jak był on hono­ro­wany wyso­kim odzna­cze­niem przez Lecha Kaczyń­skiego, zasta­na­wia­łem się, w imię czego i dla jakich dzieje się to celów. Boha­te­rami byli ci, co pole­gli i ci, któ­rzy wal­czyli w sze­regu, a nie ich dowódcy. To dowódcy są odpo­wie­dzialni za śmierć tysięcy dzieci, za śmierć takich ludzi, jak Baczyń­ski, Gajcy, za prze­trą­ce­nie krę­go­słupa mia­sta i pol­skiej inteligencji.
Za śmierć war­sza­wian odpo­wia­dają Niemcy, za rzeź Woli, za eks­ter­mi­na­cję miesz­kań­ców mia­sta. Ale za stwo­rze­nie im ku temu warun­ków, za stwo­rze­nie moż­li­wo­ści wyda­nia przez Hitlera zbrod­ni­czego roz­kazu znisz­cze­nia mia­sta, dowódz­two AK nigdy nie odpo­wie­działo. I nikt się jak do tej pory z tym tema­tem osta­tecz­nie nie roz­li­czył. Tego nie zała­twi publi­cy­styka, to musi przy­brać formę roz­li­czeń histo­rycz­nych i naukowych.
Po roku 1989 pró­buje się na siłę roz­pa­try­wać Powsta­nie w kate­go­riach roman­ty­zmu, patrio­ty­zmu czy pol­skiej mito­lo­gii. Histo­ria Powsta­nia była zawsze mani­pu­lo­wana, zarówno za cza­sów PRL, jak obec­nie. Powsta­nie War­szaw­skie zostało wprzę­gnięte w tak zwaną „poli­tykę histo­ryczną”, doraźną walkę poli­tyczną. Usi­łuje się budo­wać nową mito­lo­gię pol­ską i two­rzyć nową toż­sa­mość narodową.
Jako przy­kład do naśla­do­wa­nia podaje się Szoah, który stał się pod­stawą świa­do­mo­ści współ­cze­snych Żydów. Nie bie­rze się jed­nak pod uwagę tego, że po Holo­kau­ście powstało pań­stwo żydow­skie, Izrael, nato­miast po Powsta­niu War­szaw­skim został tylko trupi odór zmar­łego mia­sta. A śmierć pol­skiej inte­li­gen­cji pozwo­liła na łatwiej­sze sko­mu­ni­zo­wa­nie Polski.
Patrząc na coroczne obchody rocz­nicy wybu­chu Powsta­nia, widzę, że przy­bie­rają one formę pop-Powstania. Szo­ku­jąca była dla mnie wypo­wiedź dyrek­tora Muzeum Powsta­nia War­szaw­skiego sprzed kilku lat, Jana Ołda­kow­skiego, że rocz­nica jest dobrą oka­zją do wspól­nego, rodzin­nego, uwaga! – rado­snego, prze­ży­wa­nia rocznicy.
Samo muzeum jest hoł­dem dla powstań­ców, ale zapo­mina cywi­lach, któ­rzy zgi­nęli „mimo woli”. Prze­ży­wa­nie rocz­nicy to wspo­mi­na­nie powstań­ców, lud­ność cywilna i jej ofiara są usu­wane na bok. Same obchody powoli zaczy­nają przy­po­mi­nać pik­nik – na razie jesz­cze bez grilla; insce­ni­za­cje, śpiewy, zabawy na barykadach.
Tak, trzeba uczyć, przy­po­mi­nać, ale poka­zu­jąc pełny kon­tekst. Nowo­cze­sny film cyfrowy, uka­zu­jący znisz­cze­nie War­szawy – widziane z per­spek­tywy lecą­cego samo­lotu – sam w sobie pozo­staje pusty, jeżeli nie zosta­nie uzu­peł­niony kon­tek­stem informacyjnym.
Nie roz­li­czy­li­śmy się z Powsta­nia War­szaw­skiego. Może już nie trzeba tego robić. W War­sza­wie żyje jesz­cze około dwóch tysięcy powstań­ców. Cza­sem w tra­gicz­nych warun­kach, samotni, zapo­mniani. Może zamiast cele­bry, zaj­mijmy się wła­śnie nimi.

Azrael Kubacki
Studio Opinii

1 komentarz:

  1. no normalnie macie kreta z nkwd. to wstyd ze taki tekst tutaj wisi. nie wspomniano tu o tym ze hitler oglosil przymusowa mobilizacje polakow do fortyfikowania warszawy a samo miasto mialo byc polem walki niemieckiej armi w odwrocie i napierajacej od kilku tygodni armii czerwonej. za kazdego niemca stu polakow . a obywatele podjeli decyzje do mobilizacji nie zglosil sie nikt.. sprawdze czy opublikowaliscie ten kom.

    OdpowiedzUsuń

Promocja

Promocja

REKLAMA