polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Wyzwaniem dla Polski jest ucieczka z pułapki średniego rozwoju. Pod tym względem pozycja Polski jest gorsza niż gospodarek rozwiniętych, tylko 5 proc. polskiego eksportu to hi-tech - powiedział premier Mateusz Morawiecki w Nowym Jorku. * * * AUSTRALIA: Szef rządu Scott Morrison zasugerował, że nowi migranci powinni trafiać do mniejszych stanów, takich jak np. Tasmania. Morrison otrzymał list od lidera opozycji, Willego Shortena, który wzywa go do zawarcia ponadpartyjnego porozumienia w celu uporania się z problemami rosnącej populacji Australii. W sierpniu sięgnęła ona 25 mln, o 33 lata szybciej, niż zakładano. * * * SWIAT: Donald Trump po raz pierwszy publicznie wyraził opinię, że saudyjski dziennikarz Chaszodżdżi prawdopodobnie został zabity. "Tak mi się wydaje i jest to bardzo smutne" - powiedział Trump. 2 października publikujący m.in. w "Washington Post" Chaszodżdżi wszedł do konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule, by załatwić formalności związane ze ślubem, po czym ślad po nim zaginął.
EVENTS INFO: Wystawa "KORZENIE" - Victorian Artists Society Art Gallery, 20.10, godz. 19:00 * * * Otwarcie wystawy pt. „Time For Heroes” - Parlament House, Perth, 9.11, godz. 11:00

wtorek, 8 listopada 2011

Rozłam w PiS-ie. To musiało się tak skończyć...

