polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: - Mamy do czynienia z największą w dziejach polskiego leśnictwa klęską spowodowaną wiatrami o znamionach huraganu - powiedział dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. Dodał, że na terenach dotkniętych nawałnicami pokotem leży ok. 8,2 mln m sześc. drewna. W wyniku nawałnic zginęlo 6 osób. * * * AUSTRALIA: Rząd w Canberze chce rozpisać korespondencyjne badanie opinii publicznej na temat homomałżeństw. Naród australijski miałby się wypowiedzieć, czy chce legalizacji takich związków. Pisemny plebiscyt to zamiennik referendum, które zostało zablokowane przez opozycję. * * * SWIAT: Do zamachu z wykorzystaniem furgonetki doszło na La Rambla w pobliżu placu Katalońskiego w Barcelonie. W ataku zginęło 14 osób, a ponad 100 jest rannych. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.
EVENTS INFO: Otwarcie wystawy Vitka Skoniecznego: "Portrety i kompozycje według Modiglianiego i Picassa" - Konsulat RP w Sydney, 8.09, godz. 18:30

piątek, 25 lutego 2011

Harcerska wyprawa: Z Góry Kościuszki do Melbourne



Bumerang Polski patronuje medialnie podróży Harcerskiej Grupy Wyprawowej z Głowna.  Oto pełna relacja z ostatnich kilku dni  drugiej uczestniczki harcerskiej wyprawy po Australii, phm. Kasi Krawczyk:

W poniedziałek z samego rana, tj. 21.02.2011 Harcerska Grupa Wyprawowa z Głowna pozostawiając stolicę Australii- Canberrę- wyruszyła w stronę Jindabyne, miejscowości leżącej w Parku Nardodowym Góry Kościuszki aby zdobyć  6 już szczyt z projektu „Korona Ziemi na 100-lecie ZHP”. Góra  Kościuszki jest najwyższą górą kraju Aborygenów,mierzy 2228 m.n.p.m. znajduje się w Górach Śnieżnych. Góra swoją nazwę zawdzięcza polskiemu odkrywcy  (w 1840r)- Pawłowi Edmundwi Strzeleckiemu , widząc ją skojarzył z Kopcem Kościuszki w Krakowie. Zdobywanie góry rozpoczęli w Charlotte Pass, skąd trasą Main Range Track wyruszyli w 20 kilometrowy trekking . Nazwa Charlotte Pass zawdczięcza swoją nazwę pierwszej kobiecie, która zdobyła szczyt. „Po pierwszym kilometrze czekała na nas przeszkoda- musieliśmy przeprawić się przez bardzo zimną i rwącą rzekę- mówi druhna Kasia Krawczyk. Kamienie były śliskie, do tego plecaki, które bardzo utrudniały nam przeprawę.”

Po 6 godzinach wędrówki szlakiem Strzeleckiego, który prowadził po grzbietach okolicznych wzniesień dotarliśmy na szczyt. Dokoła całej trasy rozpościerał się przepiekny widok na jeziora- zwane potocznie doliną polskich Pięciu Stawów. Na szczyt dotarliśmy około godziny 18:30. Było bardzo wietrznie, ale słoneczko trochę nas ogrzewało. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia z flagą Polski oraz harcerską lilijką z napisem Głowno. Na szczycie zostawiliśmy pamiątkowy kamień otrzymany od ks. hm. Stefana Wysockiego- kapelana Szarych Szeregów, przekazany nam przez Proboszcza ks. Stanisława Banacha. Jeszcze ostatnie pamiątkowe zdjęcia na tle panoramy Gór Śnieżnych i droga powrotna trasą Summit Walk (9 km). Powoli zaczynało już zmierzchać, więc przyspieszyliśmy kroku.

W połowie drogi powrotnej na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy, a eukaliptusy w świetle księżyca przyprawiały o dreszcze. Do naszego wynajętego campera- pełniącego zarówno funkcję samochodu, jak i mieszkania- dotarliśmy około godziny 22. Byliśmy bardzo zmęczenie ale szczęśliwi ze zdobycia kolejnego szczytu, będącego głównym celem naszej wyprawy na najmniejszy kontynent. Musząc opuścić Park Narodowy Góry Kościuszki wyruszyliśmy w poszukiwaniu dogodnego miejsca na nocleg. Droga wyjazdowa z parku prowadziła przez góry .Góra dół i setki zakrętów.Wykutą droga w mierzącej kilkanaście metrów wysokości skale podróżowaliśmy kilka godzin.  Podróż przez góry była niesamowitą przygodą. Serpentyny z wiekimi spadkami, do tego zerkajace na nas co kawałek świecące oczy kangurów, łombatów czy strusi, które coraz częściej wyskakiwały na drogę. Nocleg po bardzo męczącym dniu wypadł nam na parkingu przy drodze. Była to doskanała okazja do sprawdzenia ekwipunku zamieszczonego w naszym aucie, którym mamy zamiar przejechać ponad 13 tysięcy kilometrów.
Wtorek przywitał nas cieplym słoneczkiem. Rozpoczęliśmy przygotowanie sniadania w warunkach typowo turstycznych: palnik, krzesełeczka, naczynia plastikowe. Po pierwszej próbie ugotowania wody okazało się, że nasz palnik, który jest na wyposażeniu auta nie jest do końca sprawny. Udaliśmy się więc do pobliskiego sklepu z prośba o pomoc, gdzie przemili australijczycy zafundowali nam jogurty i ciasto bananowe/pycha/. Cała sytuacja zakończyla się naprawą palnika i pysznym śniadaniem w australijskim kilmacie. Ruszyliśmy dalej w naszą podróż obierając kierunek na Melbourne.Centrum tego stanu zalane wodą okolicznych rzek.Góry wokół a w dole olbrzymie pola zalane wodą .


Melbourne jest stolicą stanu Wiktoria, drugim co do wielkości miastem w Australii. Miasto to zamieszkuje blisko 4 miliony mieszkańców. Jest to najbardziej europejskie miejsce na całym kontynencie. W Melborne mieszka barwna mozaika etniczna, zdominowana przez Greków, Włochów i Azjatów. Jest to miasto, które tętni kawiarnianym życiem i oferuje zarówno turystom jak i jego mieszkańcom wiele imprez artystycznych. Po mieście kursują stylowe tramwaje, które dodają mu uroku. Ważną rolę w mieście odgrywa sport. Melbourne jest siedzibą dziwięciu pierwszoligowych zespołów futbolu australijskiego, miejscem rozgrywania otwartych tenisowych mistrzostw Australii. W mieście znajduje się również tor Formuły 1.
Dotarliśmy późnym wieczorem. Przed zielonym domkiem wśród kwiatów i cytryn czekala na nas jedna z instruktorek ZHP poza granicami kraju- Asia. Asia ma 21 lat jest warszawianką , która od 2004 roku mieszka z rodzicami i dwiema siostrami w Australii. Studiuje w Melbourne kulturoznawstwo i historię sztuki. Jest drużynową harcerek w dzielnicy Frankston. Bardzo miła, wesoła dziewczyna, która ugościla nas w swoim domu na dwie noce.  Wspólnej kolacja i rozmowa do godzin nocnych .
Poranek w Melbourne był chłodny- około 17 stopni, a niebo było zachmurzone. Obawialiśmy się opadów deszczu, gdyż od kilku dni padało w tym rejonie, więc zabraliśmy ze sobą kurtki przeciwdeszczowe. W Australii właśnie skończyły się letnie wakacje. Australijczycy mówią, że w tym lato nie było ciepłe i często padało. Popołudniu pogoda się poprawiła i zza szarych chmur wyszło słońce wspaniale oświetlając szklane budynki. Razem z Asią udaliśmy się z samego rana pociągiem do City- CBD- dzielncy biznesu. Dzielnica ta to połączenie futurystycznych wieżowców i paskowcowych fasad doby wiktoriańskiej.  Nasza koleżanka niestety musiała iść do pracy, a my ruszyliśmy pośród oszklonych wieżowców na zwiedzanie. Spacerując główną ulicą miasta- Swanston Street- dotarliśm do stacji kolejowej przy Flinders Street. Efektowny gmach dworca wybudowany został z miodowego piaskowca w 1907 roku. Następnie w informacji turystycznej na Federation Square otrzymaliśmy mapkę centrum z zaznaczonymi najważniejszymi miejscami, które przebywając w mieście należy odwiedzić. My naszą trasę rozpoczeliśmy od anglikańskiej Katedry św. Pawła, będącej arcydziełem neogotyku ukonczonym w 1892r. Podrużując  specjalnym turystycznym autobusem okrążającym centrum miasta zwiedziliśmy najpiękniejsze atrakcje turystyczne, w tym m.in. oddany do użytku w latach 70 XIX w. bazar królowej Wiktorii, kasyno „Crown”, rezydencję gubernatora oraz mauzoleum Poległych wybudowany w 1934 roku dla uczczenia ofiar I Wojny Światowej. Obiekt muzoleum skonstruowano tak, aby promienie słoneczne wpadały do środka  11 listopada o godzinie 11:00- w porze podpisania w 1918 roku zawieszenia broni.

Dalszy spacer poprowadził nas do Muzuem Melbourne, gdzie spotkaliśmy p. Ellę- Polkę z Legnicy, mieskzającą w Asutralii od 12 lat. Pani Ella pracuje w muzeum i poznała nas jedynie dzieki czerwonym koszulkom z białymi orłami. Oprowadzając nas po muzeum pani Ella wskazywała miejsca i rzeczy niewidoczne dla zwykłego turysty. Dzięki jej pomocy mogliśmy z bliska przyjrzeć się życiu australijskich ptaków, o których w swojej książce „Tomek w krainie kangurów” pisał Alfred Szklarski. Ptaki te budują altany czy ogródki z kawałeczków patyków, ściągając do swojego „domostwa” różne kolorowe rzeczy, np. niebieskie kapsle od butelek czy kolorowe papierki. Na zakończenie spotkania pani Ella zaprosiła nas do muzealnej kawiarni na pyszną kawę i muffinki.  Ogromne muzuem otwarto w 2000 roku. Zamieszczone są w nim liczne galerie i wystawy, m.in. Centrum Aborygenów Bunjilaka, Galeria Australijska opowidająca o dziejach stanu Wiktoria i Melbourne oraz Muzeum Dziecięce z interaktywnymi ekspozycjami multimedialnymi. Muzeum to rozmieszczone jest na 6 poziomach i obejmuje również arboretum ze 120 gatunkami roślin.

Przyszedł czas na długo oczekiwany moment- wejście na najwyższy budynek w Melbourne- Eureka Tower (297 metrów), który ma 91 pięter i jeden podziemny poziom. Budowę wieżowca rozpoczęto w 2001 r., a ukończono 1 czerwca 2006 r. Na ostatnim piętrze Eureki znajduje się taras widokowy. Jest to drugi co do wielkości budynek na półkuli południowej oraz drugi najwyższy wieżowiec mieszkalny na świecie. Eureka posiada 560 apartamentów i co ciekawe, wszystkie mają otwierane okna. Zjazd windą na ziemie trwał 40 sekund!  Widok z wieży zapierający dech w piersiach rozpościerał się na całe miasto- od Cieśniny Bassa, aż po krańce miasta.  

Spotkanie z instruktorkami ZHP. Od lewej: druhna
Marta, hm. Albert Waśkiewicz, dh. Kasia, hm. Iwona Waśkiewicz, dh. Asia,
phm. Katarzyna Krawczyk, pwd. Krzysztof Safjanowski
Po całym dniu spędzonym w centrum tego pięknego miasta udaliśmy się na spotkanie z instruktorkami ZHP.jedna z instruktorek Kasia zabrała nas do swego  apartamentowca z 3 kondygnacjami i wielkim tarasem na 16 pietrze dachu .Cóz to był za widok obok drapacze chmur, Melbeurne Muzem i My pijący zimne napoje –marzenie jak z filmu.kiedy zapalały się kolejne światła w city wielkość miasta stawała się niekończąca.Na wspólnej kawie wymieniliśmy się naszymi doświadczeniami harcerskimi oraz przedstawiliśmy zebranym harcerkom nasze dotychczasowe osiągnięcia. Wieczór spędzony wraz z młodymi Polkami mieszkającymi tak daleko od kraju rodzinnego, doskonale mówiącymi po polsku i w tak wspaniały sposób goszczącymi nas po raz kolejny był dla nas wspaniałym przeżyciem.
phm. Katarzyna Krawczyk

1 komentarz:

  1. Swietna wyprawa!
    Jednak proszę nie popadać w euforię i proszę nie przekręcać faktów historycznych.
    Tekst "Po 6 godzinach wędrówki szlakiem Strzeleckiego..." nie jest adekwantny do szlaku jakim sobie spacerowaliście...
    Strzelecki zdobywał Górę z drugiej strony od strony Geehi a w terenach Charlotte Pass nigdy nawet nie był...
    Pozdrawiam i zapraszam do oglądnięcia prawdziwej trasy Strzeleckiego:
    http://www.youtube.com/watch?v=_iUb_4jCYvE

    OdpowiedzUsuń

Promocja

Promocja