polish internet magazine in australia

Sponsors

NEWS: POLSKA: - Mamy do czynienia z największą w dziejach polskiego leśnictwa klęską spowodowaną wiatrami o znamionach huraganu - powiedział dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. Dodał, że na terenach dotkniętych nawałnicami pokotem leży ok. 8,2 mln m sześc. drewna. W wyniku nawałnic zginęlo 6 osób. * * * AUSTRALIA: Rząd w Canberze chce rozpisać korespondencyjne badanie opinii publicznej na temat homomałżeństw. Naród australijski miałby się wypowiedzieć, czy chce legalizacji takich związków. Pisemny plebiscyt to zamiennik referendum, które zostało zablokowane przez opozycję. * * * SWIAT: Do zamachu z wykorzystaniem furgonetki doszło na La Rambla w pobliżu placu Katalońskiego w Barcelonie. W ataku zginęło 14 osób, a ponad 100 jest rannych. Do zamachu przyznało się tzw. Państwo Islamskie.
EVENTS INFO: Otwarcie wystawy Vitka Skoniecznego: "Portrety i kompozycje według Modiglianiego i Picassa" - Konsulat RP w Sydney, 8.09, godz. 18:30

niedziela, 31 października 2010

Polish Christmas Festival 2010 wkrótce.

Za 5 tygodni odbędzie się największy polski festiwal w Australii: Polish Christmas Festival 2010. Reaktywowany w zeszłym roku po dwóch latach przerwy cieszy się  niezmienną popularnością wśród zamieszkałych w Sydney Polaków i wzbudza coraz większe zainteresowanie  Australijczyków. W Australii mieszka ponad 120 różnych narodowości z całego świata. Większe grupy dobrze zorganizowanych emigrantów jak Włosi,Grecy, Niemcy,Irlandczycy, Chińczycy, Wietnamczycy, Latynosi, Hindusi i również Polacy przygotowują etniczne festiwale otwarte dla wszystkich. Swiat można zwiedzic wędrując tu niemal co tydzień od festiwalu do festiwalu poznajac specyfikę kultur świata zaszczepionych  w australijską ziemię.



Video promocyjne Polish Christmas Festival 2010

sobota, 30 października 2010

Ostatni tydzień australijskiej wyprawy polskich motocyklistów

Choć pogoda nie rozpieszczała ich w drodze do Sydney, przed powrotem do Polski, uczestnicy ORLEN Australia Tour w pełni wykorzystali ostatni tydzień swojej motocyklowej wyprawy.

Na trasie do stolicy, do Przemka Salety, Adama Badziaka i Jarka Steca dołączył Jacek Czachor. Choć Australia przywitała zawodnika ORLEN Teamu pięknymi, motocyklowymi szlakami i idealną pogodą, po opuszczeniu Bombali sytuacja nieco się zmieniła.

Miniony weekend podróżnicy rozpoczęli od wizyty w urokliwej, nadbrzeżnej miejscowości Eden, gdzie mogli nie tylko z bliska podziwiać wieloryby, ale także poznać miejscowego szeryfa, którego żona jest... Polką!

„Podczas rejsu bez skutku czekaliśmy na wieloryby przez blisko półtorej godziny – relacjonował Jacek Czachor – Zacząłem już nawet czuć lekkie rozczarowanie, ale wtedy pojawił się prawdziwy artysta gigant. Wykonywał przeróżne ewolucje: pływał na grzbiecie, uderzał płetwą o wodę i cały czas się wygłupiał. Zrobił na nas ogromne wrażenie”.

„Dzień później spotkaliśmy się z Marzeną i Jamesem, który jest szefem lokalnej policji morskiej – dodawał Saleta - Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o życiu w Australii i przepisach poprawiających bezpieczeństwo motocyklistów, a następnie z wiejskiego domku udaliśmy się do lokalnego Domu Kultury. Nasz operator zachwycił tam wszystkich grając na gitarze, fortepianie i śpiewając piosenki Czesława Niemena”.

„Poznaliśmy też byłych zawodników motocyklowych i okazało się, że w Europie startowaliśmy nawet w tych samych wyścigach – ekscytował się Badziak – Zaprosili nas na zawody Supercross, ale niestety, ulewny deszcz uniemożliwiłby nam dotarcie na miejsce na czas, więc przemoknięci zawróciliśmy i udaliśmy się do Sydney”.

Pokonanie ostatnich czterystu kilometrów wyprawy i droga do Sydney zajęły przyjaciołom aż dwa dni, a wszystko to z powodu kapryśnej aury i opadów rzęsistego deszczu. Ostatni tydzień swojej australijskiej przygody podróżnicy rozpoczęli jednak już w stolicy, a ich grafik pękał w szwach. „Byłem bardzo ciekawy jak wygląda dzisiaj miasto, które ostatni raz odwiedziłem aż 19 lat temu” – opisywał Jacek Czachor.

Po poniedziałkowym odpoczynku i regeneracji sił, we wtorek Przemek z Adamem udali się do oddalonego o 70 kilometrów od Sydney, nadmorskiego miasta Wollongong, gdzie z wysokości czterech tysięcy metrów skoczyli ze spadochronem. „To był mój pierwszy, ale teraz już wiem, że nie ostatni skok” – cieszył się Saleta, zaś Badziak wyjaśniał „Długo czekaliśmy na pozwolenie na osiągnięcie pełnej wysokości, dlatego ten lot był świetny nie tylko z powodu samego skoku, ale także okazał się idealną wycieczką krajoznawczą”.

Kolejnym punktem wyprawy był park narodowy Royal National Park oraz legendarna plaża Maroubra, uważana za Mekkę australijskich surferów i bazę kontrowersyjnej grupy Bra Boys. „Byłem zdziwiony, ponieważ myślałem, że jako tak kultowa, ta plaża będzie bardzo duża. Okazała się jednak malutka, ale za to bardzo klimatyczna” – podsumował Adam.

Na zakończenie wyprawy przyjaciele odwiedzili jeszcze Park Narodowy Gór Błękitnych, spotkali się z członkami największego w Sydney klubu motocyklowego, a także zafundowali sobie ostatnią australijską dawkę adrenaliny, nurkując z rekinami.

Po drodze nie brakowało oczywiście samej jazdy. „Nie było łatwo, także z uwagi na szutrowe odcinki, którymi urozmaiciliśmy sobie ostatnie dni wyprawy, ale chodziło właśnie o to, aby świetnie się bawić – kończył Jacek Czachor – Droga zapierała dech w piersiach. Czuliśmy się jak w filmie, ale same trasy także były wspaniałe i wymagające”.

W piątek, po przejechaniu ponad siedmiu tysięcy kilometrów, podróżnicy musieli w końcu odstawić swoje motocykle i przygotować się do powrotu do chłodnej Polski. Choć wracają do domu, to jednak australijska wyprawa ich życia wcale się jeszcze nie kończy. Chociażby za sprawą specjalnego filmu w odcinkach, którego szczegóły ujawnione zostaną już wkrótce.

Michał Fiałkowski
Zdjęcia Orlen Australia Tour

czwartek, 28 października 2010

Wielka wyprawa Gienieczki. 5 dzień.

Marcin Gienieczko opowiada o przygodach podczas piątego dnia jazdy na rowerze w temperturze 37 st.C z Darwin w kierunku miasteczka Katherine.

środa, 27 października 2010

Dlaczego Kościól jest przeciwny in vitro?

W Polsce trwa debata w parlamencie nad regulacjami prawnymi dotyczacymi techniki sztucznego zaplodnienia tzw. metody in vitro. Prawopodobnie duże, jeśli nie zasadnicze znaczenie nad podjęciem decyzji przez posłow będzie mialo stanowisko Kościoła katolickiego. Niektórzy politycy, szczególnie po wypowiedzi sprzed tygodnia biskupa Henryka Hosera (n.b. z zawodu lekarza zajmującego się sprawami bioetycznymi w Episkopacie Polski) o wykluczaniu z Kościoła za poparcie in vitro, mogą obawiac się ekskomuniki.
Tymczasem prezydent  Bronisław Komorowski powiedział ,że nie boi się ekskomuniki ze strony Kościoła za ustawę o in vitro. Jak zaznaczył, w żadnym cywilizowanym kraju europejskim nie zdarzyło się, aby w XXI wieku strefę polityczną dotknęła ekskomunika.

W ocenie Komorowskiego , ustawa dotycząca in vitro po pierwsze powinna zakładać, że to obywatel w swoim sumieniu decyduje, czy chce, czy nie chce stosować tę metodę. - To jest kwestia odpowiedzialności każdego z nas, we własnym sumieniu i we własnym sercu - podkreślił prezydent.

Dlaczego jednak Kosciól jest tak stanowczo przeciwny metodzie in vitro?

Kościół stoi na stanowisku  że rozwój nauk medycznych jest faktem pozytywnym i „zasługuje na poparcie, kiedy służy przezwyciężeniu lub wyeliminowaniu patologii i przyczynia się do przywrócenia normalnego przebiegu procesów rozrodczych”. Zasługuje natomiast na negatywną ocenę „kiedy zakłada niszczenie istot ludzkich bądź posługuje się środkami, które naruszają godność osoby lub są stosowane w celach sprzecznych z integralnym dobrem człowieka”.

Dlatego właśnie negatywnie oceniane jest zapłodnienie pozaustrojowe, gdyż dochodzi wówczas do poczęcia dziecka w oderwaniu od intymnej relacji małżeńskiej, jak również prowadzi to do niszczenia życia człowieka w fazie embrionalnej.
Kościół broni w  specjalnej Instrukcji Kongregacji Nauki Wiary „Dignitas personae”, dotyczącej problemów bioetycznych poglądu, że przekazywanie życia ludzkiego winno dokonywać się wyłącznie w naturalnej rodzinie. Przypomina, że „początek życia człowieka ma swój kontekst w małżeństwie i rodzinie, w której zostaje ono poczęte przez akt wyrażający wzajemną miłość mężczyzny i kobiety”. Tłumaczy, że ten porządek - zgodny z prawem naturalnym – winien być bezwzględnie zachowany.

Autorzy Instrukcji przypominają, że Kościół rozumie cierpienia małżonków dotkniętych problemem bezpłodności. „Jednakże – dodają – pragnienie dziecka nie może usprawiedliwiać jego, podobnie jak niechęć wobec dziecka poczętego nie może usprawiedliwiać porzucenia go lub zniszczenia”.

Wiecej o stanowisku Kościoła: KAI 

wtorek, 26 października 2010

Energy drink jak piwo z beczki

Sprzedaż napojów energetycznych w pubach w Nowej Południowej Walii  stoi pod znakiem zapytania. Energy drinki w połączeniu z alkoholem mają tworzyć niebezpieczną mieszankę, która wywiera silny wpływ na ludzkie zachowanie - sprzyja agresji i wywołuje napady na tle seksualnym.
W Nowej Południowej Walii dużą popularnością cieszy się napój Mother. W tutejszych pubach, specyfik nalewany jest z beczki, podobnie jak piwo. Wedle opinii przedstawicieli NSW Department of Health rozprowadzanie napoju tą metodą jest wysoce nieodpowiedzialne.

Więcej: Wirtualna Polska

Z Jackiem Czachorem na Górę Kościuszki

Orlen Australia Tour
Przed ostatnim etapem ORLEN Australia Tour do Przemka Salety, Adama Badziaka i Jarka Steca dołączył Jacek Czachor. W drodze do Sydney uczestnik rajdu Dakar od pierwszego dnia miał pełne ręce roboty.Po emocjach związanych z weekendową wizytą na torze motocyklowych mistrzostw świata MotoGP, uczestnicy ORLEN Australia Tour rozpoczęli trzeci tydzień swojej wyprawy od krótkiego przystanku w Melbourne. Tutaj do podróżników dołączył Jacek Czachor. Przyjaciele niemal natychmiast mogli wykorzystać bogate doświadczenie legendy pustynnego rajdu Dakar.

„Jacek przejrzał i naprawił nasze motocykle, mocując też z powrotem przednie szyby w Super Tenere Jarka i mojej – relacjonował Saleta. – Zrobił to oczywiście sposobem znanym z rajdowych bezdroży, czyli za pomocą taśmy klejącej i tego, co akurat miał pod ręką”.

Po wymianie tylnych opon, odebraniu motocykla dla Jacka – Yamahy XT660Z Tenere - i przypadkowym spotkaniu z parą Polaków, która również wyruszała na wyprawę motocyklową po Australii, przyjaciele opuścili Melbourne.

„Pierwszy dzień w Australii zrobił na mnie ogromne wrażenie – cieszył się bohater Dakaru. – Szybko przyzwyczaiłem się do jazdy lewą stroną drogi, choć ronda sprawiają mi mały problem, ponieważ trzeba oglądać się w prawo, a nie w lewo. Na motocyklu nie jest jeszcze tak źle, ale jadący samochodem Europejczycy z początku przed każdym manewrem włączają... wycieraczki!”.

Zawodnikowi Orlen Team w oczy rzuciło się coś jeszcze. „Przepisów drogowych przestrzega się tutaj bardzo rygorystycznie i nikt nie wyłamuje się nawet minimalnie na ograniczeniach prędkości – dodał. – I to nie tylko z powodu wysokich kar. Australijczycy po prostu tak jeżdżą”.

Od Sydney motocyklistów dzieli tysiąc kilometrów. Ze względu na odwołany rejs na Tasmanie podróżnicy mogą przeznaczyć więcej czasu na inne atrakcje. Pierwsza z nich już za nimi. Była nią wizyta u stóp najwyższego szczytu Australii, Góry Kościuszki, poprzedzona przejazdem legendarnymi drogami Great Alpine Road oraz Alpine Highway i przez parki narodowe Wilsons Promontory, Kościuszko i Alpine National Park.

Na urokliwych, krętych szlakach, prowadzących zarówno drogami asfaltowymi, jak i szutrem, trójka przyjaciół nie miała wiele czasu na podziwianie widoków. „Jacek przez cały czas instruował nas, jak balansować ciałem na motocyklu i operować hamulcami w trudnym terenie – wyjaśniał Badziak. – Poza ogromną frajdą z pokonania odcinka, przejazd ten był więc dla nas także bardzo cenną lekcją udzieloną przez samego mistrza”.

„Niestety, kiedy dojechaliśmy do stóp Góry Kościuszki, okazało się, że trafiliśmy na martwy sezon – podkreślał Saleta. – Śniegu, podobnie jak turystów, było jak na lekarstwo, dlatego zamiast pozjeżdżać na nartach, urządziliśmy sobie wyścig bobslejami na kółkach, a potem ruszyliśmy w dalszą trasę”.

Kolejne kilometry prowadziły jednymi z najbardziej spektakularnych tras w całej Australii. Po drodze czwórka motocyklistów odwiedziła charakterystyczne, wyjątkowo pro-motocyklowe miasteczko Bombala, skąd skierowała się do miejscowości Eden.

„To były najbardziej ekscytujące dni całej wyprawy, jeżeli chodzi o drogi i widoki! A przecież po pokonaniu Ocean Road myśleliśmy, że lepiej już być nie może! – ekscytował się Badziak. – Nie mogę się już doczekać, tego co będzie dalej!”. Od teraz w stronę Sydney podróżnicy jechać będą już niemal wyłącznie wzdłuż wschodniego wybrzeża.
Michał Fiałkowski
Zdjęcia: Orlen Austrlaia Tour

Więcej informacji o wyprawie pod adresem: http://www.orlenaustraliatour.pl/ 

Polskie kino w Australii: Święty interes

 Nareszcie doczekaliśmy się polskiej komedii w Australii. Już w pierwszą niedzielę listopada  w Melbourne a tydzień później w Sydney.

"Wszyscy święci" polskiego kina wreszcie grzeszą... humorem! Adam Woronowicz i Piotr Adamczyk bawią do łez w "Świętym interesie" Macieja Wojtyszki, nawiązującym do najlepszych tradycji gatunku komedii prowincjonalnej spod znaku "Samych swoich", "Nie ma mocnych" i serii "U Pana Boga...".
"Święty interes" to komediowa opowieść o dwóch braciach (Piotr Adamczyk i Adam Woronowicz), którzy wracają do rodzinnej wsi na pogrzeb dawno niewidzianego ojca. Okazuje się, że w spadku odziedziczyli jedynie rozpadającą się stodołę wraz ze starą, rozklekotaną Warszawą M-20. Losy samochodu budzą ogromne zainteresowanie mieszkańców wsi, gdyż wieść gminna niesie, że w przeszłości należał on do biskupa Karola Wojtyły. Przekonani o cudownej, uzdrawiającej mocy pojazdu, ludzie chcą odkupić auto od spadkobierców. Ci zaś mają nadzieję, że sprzedaż pojazdu pozwoli im wydobyć się z finansowych tarapatów. Tym bardziej, że Leszek ma dość pracy sprzątacza w Szwecji, zaś na Janku ciążą ogromne hazardowe długi.

Skąpana w słońcu polska prowincja przypomina tę znaną doskonale z serii filmów "U Pana Boga za piecem" Jacka Bromskiego. Maciej Wojtyszko portretuje ją jednak w swój osobisty, odrobinę odmienny sposób, łącząc zmysł komediowy z przenikliwością w wychwytywaniu naszych narodowych słabości. Zawsze też patrzy na swoich bohaterów z sympatią. Mieszkańcy wsi, choć gościnni i uczynni, skrywają przed światem tajemnicę Warszawy M-20. W obliczu możliwej utraty "świętego" auta gotowi są postawić wszystko na jedną kartę.

Melbourne: Niedziela 7 listopada, godz. 13.00 i 15:30
Classic Cinema - 9 Gordon Street, Elsternwick Vic 3185
Sydney: Niedziela 14 listopada, godz. 15:00
Reading Cinema Auburn - 100 Parramatta Road, Auburn

Perth: Niedziela 21 listopada, godz. 15:00
Reading Cinema Belmont
Róg Knutsford Avenue i Fulham Street, Belmont 6105


Więcej: Puma Film

poniedziałek, 25 października 2010

Giełda sydnejska połknięta przez Singapur

Australian Stock Exchange w Sydney. Fot: K.Bajkowski
Operator singapurskiej giełdy przejmuje parkiet w Sydney. Spółka Singapore Exchange potwierdziła wartą 8,3 miliardów dolarów amerykańskich transakcję przejęcia australijskiej Australian Stock Exchange w Sydney.
Informacja o przejęciu wywindowała o 20 proc. cenę akcji przejmowanej ASX. W tym samym czasie akcje giełdy w Singapurze traciły 5 proc.

Połączone parkiety chcą podjąć rywalizację w azjatyckiej strefie czasowej z giełdami w Hong Kongu i Szanghaju. Oba parkiety rozwijają się bardzo szybko dzięki dużej liczbie debiutów chińskich spółek. Jednocześnie ułatwi to australijskim inwestorom dostęp do rynku azjatyckiego.

Australijski rynek giełdowy warty jest blisko 1,36 bln USD. Analogiczna wartośćdla Singapuru oceniana jest na niecałe 560 mld USD. Jednak wartość operatora parkietu w Azji jest wyższa (7,86 mld USD) wobec 6 mld w przypadku ASX.

Transakcja wymaga zatwierdzenia przez organy regulujące rynek finansowy w obu krajach. W przypadku sfinalizowania transakcji, powstałby rynek o łącznej wartości ponad 13,9 mld USD, co gwarantowałoby mu piąte miejsce wśród ośmiu największych giełd Azji.
TVN, Puls Biznesu

Wielka wyprawa Marcina Gienieczki. Darwin

Relacja radiowa  po pierwszym dniu wyprawy z 30 maja.



Zobacz też: Trójbój australijski Marcina Gienieczki

Wywiad na czasie. Adam Michnik

Bardzo ciekawy wywiad Adama Michnika dla Piotra Najsztuba ukazał się w ostatnim  wydaniu tygodnika "Wprost" (43/2010) . Fragmenty rozmowy szczególnie dotyczące PiS i Jarosława Kaczyńskiego ukazały się we wszystkich internetowych wydaniach polskich mediów.
Jest w nim wiele ciekawych aktualnych opinii o Kościele, Polsce, Rosji, Chinach, upadku lewicy, katastrofie smoleńskiej, niebezpieczeństwie które niesie zbyt duża imigracja, no i o rządzie Tuska oraz antysystemowej opozycji PiS. A oto fragmenty:
- Premier Tusk zrobił rzecz zasadniczą – ustabilizował nasz kraj. Mimo że po drodze był kryzys, wielki dramat katastrofy samolotowej, kampania wyborcza i wszystko to, co jej towarzyszyło - mówi Adam Michnik w rozmowie z Piotrem Najsztubem. Zdaniem redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", Donald Tusk jest premierem odpowiedzialnym za państwo. - Pewną całość dokonań tego premiera i rządu oceniam wysoko - dodaje Michnik.
Błędem premiera, wg naczelnego "GW", jest ingerowanie w rynek.
Michnik krytykuje też sposób w jaki Donald Tusk atakuje ekonomistów krytykujących rząd za zaniechanie reform. - Kiedy premier mówi o pseudoekspertach, cudotwórcach, to - łagodnie mówiąc - uważam to za nierozważne. Balcerowicz nie proponuje żadnych rewolucji, tylko inne rozwiązania w polityce gospodarczej. To jest temat na spokojną rozmowę, a nie pretekst do nazywania antagonisty pseudoekspertem czy cudotwórcą.
 Prawo i Sprawiedliwość Michnik ocenia bardzo krytycznie. - To formacja, która chce unicestwić państwo demokratyczne, ukształtowane po 1989 r. - podkreśla. W ocenie Michnika, PiS wraca do języka z okresu swojej "wszechwładzy", gdy Lech Kaczyński był prezydentem, a Jarosław Kaczyński - premierem. - Jeżeli ktoś mi mówi, że Bronisław Komorowski, demokratycznie wybrany prezydent, został wybrany przez nieporozumienie i że ukrywał, że jest śmiertelnym wrogiem Kościoła katolickiego i krzyża katolickiego, że Polska jest niemiecko-rosyjskim kondominium, to wiem, że nie mam do czynienia z opozycją parlamentarną normalnego typu - tłumaczy Michnik.
Prawo i Sprawiedliwość przypomina przedwojenną Komunistyczną Partię Polski - mówi  redaktor naczelny "Gazety Wyborczej". - To opozycja antysystemowa i antypaństwowa - ocenia.
W rozmowie Michnik porusza też temat Chin. Po pokojowej nagrodzie Nobla dla chińskiego dysydenta Liu Xiaobo, Adam Michnik napisał w "Gazecie Wyborczej" pełen nadziei tekst. Tłumaczy dlaczego. - Chiny to dzisiaj najważniejszy kraj na świecie, on nam wszystkim odpowie na pytanie, czy przyszłością świata jest wolność plus godziwe życie materialne, czy godziwe życie materialne bez wolności.
Dość ostrożnie Michnik wypowiada się o otwarciu Polski na imigrantów z Rosji, Ukrainy czy Białorusi. - Najpierw trzeba się otworzyć na Polaków, żeby nie musieli emigrować - mówi.
- Lewica na Zachodzie, czyli socjaldemokracja, jest w odwrocie dlatego, że wygrała. Europa Zachodnia jest socjaldemokratyczna, cały korpus jej postulatów socjalnych, kulturowych itd. został zrealizowany. I w tym sensie populizm atakuje nie tyle lewicę, ile republikę - uważa Michnik.
Więcej: Wyborcza.pl 
Adam Michnik, lat 64, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” od początku jej istnienia. Na studiach historycznych na Uniwersytecie Warszawskim dwukrotnie zawieszony – za list otwarty do PZPR i organizowanie spotkania z Leszkiem Kołakowskim. W 1968 roku usunięty z uczelni za protest przeciw zdjęciu „Dziadów” ze sceny Teatru Narodowego, co zapoczątkowało wydarzenia marcowe. Od tej pory do 1986 roku wielokrotnie więziony. W latach 70. i 80. członek KOR, redaktor pism niezależnych, doradca NSZZ „Solidarność” i uczestnik obrad Okrągłego Stołu. Doktor honoris causa trzech amerykańskich uniwersytetów. "Financial Times” uznał go za jednego z 20 najbardziej wpływowych dziennikarzy świata. Autor 10 książek i setek artykułów, w tym tekstów broniących generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Chętnie powtarza: „Trzeba zawsze płynąć pod prąd, bo z prądem płynie tylko gówno.”

niedziela, 24 października 2010

Białogłowa z Grunwaldu


Beata Wald podczas występu na Polish Christmas
Festival 2009. Fot:K.Bajkowski
W Polsce telewidzowie poznali ją w programie „Szansa na sukces” prowadzonego przez  legendarnego prezentera muzycznego Wojciecha Manna. W Australii zabłysła na  zeszłorocznym Polish Christmas Festival w Sydney. Teraz wydaje swą pierwszą płytę. Z  27 letnią piosenkarką Beatą Wald (Pieczywek) rozmawia Krzysztof Bajkowski.

Krzysztof  Bajkowski: Skąd przyleciałas?
Beata Wald: Oczywiscie z Polski. Pochodzę z Mazur .Wychowałam sie w Grunwaldzie. To taka malutka miejscowość natomiast bardzo znana z bitwy w 1410 roku.

KB: Co osiągnęłaś w programie Szansa na sukces”?
BW: Najpierw udało mi się wygrac tygodniową edycję, potem roczny finał. W końcu zostałam laureatką tego finału w 2002 roku.  A potem w następnym roku udało mi się dostać do grona osobowości 10-lecia programu „Szansa na sukces”. I to jest cała historia mojej kariery w tym programie. Potem jeszcze były dodatkowe programy typowo rozrywkowe dla publiczności.

KB: Co wykonywałaś w finale tego programu?
BW: Była to piosenka Beaty Kozidrak z Bajmu ‘ Szklanka wody”.



KB: Kiedy zaczęłas myśleć , żeby występować na estradzie?
BW: Przede wszystkim to nie ja zaczęłam myślec o występowaniu. Po prostu zostalam zmuszona do odśpiewywania psalmów w kościele w Grunwaldzie wbrew własnej woli, aż w końcu stwierdziłam, że jest to coś, co chcę wlasciwie robić. Przyszło to oczywiście z wiekiem. Zrozumiałam wreszcie do czego stworzony jest człowiek, co jest jego pasją. To co teraz robię pozwala mi na ucieczkę do świata piękniejszego niż ten, który mnie otacza. To pozwala na pokazanie emocji, które na co dzień nie da się wyzwolić, natomiast udaje się to w piosence.

KB: A zatem starasz się rozwijać w kierunku piosenkarskim. Jaki jest Twój kolejny etap tego rozwoju?
BW: Przede wszystkim do tej pory śpiewałam covery europejskich i światowych hitów. Natomiast od kilku lat staram się robić swój repertuar, kreować swoją osobowość, żeby być rozpoznawalna jako Beata Wald, robiąca coś nowego i orginalnego.


KB: Kiedy przyjechałaś do Austalii i z jakim zamiarem?
BW: W Australii jestem od ponad roku z zamiarem rozwijania kariery i rozwijania się intelektualnie. Dlatego też chodzę do szkoły.

KB: Gdzie występowałaś dotąd podczas twego pobytu na antypodach?
BW: Występowałam na różnych festiwalach polskich i nie tylko. W zeszłym roku na Polish Christmas Festival na Darling Harbour, na różnych koncertach jazzowych w pubach i klubach. W tej chwili śpiewam na statkach wycieczkowych w zatoce sydnejskiej Captain Cook Cruises. Staram sie na wszelkie sposoby mieć kontakt ze sceną.

KB: Wiem, że jesteś zaangażowana w nowy projekt muzyczny. Co to jest?
BW: Tym projektem jest płyta czyli singiel „Knight In Shining Armour”, który zostanie wydany jeszcze w tym miesiącu. Piosenka jest napisana przez tasmańską kompozytorkę i autorkę tekstów , Jeni Wallwork. Do singla przygotowywany jest teledysk przez firmę Oski Pictures.
Cała rozmowa w następnym wydaniu Expressu Wieczornego, od wtorku w Newsagents.

Z wizytą na australijskiej rundzie MotoGP

Miniony weekend upłynął uczestnikom ORLEN Australia Tour na wizycie na rundzie motocyklowych MŚ MotoGP. Formuła 1 na dwóch kołach zrobiła na Przemku Salecie, Adamie Badziaku i Jarku Stecu ogromne wrażenie, ale to nie wszystko...
- pisze Michal Fiałkowski


Na szczęście przyjaciele mieli w planie sporo atrakcji. Zaczęło się już w piątek, od spotkania i rozmowy z zawodnikami zespołu Monster Yamaha Tech3 Colinem Edwardsem i Benem Spiesem. „Jarek pierwszy raz był na tego typu imprezie, natomiast Przemek mógł porównać zawody, w których startujemy w Polsce, z tymi na najwyższym poziomie – relacjonował Badziak. – Był pod ogromnym wrażeniem, a ja z kolei w siódmym niebie!”.
  
„Wyścigi to dla Adama całe życie, dlatego na torze zmienił się w zupełnie innego człowieka – dodał Saleta. – Zachowywał się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Miał wielkie oczy i chłonął wyścigową atmosferę całym sobą. Byłem w różnych miejscach i na różnych zawodach, ale muszę przyznać, że MotoGP to coś, co trzeba zobaczyć choć raz w życiu. Ostrzegam tylko, że jest tutaj niesamowicie głośno”.
Choć mogli śledzić niedzielne wyścigi zza kulis, trójka przyjaciół udała się na trybuny i razem z 41. tysiącami kibiców podziwiała najszybszych jeźdźców na planecie. Była to także okazja, aby porozmawiać z australijskimi motocyklistami. „Tutaj zaczyna się jeździć jednośladem w wieku trzech lat i kładzie duży nacisk na rozsądek i odpowiedni ubiór – wyjaśniał Jarek.  – Media także propagują pozytywny wizerunek i bezpieczeństwo motocyklistów, co naprawdę robi wrażenie. Zresztą widać, że ci ludzie kochają swoje maszyny”.


Po oklaskiwaniu pod podium razem z tłumem fanów trzech najszybszych zawodników, przyjaciele mogli osobiście poznać tegorocznego mistrza świata Jorge Lorenzo oraz największą gwiazdę w historii MotoGP Valentino Rossiego. „Niestety, nasz fotograf zgubił się w tłumie kibiców na prostej startowej i nie zrobiliśmy pamiątkowych zdjęć z duetem zespołu Fiat Yamaha, ale i tak nigdy nie zapomnimy tego dnia i całego weekendu” – podsumował Badziak.

To był udany weekend nie tylko dla motocyklistów ORLEN Australia Tour, ale również dla zespołu Fiat Yamaha. Do tytułu w klasyfikacji zawodników, po który Jorge Lorenzo sięgnął już tydzień temu w Malezji, Hiszpan wspólnie z Rossim dołożyli tytuł dla zespołu i konstruktora. To już trzecia z rzędu „potrójna korona” Yamahy w MotoGP.

Po zakończeniu wyścigów podróżnicy ponownie wsiedli na swoje Yamahy Super Tenere i kilka godzin później byli już w oddalonym o blisko 200 kilometrów Melbourne. Tutaj dołączył do nich Jacek Czachor, polska legenda rajdu Dakar. Zawodnik ORLEN Teamu będzie towarzyszył przyjaciołom podczas dwóch ostatnich tygodni australijskiej wyprawy. Na uczestników czeka jeszcze Sydney, Tasmania, Góra Kościuszki, nurkowanie z rekinami i skoki ze spadochronu. „To będzie bardzo intensywny finisz” – kończy Saleta.

Michal Fiałkowski
Zdjęcia: Orlen Australia Tour

sobota, 23 października 2010

Rośnie poparcie Polaków dla PO

Jak wynika z sondażu przygotowanego przez OBOP dla TVP Info największym poparciem wśród Polaków cieszy się Platforma Obywatelska na którą chęć oddania głosu wyraziło 49 procent respondentów (wzrost od poprzedniego badania przeprowadzonego dwa tygodnie temu wynosi cztery procent). Na drugim miejscu znajduje się Prawo i Sprawiedliwość. Partia Jarosława Kaczyńskiego ma 26 procent poparcia (o trzy procent mniej niż w ostatnich badaniach).
Do Sejmu dostałby się także Sojusz Lewicy Demokratycznej. Notowania tej partii są niezmienne i wynoszą 19 procent.
Poza parlamentem, jak wynika z sondażu, znalazłoby się Polskie Stronnictwo Ludowe - trzy procent (tyle samo, co w poprzednich badaniach). Chęć oddania głosu na Ruch Poparcia Janusza Palikota wyraziło dwa procent respondentów.

piątek, 22 października 2010

Chińscy wojownicy i Picasso w Sydney

Inauguracja  Sydney International Art Series
w Art Galery of NSW. Fot. K.Bajkowski 

Premier Nowej Południowej Walii, Kristina Kenealy i minister sztuki Virginia Judge ogłosiły kilka dni temu inaugurację Sydney International Art Series w ramach ktorych do Sydney sprowadzone zostanie 10 naturalnej wielkości wojowników chińskich sprzed ponad 2000 lat z okolic Xian w północnych Chinach. Wystawa tych słynnych rzeźb prezentowana będzie od grudnia do marca w Art Gallery of NSW.
Do Sydney przybędzie również  największa jak dotąd kolekcja obrazów Picassa. Tymczasem  Museum of Contemporary Art gościć będzie retrospektywną wystawę prac jednej z najsłynniejszych fotografek światowych Annie Leibovitz. Premier Kenealy powiedziała, że wystawy te przyniosą miastu i NSW  20 mln dolarów. Dyrektor Art Gallery of NSW,  Edmund Capon określil wystawę obrazów Picassa za największe wydarzenie jakie kiedykolwiek  miała miejsce w sydnejskiej galerii sztuki.  

Krzysztof Bajkowski

Premier NSW Kristina Kenealy.
Fot. K.Bajkowski

Dyrektor Art Gallery of NSW, Edmund Capon.
 Fot. K.Bajkowski


 



In Vitro w Sejmie

W Sejmie posłowie debatują nad sześcioma projektami ustaw dotyczących in vitro. Dwa z nich, autorstwa posłów PiS, całkowicie zakazują tej procedury, a jeden proponuje do 5 lat więzienia za dokonanie zapłodnienia pozaustrojowego. Pozostałe cztery, które zgłosiła PO, dopuszczają in vitro.
Donald Tusk zadeklarował w środę, że skłania się ku projektowi Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. W jego opinii, metoda in vitro powinna być refundowana z budżetu państwa.

 Z kolei szef klubu PiS Mariusz Błaszczak spodziewa się, że większość posłów jego partii poprze rozwiązania "zgodne z nauką Kościoła". Zapowiedział, że w głosowaniu nie będzie dyscypliny.

W liście do przedstawicieli władz biskupi polscy nazywają in vitro „młodszą siostrą eugeniki”. Głos biskupów poprzedził sobotni wywiad abp. Henryka Hosera, w którym ten dał do zrozumienia, że posłom głosującym za in vitro grozi ekskomunika. W poniedziałkowym liście trzech hierarchów: arcybiskupa Józefa Michalika, biskupa Kazimierza Górnego i abp. Hosera do prezydenta, marszałków Sejmu i Senatu, premiera i przedstawicieli klubów parlamentarnych mowy o ekskomunice już nie ma.

Polska jest ostatnim krajem w UE, w którym zapłodnienie pozaustrojowe nie tylko nie jest refundowane z kasy państwa, ale też prawnie nie istnieje. Nie ma tu przepisów regulujących, jakie wymagania muszą spełniać kliniki i pacjenci, co dzieje się z zamrożonymi zarodkami oraz na jakie wsparcie finansowe mogą liczyć pary.
 Trzy zabiegi in vitro dla jednej pacjentki refundują Czechy, Chorwacja, Holandia, Norwegia i Słowacja. Cztery - Niemcy. Bez ograniczeń można starać się o dziecko z in vitro we Francji, Australii, Grecji, a nawet katolickiej Hiszpanii.

Trójbój australijski Marcina Gienieczki

Marcin Gienieczko, znany podróżnik i dziennikarz, wciąż kontynuuje przygotowania do najtrudniejszego etapu swojej wyprawy australijskiej: pokonania specjalnym kajakiem trasy regat Sydney - Hobart. W swoich relacjach dla radia Plus opisywał już od końca maja swoje wrażenia z trasy dotychczasowych przebytych dwóch etapów tego zadziwiajacego „Trójboju australijskiego” – pieszego i rowerowego, m.in. przez pustynię Gibsona.

Oto pierwsza relacja jeszcze z Sydney przed pierwszym etapem rowerowym, który początek miał w Darwin.



Marcin Gienieczko opowiada o przygotowaniach i planach wyprawy australijskiej dla TVN meteo:



Marcin Gienieczko - rocznik 1978 z wykształcenia dziennikarz, z przeznaczenia podróżnik i fotograf. Z zamiłowania żeglarz. Jeden z najbardziej aktywnych obieżyświatów w Polsce. Niestrudzony organizator samotnych wypraw. Zaczynał od wędrówek po Bieszczadach i Tatrach. Organizował wyprawę rowerową „dookoła Polski”. Europę przemierzył wzdłuż i wszerz. Syberię Przybajkalską przeszedł pieszo ― trzysta kilometrów przez rzeki, tajgę i góry. Tam rozpaczliwie modlił się do Boga. Zagubiony w tajdze walczył  o przetrwanie. U boku syberyjskiego trapera i myśliwego opanował survival ― sztukę przetrwania. Przeżył wówczas chwile, które wycisnęły niezniszczalne piętno na jego charakterze. Stał się polskim Jackiem Londonem. Marcin Gienieczko to podróżnik wyjątkowy. Wyprawy, które organizuje należą do najtrudniejszych, a styl, w jakim są realizowane, wzbudza podziw.

czwartek, 21 października 2010

Rosjanka wygrała Konkurs Chopinowski w Warszawie

Rosjanka Julianna Awdiejewa zwyciężyła w XVI Międzynarodowym Konkursie Pianistycznego im. Fryderyka Chopina – ogłosiło wczoraj przed północą jury konkursu uznając, że tegoroczni  uczestnicy reprezentowali najwyższy poziom w całej historii konkursu. Komentatorzy są zbulwersowani decyzją jury przyznania pierwszej nagrody.
   
W środę wieczorem zakończyły się występy pianistów. Jako ostatni w koncercie finałowym wystąpił Francuz François Dumont. Przed nim w ostatnim dniu konkursu przed publicznością wystąpili reprezentujący Litwę i Rosję Lukas Geniuszas oraz Francuzka Helene Tysman.

Wśród finalistów, którzy walczyli o zwycięstwo w konkursie był jeden Polak – Paweł Wakarecy.


Juliana Awdiejewa, zwyciężczyni tegorocznego konkursu nie powinna nawet dostać się do finału - oceniła chopinistka Lidia Kozubek. - Jestem przerażona decyzją jury - dodała w rozmowie z PAP.
- Mówi się, że zmieniają się czasy i upodobania, ale są wartości ponadczasowe, które należy nagradzać. W Konkursie Chopinowskim nie należy kierować się chwilową modą - podkreśliła chopinistka.

- Mam nadzieję, że będą nowe pokolenia pianistów, którzy zadbają o oczyszczenie Chopina - dodała.


Video: Julianna Awdiejewa - I miejsce. Finał


Sześciorgu, najwyżej ocenionym uczestnikom finału, zostały przyznane nagrody oraz tytuł laureata XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.


Laureat I nagrody, ufundowanej przez prezydenta RP, otrzyma 30 tys. euro i złoty medal.

II nagroda w Konkursie Chopinowskim - 25 tys. euro i srebrny medal - została przyznana Ingolfowi Wunderowi (Austria) i Lukasowi Geniuszasowi (Rosja/Litwa).

Laureatem III nagrody - 20 tys. euro i brązowy medal - został Rosjanin Daniił Trifonow.

IV nagrodę - 15 tys. euro. - jury konkursu przyznało Bułgarowi Ewgenijowi Bożanowowi.

10 tys. euro otrzyma Francuz Francois Dumont, uhonorowany V nagrodą.

Jury nie przyznało VI nagrody.

Nagrodą dla zwycięzcy Konkursu Chopinowskiego będzie również występ razem, z jedną z najstarszych na świecie, Orkiestrą Filharmonii Nowojorskiej, podczas koncertu zaplanowanego na 29 października w Filharmonii Narodowej.

Koncert nowojorskiej orkiestry z udziałem laureata tegorocznego Konkursu Chopinowskiego zostanie powtórzony 4 stycznia 2011 roku w Avery Fisher Hall w Nowym Jorku. Wydarzenie to będzie częścią projektu, którego celem jest promocja Konkursu Chopinowskiego, polskich artystów związanych z Nowym Jorkiem oraz polskiego kalendarza wydarzeń artystycznych roku 2011.

Pierwszy koncert laureatów odbędzie się dziś w Sali Moniuszki Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. W trakcie koncertu wręczone zostaną nagrody regulaminowe. W piątek rozdane zostaną nagrody pozaregulaminowe. Powtórzenie koncertu laureatów zaplanowano na piątek i sobotę.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski ocenił, że był to "fenomenalny konkurs, z osobowościami, zwrotami, a także od czasu do czasu zaskakującymi wynikami".

Zdrojewski przyznał, że jego faworytem był zdobywca II miejsca w Konkursie Chopinowski Ingolf Wunder, który - jak ocenił - przegrał "o włos". Mówiąc zaś o zwyciężczyni konkursu, przyznał, że Julianna Awdiejewa to co prawda młoda pianistka - ma 25 lat - "ale od 13 lat wygrywa prawie wszystkie konkursy".

Komentarze na żywo: Chopin 2010
Oficjalne wyniki



Video: Igor Wunder - II miejsce, finał

środa, 20 października 2010

Z Adelajdy na Phillip Island

Z Adelajdy na Phillip Island, czyli z ringu na tor
- co to znaczy? Wyjaśnia Michał Fiałkowski relacjonujacy kolejny odcinek polskiej wyprawy motocyklowej przez Australię.

Uczestnicy ORLEN Australia Tour dotarli już na zawody motocyklowych MŚ MotoGP na Phillip Island. Nie obyło się jednak bez przygód, którym musieli stawić czoła Przemek Saleta, Adam Badziak i Jarek Stec.

Po dniu odpoczynku w Adelajdzie, we wtorek (12 pażdziernika) trójka przyjaciół wróciła na trasę. Od australijskiej wyspy Filipa i zawodów MotoGP dzielio ich jeszcze przeszło 1200 kilometrów i wiele miejsc do zwiedzenia.

Przed wyruszeniem w dalszą podróż motocykliści spotkali się z mieszkającym w Adelajdzie Pawłem Słowińskim, jednym z czołowych zawodników K1 oraz muay thai w Australii. Po serii treningów z Pawłem Przemek, Adam i Jarek ponownie wskoczyli na swoje Yamahy Super Tenere. „Paweł może popisać się najmocniejszym kopnięciem na świecie wśród zawodników K1, dlatego trening z nim zrobił na nas naprawdę duże wrażenie i był świetnym doświadczeniem – opisywał Saleta, zaś Badziak wtórował – Choć jest potężnym facetem, a to, co wyczynia na ringu, budzi przerażenie, przy porannej kawie okazało się, że Paweł to w gruncie rzeczy bardzo miły i sympatyczny gość”.

Saleta i Słowiński


Na początku tygodnia pogoda nie ułatwiała motocyklistom podróży. Dopiero po pokonaniu blisko tysiąca kilometrów w deszczu i przy bardzo niskich temperaturach, aura nareszcie się poprawiała. W czwartek Adam, Jarek i Przemek mogli delektować się urokami niesamowitej drogi prowadzącej wzdłuż wybrzeża, słynnej Ocean Road. Na trasie czekało ich niespodziewane spotkanie. „Na drogę wyszedł nam... miś koala! – śmiał się Jarek Stec. – Był tak oszołomiony eukaliptusem, że poruszał się żółwim tempem, ale gdy chcieliśmy zrobić sobie z nim zdjęcie, jakimś cudem zdążył nam uciec”.

Dojeżdżając na wyspę Filipa, przyjaciele spotykali na trasie coraz więcej motocyklistów, zmierzających na wyścigi motocyklowych mistrzostw świata MotoGP z najdalszych zakątków kontynentu. „Rekordziści jechali  z oddalonego o trzy i pół tysiąca Perth i było ich naprawdę sporo – relacjonował Badziak. – To tak, jakby pojechać na motocyklach na weekend z Polski na rundę MotoGP w Portugalii!”.

Adam, Przemek i Jarek też nakręcili niemało, bo z samej Adelajdy na wyspę Filipa pokonali 1200 kilometrów, by w piątek wejść za kulisy MotoGP, serii popularnie określanej jako Formuła 1 na dwóch kołach. Po śniadaniu z gwiazdami zespołu Monster Tech 3 Yamaha, mistrzami świata serii Superbike, Colinem Edwardsem i Benem Spiesem, trójka przyjaciół zasiadła na trybunie Gardner Straight, by podziwiać w akcji najlepszych motocyklistów świata. I to nie gdzie indziej, jak tylko na Phillip Island, jednym z najszybszych, najbardziej wymagających, ale także najbardziej ekscytujących torów na naszej planecie.