Ziobrzyści wyrzuceni z PiS
Logika Jaro­sława Kaczyń­skiego nie pozwo­liła mu ina­czej zakoń­czyć sprawy trzech euro­po­słów, Zbi­gniewa Zio­bry, Jacka Kur­skiego i Tade­usza Cymańskiego.
Ubie­ra­jąc swoją decy­zję w szta­faż demo­kra­tycz­nych pro­ce­dur, które ist­nieją tylko dla mediów, wyrzu­cił ich ze swo­jej par­tii. Bo prze­cież Prawo i Spra­wie­dli­wość nie jest par­tią demo­kra­tyczną, lecz, jak to traf­nie okre­ślił Marian Piłka, for­ma­cją poli­tyczną w stylu oene­row­skim, gdzie nie tylko wła­dzą, ale i wła­ści­cie­lem jest przy­wódca. PiS nie jest par­tią demo­kra­tyczną, tak jak nie jest demo­kratą Jaro­sław Kaczyń­ski, choć musi się pod­da­wać od czasu do czasu pro­ce­du­rom pań­stwa demo­kra­cji par­la­men­tar­nej. Ten nie­de­mo­kra­tyzm PiS jest zapi­sany w jej sta­tu­cie, gdzie jedyną wła­dzą stoją ponad prze­wod­ni­czą­cym par­tii jest jej kon­gres, z tym, że naj­więk­szy wpływ na kształ­to­wa­nie władz wszyst­kich szcze­bli par­tii, a co za tym idzie na wybór dele­ga­tów na walny jej zjazd ma… pre­zes par­tii. Kółeczko zamknięte, do czasu, kiedy Jaro­sław Kaczyń­ski nie odej­dzie z polityki.
Nie sądzę, aby Zbi­gniew Zio­bro i sto­jący za nim dzia­ła­cze poważ­nie myśleli o prze­bu­do­wie par­tii; jeżeli tak, to wyka­zali się poważną naiw­no­ścią. W tej for­ma­cji nie ma miej­sca na wewnętrzną dys­ku­sję, na zmianę pro­filu, na budowę oddolną pro­gramu i struk­tur. Wszystko to po pro­stu zależy od Jaro­sława Kaczyń­skiego. Podob­nie jest także w Plat­for­mie Oby­wa­tel­skiej, ale jej prze­wod­ni­czący swoją pozy­cję opiera na sile swo­ich zwy­cięstw. On dzieli, rzą­dzi, powo­łuje i odwo­łuje swo­ich współ­pra­cow­ni­ków po zwy­cię­stwach wybor­czych. Jest hege­mo­nem z racji suk­cesu, jeżeli ponie­sie porażkę – praw­do­po­dob­nie odej­dzie. Jaro­sław Kaczyń­ski zbu­do­wał swego czasu swoją pozy­cję rów­nież w opar­ciu o suk­ces i nośny pro­gram. Dziś ten pro­gram jest zwie­trzały, czas jest inny, a swoją prze­wagę z lat prze­szłych Kaczyń­ski obu­do­wał for­ma­li­zmem nie­de­mo­kra­tycz­nego statutu.
Kaczyń­ski wygrał – bun­tow­nicy ode­szli, par­tia pozo­stała homo­ge­niczna. I bez­wolna, pozba­wiona choćby śladu inte­lek­tu­al­nego fer­mentu, nie­zdolna do pozy­ska­nia nowego elek­to­ratu i wygry­wa­nia wybo­rów. Ale chyba już Jaro­sła­wowi Kaczyń­skiemu nie zależy na wygry­wa­niu wybo­rów, tak jak nie zależy mu na repre­zen­to­wa­niu inte­re­sów wybor­ców. Teraz jedy­nie cho­dzi już o zacho­wa­nie sta­tus quo, swo­jej pozy­cji w par­tii. Odpo­wie­dzial­ność za pań­stwo niech pono­szą inni. Wspiera go w tym grono odda­nych, bez­wol­nych i nie­ma­ją­cych żad­nych aspi­ra­cji dzia­ła­czy par­tyj­nych. Ci, któ­rzy mieli mniej­sze lub więk­sze ambi­cje zre­ali­zo­wa­nia jakie­goś pro­gramu, czy wdro­że­nia jakiejś idei, dawno tę for­ma­cję opu­ścili. O tym, jak daleko zaszła degren­go­lada, świad­czy jed­nak nie lista tych, któ­rzy ode­szli, ale tych, któ­rzy po bani­cji powró­cili. To Kazi­mierz Michał Ujaz­dow­ski, czy Jaro­sław Sel­lin, a przede wszyst­kim Ludwik Dorn. To Dorn okre­ślił oto­cze­nie Kaczyń­skiego mia­nem eunu­chów – godząc się na współ­pracę i de facto legi­ty­mi­zu­jąc PiS, sam się stał bez­wol­nym i zgnu­śnia­łym poli­ty­kie­rem, die­tow­cem sejmowym…
Jaro­sław Kaczyń­ski swo­imi poczy­na­niami budo­wał przez lata pozy­cję… Plat­formy Oby­wa­tel­skiej; gdyby na czele lewicy stał ktoś choć odro­binę mądrzej­szy od Grze­go­rza Napie­ral­skiego, zapewne i SLD mia­łaby dziś inne noto­wa­nia i liczbę man­da­tów w par­la­men­cie. Nie o roz­kład man­da­tów jed­nak cho­dzi i siłę par­tii poli­tycz­nych, ale o inte­resy wybor­ców. PO nie musi bar­dzo się sta­rać, wystar­czy, że w miarę dobrze admi­ni­struje pań­stwem, wybor­ców naga­nia im Jaro­sław Kaczyń­ski, roz­bi­cie pol­skiej pra­wicy (też jest to wina szefa PiS), no i nie­udol­ność lewicy.
Zasta­na­wia­jące jest jed­nak coś innego – jak moż­liwe jest to, że po sze­ściu kolej­nych poraż­kach Jaro­sław Kaczyń­ski dalej ucho­dzi za wizjo­nera, genial­nego stra­tega, pochy­la­ją­cego się nad dolą sza­rego czło­wieka. Jak można doko­ny­wać wie­lo­krot­nych wybo­rów for­ma­cji, która nie ma szans na speł­nie­nie naszych ocze­ki­wań, postu­la­tów? Teraz, z per­spek­tywy lat, widać, że podwójne zwy­cię­stwo wybor­cze w roku 2005 było wypad­kiem przy pracy Donalda Tuska, z któ­rego wycią­gnął wnio­ski – i skut­kiem nagonki na lewicę po afe­rze Rywina (czy po błę­dach Leszka Millera).
Jaro­sław Kaczyń­ski wygrał i dał wygraną swemu bratu Lechowi nie dla­tego, że przed­sta­wił nośny pro­gram spo­łeczny, lecz dla­tego, że zapo­wie­dział roz­li­cze­nie rzą­dów lewicy. Pro­gram tak zwa­nej IV RP oka­zał się po pro­stu hum­bu­giem. Teraz Kaczyń­ski mami naiw­nych wizją drogi węgier­skiej, Fide­szu i Vic­tora Orbana. Tylko że ten zbu­do­wał popar­cie na mło­dych i inte­gra­cji róż­nych nur­tów węgier­skiej pra­wicy, na ini­cja­ty­wach oddol­nych. PiS to par­tia sta­rych, prze­gra­nych i pra­wicę to wła­śnie Kaczyń­ski pozba­wił woli i znaczenia.
Rolę, jaką prze­wi­dy­wa­łem dla Zbi­gniewa Zio­bro kil­ka­na­ście dni temu, wypeł­nia on dosko­nale. Osła­bia i pro­wa­dzi do upadku Prawo i Spra­wie­dli­wość. Sam Zio­bro być może założy par­tię, zbu­duje klub par­la­men­tarny, ale będzie to rów­nież par­tia niszy, narodowo-katolicka, takie połą­cze­nie LPR z PiS. Zdol­no­ści inte­gra­cji pra­wicy Zbi­gniew Zio­bro ma jesz­cze mniej­sze niż Jaro­sław Kaczyń­ski – mniej­sze niż zero. I rów­nie małe ma szanse zdo­by­cia wybor­ców cen­tro­wych. Speł­nił swoją rolę (pospołu z … Janu­szem Pali­ko­tem), czyli roz­bił duopol par­tyjny, stwa­rza warunki do zmian na sce­nie poli­tycz­nej. Pra­wica jak była mar­gi­ne­sem, tak zosta­nie. Czas w Pol­sce, dzięki zmia­nom kul­tu­ro­wym, a także opor­tu­ni­zmowi pol­skiego Kościoła kato­lic­kiego, na cen­tro­le­wicę. I taka będzie w Pol­sce długo rzą­dzić. Jej twa­rzą dziś jest… Donald Tusk. On to wie­dział już wtedy, kiedy inni nie roz­pa­try­wali nawet takiego scenariusza.

Azrael Kubacki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja