polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: Pochód Marszu Równości, który odbył się wczoraj w Lublinie, przeszedł przez centrum miasta otoczony kordonem policji. Przed policjantami szli przeciwnicy marszu, którzy usiłowali blokować pochód. W stronę uczestników parady poleciały m.in. kamienie i petardy. Policja użyła gazu oraz armatki wodnej. W Marszu Równości udział brało ok 1,5 tys. osób. Jego uczestnicy skandowali: "Lublin miastem akceptacji!", "Lublin wolny od faszystów!". * * * AUSTRALIA: Szef rządu Scott Morrison zasugerował, że nowi migranci powinni trafiać do mniejszych stanów, takich jak np. Tasmania. Morrison otrzymał list od lidera opozycji, Willego Shortena, który wzywa go do zawarcia ponadpartyjnego porozumienia w celu uporania się z problemami rosnącej populacji Australii. W sierpniu sięgnęła ona 25 mln, o 33 lata szybciej, niż zakładano. * * * SWIAT: Ulicami stolicy Ukrainy, Kijowa, przeszedł w niedzielę doroczny marsz neobanderowców wychwalających chwały Ukraińską Powstańczą Armię (UPA). Według mediów w marszu uczestniczyło ok. 10 tys. osób. Zorganizowała go nacjonalistyczna partia Swoboda.
EVENTS INFO: Wystawa "KORZENIE" - Victorian Artists Society Art Gallery, 20.10, godz. 19:00 * * * Otwarcie wystawy pt. „Time For Heroes” - Parlament House, Perth, 9.11, godz. 11:00

wtorek, 25 października 2011

Śmierć XXI wieku czyli demokracja od tyłu

Po ope­ret­ko­wym, ale rów­no­cze­śnie krwa­wym Muam­ma­rze Kad­da­fim nikt nie płacze.
Od momentu, kiedy pań­stwa Zachodu posta­no­wiły upo­rząd­ko­wać na nowo rela­cje z Pół­nocną Afryką, czyli także dostęp do źródeł surow­ców, los Muam­mara Kad­da­fiego był prze­są­dzony. Od dnia, kiedy NATO i Ame­ry­ka­nie posta­no­wili prze­te­sto­wać nowy sys­tem roz­po­zna­nia i dowo­dze­nia w powie­trzu śred­niego szcze­bla – los przy­wódcy Libii był przy­pie­czę­to­wany. Od kiedy „wypró­bo­wani” przy­ja­ciele, Nico­las Sar­kozy i Silvio Ber­lu­sconi odwró­cili się od niego – wia­domo było, że śmierć jego jest nie­unik­niona. A los satra­pów we wła­snej ojczyź­nie czę­sto jest podobny, że przy­wo­łam tylko Sad­dama Hus­se­ina i Nico­lae Ceausescu.
Tak, po ope­ret­ko­wym, ale rów­no­cze­śnie krwa­wym Kad­da­fim nikt nie pła­cze. Ani jego naród, ani dawni i nowi sprzy­mie­rzeńcy. Warto jedna pamię­tać, że przy­wódca Libij­skiej Arab­skiej Dża­ma­hirji był swego czasu przy­ja­cie­lem Związku Radziec­kiego i państw (także arab­skich) z nim powią­za­nych. Potem stał się wro­giem Zachodu, pierw­szym ter­ro­ry­stą świata. Kiedy jed­nak oka­zało się, że ist­nieje inny ter­ro­ryzm, Al Kaida, Kad­dafi stał się znów przy­ja­cie­lem. Tym bar­dziej, że zasob­nym w ropę. Puł­kow­nik przez ponad 40 lat swo­ich rzą­dów kłó­cił się i godził ze wszyst­kimi na około, aspi­ro­wał do przy­wódz­twa arab­skiego, był ścigany ame­ry­kań­skimi bom­bami, a następ­nie witany z hono­rami. Wewnątrz kraju rzą­dził żela­zną ręką, trzy­ma­jącą wie­lo­ple­mienne pań­stwo w cało­ści, pie­niędzmi i przy­wi­le­jami z ropy, a korup­cja była ogra­ni­czona do jego klanu. To on i jego rodzina byli wła­dzą, bene­fi­cjen­tami i insty­tu­cjami państwa.
Tylko naiwni mogą sądzić, że Kad­da­fiego oba­lił lud libij­ski. Doko­nali tego jego byli współ­pra­cow­nicy, któ­rzy w odpo­wied­nim momen­cie poczuli wiatr wio­sen­nej rewo­lu­cji tune­zyj­skiej i idący za nią pło­mień w Egip­cie, Syrii, Jeme­nie. Tune­zja prze­pro­wa­dza pierw­sze wolne wybory, które będą mier­ni­kiem tego, czy stan­dardy demo­kra­tyczne, te zachod­nie, zostaną zaszcze­pione w pierw­szym kraju arab­skim. Czy rząd zosta­nie powo­łany, czy będzie realna opo­zy­cja, czy będą wolne media i czy za jakiś czas znów jakiś major lub puł­kow­nik nie posta­nowi prze­rwać cha­osu i korup­cji. Ale Tune­zja to pań­stwo dość jed­no­lite, do tego mające doświad­cze­nia i wspar­cie Fran­cji. Libia, pań­stwo wielu ple­mion i kla­nów, zamiesz­kałe przez Ara­bów i Ber­be­rów, może nie prze­trwać do wybo­rów, zapo­wia­da­nych przez wła­dze tym­cza­sowe za 8 miesięcy.
Zabój­stwo Kad­da­fiego to kla­syczna śmierć XXI wieku. Przed kamerą tele­fonu komór­ko­wego, bez sądu, z wyją­cym uzbro­jo­nym tłu­mem. Bez sądu, bez osą­dze­nia win. Mogłoby się oka­zać prze­cież, że nie uda się Kad­da­fiego zakne­blo­wać, a miałby on chyba dużo wię­cej do powie­dze­nia przed try­bu­na­łem, niż Sad­dam. Będą pro­te­sty, ale szybko o nich zapo­mnimy, a na twa­rzach zachod­nich przy­wód­ców zago­ści błogi spo­kój. A miej­sce Kad­da­fiego zaj­mie inny przy­wódca, o któ­rym za kilka lat w zaci­szu gabi­ne­tów Bruk­seli, Rzymu, Waszyng­tonu będzie się spo­koj­nie mówiło, że „może to i sukin­syn, ale nasz ”. Tylko na uli­cach Ben­ghazi i Try­po­lisu wszystko pozo­sta­nie po staremu.

Azrael Kubacki

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Promocja

Promocja

Promocja