Niestety, na miejscu okazało się także, że przyjaciele trafili z deszczu pod rynnę. I to do dosłownie! Po dwugodzinnym opóźnieniu spowodowanym załamaniem pogody, pierwsze treningi MotoGP odbyły się na mokrym torze i przy bardzo silnym wietrze, a prognozy nie przewidują poprawy przez resztę weekendu. Na uczestników ORLEN Australia Tour czeka jednak pewna niespodzianka, dzięki której kapryśna pogoda raczej nie popsuje ich nastrojów.
Michal Fiałkowski
Zdjecia: Orlen Australia Tour

wtorek, 19 października 2010

Atak szaleńca w biurze PiS

Napastnik strzelał i krzyczał zabić Kaczyńskiego - relacjonuje atak na łódzkie biuro PiS jedna z kobiet, która była świadkiem zdarzenia. - Siedziałem w pokoju, nagle do sekretariatu ktoś wszedł. Oddał sześć do ośmiu strzałów. Zrobiło się od razu wielkie zamieszanie - mówi inny świadek obecny w biurze pracownik PiS.

Dziś przed południem starszy mężczyzna zaatakował ludzi w siedzibie łódzkiej PiS. Policja poinformowała, że zginął 62-letni Marek Rosiak, mąż b. wiceprezydent Łodzi, asystent europosła PiS Janusz Wojciechowskiego. O życie walczy 39-letni mężczyzna asystent posła Jarosława Jagiełły.


Prezes PiS, Jarosław Kaczyński obarczyl winą rząd o to wydarzenie i stwierdził, że nie miało "z całą pewnością charakteru przypadku".

- Wszystko wskazuje na to, że motywacja do zamachu miała charakter polityczny. Powinniśmy jednak w tej krytycznej chwili powściągnąć emocje – zaapelował premier Donald Tusk po ataku na siedzibę PiS w Łodzi.

Jak przekonywał, najważniejsze jest dzisiaj "wspólne działanie wszystkich Polaków i wszystkich środowisk politycznych na rzecz wygaszenia atmosfery konfliktu i zaciekłości". - To jest ostatni moment, aby temperaturę politycznych sporów doprowadzić do takiego stanu normalnego, a nie podwyższać ją do stanu wrzenia - zaznaczył szef rządu.

Dodał, że wtorkowa, niepotrzebna, tragiczna śmierć "nie może być dla nikogo pretekstem, aby polityka w Polsce stała się sceną już wyłącznie ziejących do siebie nienawiścią polityków". - Musi stać się dokładnie odwrotnie - oświadczył premier.
Więcej: TVN24






Zaproszenie na Weekend z Polską Nauką

Zaproszenie z Konsulatu RP w Sydney:

Serdecznie zapraszam osoby mieszkające lub przebywające czasowo w Sydney na dwa spotkania z wybitnymi polskimi naukowcami:
1. Prof. Aleksandrem Skotnickim oraz

2. Prof. Bogusławą Bednarczyk i Prof. Romanem Wieruszewskim

w sobotę i niedzielę 6 i 7 listopada, początek obu spotkań o godz. 18.00, w odnowionej sali recepcyjnej Konsulatu (10 Trelawney St, Woollahra). Wstęp wolny. Oba spotkania odbędą się w jęz. polskim. Nie ma potrzeby wcześniejszego potwierdzania uczestnictwa. Program obu spotkań w załączeniu.

Powyższe wydarzenia organizowane są wspólnie przez Konsulat, Australijski Instytut Spraw Polskich (AIPA) i Koło Akademików.

Pragnę Państwa również poinformować, że Prof. A. Skotnicki – który przyjeżdża do Australii na zaproszenie Australijskiego Instytutu Spraw Polskich – wygłosi wykład w języku angielskim na temat The Role of Oskar Schindler and Polish Righteous Among the Nations w The Sydney Jewish Museum (148 Darlinghurst Rd, Darlinghurst) w środę 10 listopada o godz. 11.00. Wstęp wolny. Osoby zainteresowane proszone są o potwierdzenie swojego udziału, do dnia 3 listopada, na telefon 9360 7999 albo e-mailem na adres [email protected]

Daniel Gromann
Konsul Generalny

Australia cieszy się z pierwszej świętej

Ze słynną pieśnią „Waltzing Matilda” na ustach, niosąc olbrzymi krzyż zrobiony z liści eukaliptusa, rzesze ludzi przeszły w niedzielnej paradzie ulicami Melbourne na cześć pierwszej australijskiej świętej – siostry Mary MacKillop. Melbourne to jej rodzinne miasto.
W rodzinnej miejscowości założycielki zgromadzenia józefitek przez całą niedzielę, jeszcze przed uroczystościami w Watykanie, modlono się, dziękując za dar kanonizacji.
Modlono się także w Fitzroy – dzielnicy Melbourne, miejscu urodzenia Mary MacKillop. Stamtąd wzruszone siostry zakonne, przyozdobione niebieskimi szalikami upamiętniającymi kanonizację swej Matki założycielki, poprowadziły pochód ludzi w kierunku centrum wystawowego Royal Exhibition Building, gdzie transmitowano Mszę kanonizacyjną z Placu Św. Piotra w Rzymie
Około 3 tys. osób modliło się w katedrze św. Patryka w Melbourne. Bp Peter Elliott, który przewodniczył liturgii, podkreślił, że św. Maria od Krzyża na zawsze będzie nierozerwalnie związana ze swym rodzinnym miastem, „tak jak święty Franciszek z Asyżem”.
Kanonizacji najsłynniejszej obywatelki stolicy stanu Wiktoria dokonał 17 października Benedykt XVI. Oprócz Australijki do chwały ołtarzy papież wyniósł pięcioro innych osób, wśród nich Polaka św. Stanisława Kazimierczyka.

KAI






poniedziałek, 18 października 2010

1AUD = 1USD

Australijska waluta osiągnęła parytet z dolarem po raz pierwszy od zaprzestania kontroli kursu tej waluty w 1983 r. Największy boom w górnictwie oraz perspektywy pozytywnych skutków stymulacji w USA ożywiły popyt na aktywa Australii.
Dolar australijski (zwany potocznie "aussie") zyskał w ostatnich 3 miesiącach najwięcej spośród 16 najczęściej wymienianych za dolara amerykańskiego walut. Popyt Chin na australijski węgiel i rudę żelaza przyczynił się do najszybszego wzrostu od 3 lat.

W piątek o 13.30 w Londynie za dolara australijskiego płacono 99,77 dol. (we czwartek 99,42 dol.). W pewnym momencie kurs wzrósł do 1,0004 dol.


Więcej: Onet Biznes

niedziela, 17 października 2010

Kanonizacja pierwszej Australijki

Beatyfikowana w 1995 roku w Sydney przez papieża Jana Pawła II australijska zakonnica Mary MacKillop zostanie dziś ogłoszona w Watykanie świętą Kościoła Powszechnego.
 Jest to bezprecedensowe wydarzenie dla Austalijczyków, bo jak dotąd nikt z Australii nie dostąpił takiego wyróżnienia w Kościele katolickim. Oprócz Mary MacKillop do grona świętych dołaczą dziś jeszcze cztery osoby w tym Polak, zakonnik żyjący w XVI w, Stanisław Kazimierczyk.
 Na uroczystości w Watykanie ze strony polskiej obecny będzie prezydent Bronisław Komorowski a ze strony australijskiej minister spraw zagranicznych Kevin Rudd.
Nowy monument Mary MacKillop przed sydnejską katedrą. Fot. K.Bajkowski 
Bezpośrednia transmisja telewizyjna z uroczystości na Placu Świętego Piotra:  TV Polonia 19.15,  lub w Internecie: Canonisation Live,

Prezydent Komorowski u Benedykta XVI

Stosunki między Polską a Stolicą Apostolską oraz miejsce i znaczenie wiary w przestrzeni publicznej były przedmiotem rozmowy Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z Benedyktem XVI, która odbyła się w Watykanie 16 października. Prezydent Komorowski zaprosił Papieża do Polski.
Prezydent Komorowski w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że przedmiotem rozmów z papieżem były relacje między Kościołem a państwem. „Mówimy o przyjaznym rozdziale państwo–Kościół” – podkreślił prezydent.
Prezydent przyznał, że z Benedyktem XVI rozmawiał także o roli Kościoła w pojednaniu narodów. Bronisław Komorowski poinformował papieża, że ma zamiar podjąć dialog ze stroną rosyjską, który ma doprowadzić do wzajemnego pojednania. „To z pewnością nie będzie łatwe, a proces ten będzie długotrwały” – ocenił prezydent.

Prezydent poinformował dziennikarzy, że także temat przyszłej beatyfikacji Jana Pawła II był poruszany podczas prywatnej rozmowy z papieżem.
„Mam nadzieję, że proces papieża Polaka będzie przebiegał szybko” – podkreślił Komorowski.

Na początku rozmowy Benedykt XVI zwrócił uwagę, że jutro Polska będzie miała nowego świętego –   zakonnika Stanisława Kazimierczyka.

Prezydent zapowiedział udział w niedzielnej uroczystej Mszy świętej kanonizacyjnej na placu Świętego Piotra. Podczas tej mszy będzie kanonizowana również pierwsza Australijka - Mary MacKillop.

Sobotnia audiencja prezydenta Polski u Benedykta XVI odbyła się dokładnie w 32 rocznicę wyboru Karola Wojtyly na papieża.

Więcej: KAI, Prezydent.pl

sobota, 16 października 2010

Najdłuższy tunel świata przewiercony

Szwajcaria ma najdłuższy tunel na świecie. W piątek o godz. 14.17, po 25 latach planowania i ponad 10 latach prac budowlanych, przewiercono tunel pod Przełęczą Świętego Gottharda, mający 57 km długości.
Od 2017 roku tym alpejskim tunelem mają pojechać pociągi. Szwajcarzy "zdetronizowali" Japończyków, których tunel Seikan, łączący wyspy Honsiu i Hokkaido, ma 53,9 km długości i był dotąd najdłuższy na świecie. Od 1880 roku pod Przełęczą Świętego Gottharda istnieje tunel drogowy, mający 15 km długości, a od 1980 roku także tunel kolejowy (16,4 km). Budowa nowego tunelu kolejowego rozpoczęła się w 1999 roku.
PAP

Wątpliwości w sprawie umowy polsko-australijskiej

Z dniem 1 października 2010 r. weszla w życie umowa o zabezpieczeniu społecznym z dnia 7 października 2009 r między Rzeczpospolitą Polską a Australią, która stanowi podstawę prawną koordynacji systemów emerytalno-rentowych Polski i Australii. Pojawiają sie jednak wątpliwości, czy umowa zawarta w zeszłym roku  jest korzystna dla emerytów pobierających świadczenia z Centrelink. Pisze o tym Jerzy w Salonie 24:

W ciągu ostatnich kilku tygodni wszyscy Polacy zamieszkali w Australii i pobierający rentę inwalidzką (disability support pension) otrzymali z federalnej agencji Centrelink (instytucja łącząca cechy polskiego ZUS, biura pracy i opieki społecznej) listy następującej treści:

About foreign pensions
The information you have given to Centrelink about the time you spent in Poland indicates that you may be entitled to receive Invalid/Incapacity Pension from that country.

Under Australian social security law you are required to take action to claim this payment. If you do not begin to take reasonable action your Australian payment may be stopped. In most instances making a successful claim is in your best interest as it will result in an increase your overall income.

In a few days we will send you the application forms you need to make a claim for the foreign pensions, along with complete instructions on how to fill them in. (…) The overseas country will be assessing your claim so the forms may be completed in English or the official language's of the country concerned.

Australia and Poland have a Social Security Agreement we can help you to complete this claim. We can also talk directly to the overseas authorities on your behalf if necessary. (…)

Należy się spodziewać, że niedługo i emeryci pobierający aged pension otrzymają podobne, z tym, że nazwa świadczenia będzie się inaczej nazywać.

Cóż z tego wynika? Ano to, że Australia i Polska podpisały umowę o wzajemnej pomocy społecznej, że osoby które otrzymały listy w/w treści mogą być uprawnione do pobierania renty/emerytury z Polski, że na mocy australijskiego prawa o opiece społecznej muszą się o te polskie świadczenia starać (co będzie na ogół skutkować zmniejszeniem świadczeń australijskich) pod groźbą utraty świadczeń australijskich. Wśród niektórych rencistów wywołało to zgorszenie, gdyż w skrajnych przypadkach otrzymały je osoby, które opuściły Polskę ponad 40 lat temu i pracowały tam zaledwie 3 miesiące. Ich inwalidztwo nie ma nic wspólnego z wcześniejszym pobytem w Polsce. Niestety na mocy polskiego prawa wszystko jest OK: wystarczy miesiąc płacenia składek na ZUS i jest się ubezpieczonym na wypadek inwalidztwa. Ponadto Centrelink obiecuje pomoc w uzyskaniu polskiego świadczenia: gotowy formularz i pośrednictwo w przypadku jakichś kłopotów (a będą, kto trzyma świadectwa pracy sprzed 40 lat w innym kraju i z zakładu, gdzie pracował 3 miesiące?). No i że generalnie łączny dochód się powiększy nieco.

Pytanie brzmi: czy polscy negocjatorzy tej umowy zdawali sobie sprawę, że z mocy australijskiego prawa polscy emeryci i renciści będą zmuszeni o ubieganie się o polskie świadczenia socjalne w pierwszej kolejności?

Dlaczego tak się dzieje? Bo polskie świadczenie wypłacane jest bezwarunkowo: jesteś inwalidą/emerytem przysługuje Ci to świadczenie zawsze o ile nie pracujesz. W Australii nie ma tak dobrze. Nawet obłożnie chory inwalida nie ma żadnego prawa do takich świadczeń socjalnych jeśli partner (formalnie lub de facto a od 1 lipca ub. roku dotyczy to również par homoseksualnych: kochamy postęp, ale nie zamierzamy do tego dopłacać) zarabia więcej niż $2700 brutto (= polskie „stare” brutto) w ciągu 2 tygodni. Takie pieniądze może zarobić nawet niewykwalifikowany robol, jeśli wybierze „na linii” pracę na nocnej zmianie w pełnym wymiarze godzin w godzinach nocnych. Jeśli zarobi mniej ucinana jest część świadczenia, z grubsza 50 centów za każdy zarobiony dolar (to jest w szczegółach bardziej skomplikowane, przy bardzo niskich zarobkach nic nie jest ucinane). Również emerytura zależy od dochodów partnera, od tego czy nie ma zgromadzonych oszczędności emerytalnych na tzw. „superannuation”, bardzo z grubsza odpowiednik polskiego II filaru. Większość obecnych polskich emerytów nie ma, bo jakkolwiek reformę emerytalną przeprowadzono w Australii na przełomie lat 70-tych i 80-tych to dawniej można było te oszczędności wypłacić celem częściowej spłaty pożyczki hipotecznej na zakup domu (mortgage), co było wśród nowych imigrantów powszechne teraz już tak nie ma, mimo to nadal jest to bardziej elastyczne od II filaru, bo po wejściu w wiek emerytalny można wypłacić bodaj do $20000 np. na „podróż życia” bez względu na to czy na własnym koncie emerytalnym zgromadziło się tylko tyle czy więcej. Jednak z w/w przyczyn prawie 100% polskich emerytów jedzie na „socjalu” czyli zasiłku emerytalnym, który będzie teraz wypłacany po złożeniu wniosku o polską emeryturę w czym Centrelink pomoże.

Ogółem australijski budżet federalny zaoszczędzi na polskich klientach (emerytach i rencistach) ok. 25%. No i wpłyną na tamtejszy rynek realne pieniądze z zagranicy. Co zyska Polska? Prawie nic.

Promocja

Promocja